E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

A jednak Brazylia, a jednak Neymar. I wstrętne sztuczki

opublikowano: 13 czerwca 2014
A jednak Brazylia, a jednak Neymar. I wstrętne sztuczki lupa lupa
fot.bleacherreport.com

Niewiele brakowało, a mógłbym przyznać sobie tytuł „Zasłużonego Eksperta w sprawach Piłki Nożnej”. Wynik 3:1 jest przecież bardzo bliski 3:0, który typowałem. I to wiele godzin przed meczem otwarcia Mundial 2014: Brazylia – Chorwacja.

Mógłbym zgarnąć całą pulę, gdyby nie Marcelo, który wkopał piłkę do własnej bramki. Tego się po nim nie spodziewałem. Raczej mógłbym zakładać – a znam to „ziółko” nieźle z meczów Realu Madryt - że poturbuje nieźle jakiegoś napastnika z drużyny przeciwnej, nadepnie na stopę swoimi korkami, walnie łokciem w twarz albo w grdykę, po czym zrobi minę „aniołka-niewiniątka”, sugerując sędziemu, że zrobił to niechcący, albo, że to nie on, albo wreszcie, że tak naprawdę, to jego nie ma na placu gry. I nie rozumie, czemu sędzia gwizdnął przewinienie na jego konto i chce mu jeszcze wlepić mandat w postaci żółtej kartki. Innym jego ulubionym sposobem, jest sfaulowanie przeciwnika połączone z wytrenowanym spektaklem w roli ofiary, która powalona na ziemię wije się z bólu, jakby za chwilę miała skonać na oczach tysięcy widzów.

Takich zawodników na tych mistrzostwach pojawi się wielu, wystarczy tylko zwrócić uwagę na rzekomy spryt takich boiskowych cwaniaczków, a w istocie oszustów, którzy pod wpływem chuchnięcia w ich stronę, padają na murawę, jak trawa ścięta kosą. Kiedyś tego rodzaju zachowanie nazywano grą nie fair. Teraz takie upadki wchodzą w skład, jeśli nie strategii, jeśli nie taktyki, to w zestaw planowanych posunięć. Znam jednego z najwybitniejszych piłkarzy na świecie, który stosuje to nagminnie. Nie zdradzę jego nazwiska, żeby nie narazić się jego fanom. Mogę tylko napomknąć, że gra on w jednej z drużyn europejskich mających swoją siedzibę na Półwyspie Iberyjskim. Prawie jestem pewien, że co najmniej raz sprokuruje on w tym turnieju podstępnie uzyskany rzut karny, a próbować swojej sztuczki będzie kilka razy.

Będzie robił to samo, co tak skutecznie zastosował we wczorajszym meczu napastnik Brazylii Fred. Trudno jednak obarczać winą japońskiego sędziego, który podyktował rzut karny, zamieniony przez Neymara na drugi gol dla Brazylii, co dało drużynie gospodarzyprowadzenie 2:1. A przede wszystkim wpłynęło na pozbycie się olbrzymiego napięcia dojmującego i paraliżującego piłkarzy Brazylii.

Dlaczego nie winiłbym sędziego? Stał on bowiem w miejscu, w którym widział rękę obrońcy chorwackiego na barku brazylijskiego zawodnika stojącego tyłem do Chorwata. I tej samej chwili padającego Brazylijczyka. Na podjęcie decyzji miał sekundę. Albo karny, albo żółta kartka dla Freda za fingowanie faulu ze strony Chorwata.

Cała nadzieja tylko w tym, że Chorwaci wyjdą z grupy. Cały świat widział, że w pierwszym meczu zostali skrzywdzeni. Mają jednak niesłuszne pretensje o nieuznanie im bramki, którą strzelili. Niezależnie od tego, że bramkarz brazylijski był źle ustawiony do złapania górnej piłki, napastnik Chorwacji Olić, skoczył mu na plecy. Faul był oczywisty.

A dziś wieczorem główne danie: Hiszpania – Holandia. Nieśmiało stawiam na swoją ukochaną Hiszpanię, mimo, że ambasadorem Polski w Madrycie jest Tomasz Arabski

Mógłbym zgarnąć całą pulę, gdyby nie Marcelo, który wkopał piłkę do własnej bramki. Tego się po nim nie spodziewałem. Raczej mógłbym zakładać – a znam to „ziółko” nieźle z meczów Realu Madryt - że poturbuje nieźle jakiegoś napastnika z drużyny przeciwnej, nadepnie na stopę swoimi korkami, walnie łokciem w twarz albo w grdykę, po czym zrobi minę „aniołka-niewiniątka”, sugerując sędziemu, że zrobił to niechcący, albo, że to nie on, albo wreszcie, że tak naprawdę, to jego nie ma na placu gry. I nie rozumie, czemu sędzia gwizdnął przewinienie na jego konto i chce mu jeszcze wlepić mandat w postaci żółtej kartki. Innym jego ulubionym sposobem, jest sfaulowanie przeciwnika połączone z wytrenowanym spektaklem w roli ofiary, która powalona na ziemię wije się z bólu, jakby za chwilę miała skonać na oczach tysięcy widzów.

Takich zawodników na tych mistrzostwach pojawi się wielu, wystarczy tylko zwrócić uwagę na rzekomy spryt takich boiskowych cwaniaczków, a w istocie oszustów, którzy pod wpływem chuchnięcia w ich stronę, padają na murawę, jak trawa ścięta kosą. Kiedyś tego rodzaju zachowanie nazywano grą nie fair. Teraz takie upadki wchodzą w skład, jeśli nie strategii, jeśli nie taktyki, to w zestaw planowanych posunięć. Znam jednego z najwybitniejszych piłkarzy na świecie, który stosuje to nagminnie. Nie zdradzę jego nazwiska, żeby nie narazić się jego fanom. Mogę tylko napomknąć, że gra on w jednej z drużyn europejskich mających swoją siedzibę na Półwyspie Iberyjskim. Prawie jestem pewien, że co najmniej raz sprokuruje on w tym turnieju podstępnie uzyskany rzut karny, a próbować swojej sztuczki będzie kilka razy.

Będzie robił to samo, co tak skutecznie zastosował we wczorajszym meczu napastnik Brazylii Fred. Trudno jednak obarczać winą japońskiego sędziego, który podyktował rzut karny, zamieniony przez Neymara na drugi gol dla Brazylii, co dało drużynie gospodarzyprowadzenie 2:1. A przede wszystkim wpłynęło na pozbycie się olbrzymiego napięcia dojmującego i paraliżującego piłkarzy Brazylii.

Dlaczego nie winiłbym sędziego? Stał on bowiem w miejscu, w którym widział rękę obrońcy chorwackiego na barku brazylijskiego zawodnika stojącego tyłem do Chorwata. I tej samej chwili padającego Brazylijczyka. Na podjęcie decyzji miał sekundę. Albo karny, albo żółta kartka dla Freda za fingowanie faulu ze strony Chorwata.

Cała nadzieja tylko w tym, że Chorwaci wyjdą z grupy. Cały świat widział, że w pierwszym meczu zostali skrzywdzeni. Mają jednak niesłuszne pretensje o nieuznanie im bramki, którą strzelili. Niezależnie od tego, że bramkarz brazylijski był źle ustawiony do złapania górnej piłki, napastnik Chorwacji Olić, skoczył mu na plecy. Faul był oczywisty.

A dziś wieczorem główne danie: Hiszpania – Holandia. Nieśmiało stawiam na swoją ukochaną Hiszpanię, mimo, że ambasadorem Polski w Madrycie jest Tomasz Arabski

Mógłbym zgarnąć całą pulę, gdyby nie Marcelo, który wkopał piłkę do własnej bramki. Tego się po nim nie spodziewałem. Raczej mógłbym zakładać – a znam to „ziółko” nieźle z meczów Realu Madryt - że poturbuje nieźle jakiegoś napastnika z drużyny przeciwnej, nadepnie na stopę swoimi korkami, walnie łokciem w twarz albo w grdykę, po czym zrobi minę „aniołka-niewiniątka”, sugerując sędziemu, że zrobił to niechcący, albo, że to nie on, albo wreszcie, że tak naprawdę, to jego nie ma na placu gry. I nie rozumie, czemu sędzia gwizdnął przewinienie na jego konto i chce mu jeszcze wlepić mandat w postaci żółtej kartki. Innym jego ulubionym sposobem, jest sfaulowanie przeciwnika połączone z wytrenowanym spektaklem w roli ofiary, która powalona na ziemię wije się z bólu, jakby za chwilę miała skonać na oczach tysięcy widzów.

Takich zawodników na tych mistrzostwach pojawi się wielu, wystarczy tylko zwrócić uwagę na rzekomy spryt takich boiskowych cwaniaczków, a w istocie oszustów, którzy pod wpływem chuchnięcia w ich stronę, padają na murawę, jak trawa ścięta kosą. Kiedyś tego rodzaju zachowanie nazywano grą nie fair. Teraz takie upadki wchodzą w skład, jeśli nie strategii, jeśli nie taktyki, to w zestaw planowanych posunięć. Znam jednego z najwybitniejszych piłkarzy na świecie, który stosuje to nagminnie. Nie zdradzę jego nazwiska, żeby nie narazić się jego fanom. Mogę tylko napomknąć, że gra on w jednej z drużyn europejskich mających swoją siedzibę na Półwyspie Iberyjskim. Prawie jestem pewien, że co najmniej raz sprokuruje on w tym turnieju podstępnie uzyskany rzut karny, a próbować swojej sztuczki będzie kilka razy.

Będzie robił to samo, co tak skutecznie zastosował we wczorajszym meczu napastnik Brazylii Fred. Trudno jednak obarczać winą japońskiego sędziego, który podyktował rzut karny, zamieniony przez Neymara na drugi gol dla Brazylii, co dało drużynie gospodarzyprowadzenie 2:1. A przede wszystkim wpłynęło na pozbycie się olbrzymiego napięcia dojmującego i paraliżującego piłkarzy Brazylii.

Dlaczego nie winiłbym sędziego? Stał on bowiem w miejscu, w którym widział rękę obrońcy chorwackiego na barku brazylijskiego zawodnika stojącego tyłem do Chorwata. I tej samej chwili padającego Brazylijczyka. Na podjęcie decyzji miał sekundę. Albo karny, albo żółta kartka dla Freda za fingowanie faulu ze strony Chorwata.

Cała nadzieja tylko w tym, że Chorwaci wyjdą z grupy. Cały świat widział, że w pierwszym meczu zostali skrzywdzeni. Mają jednak niesłuszne pretensje o nieuznanie im bramki, którą strzelili. Niezależnie od tego, że bramkarz brazylijski był źle ustawiony do złapania górnej piłki, napastnik Chorwacji Olić, skoczył mu na plecy. Faul był oczywisty.

A dziś wieczorem główne danie: Hiszpania – Holandia. Nieśmiało stawiam na swoją ukochaną Hiszpanię, mimo, że ambasadorem Polski w Madrycie jest Tomasz Arabski

Mógłbym zgarnąć całą pulę, gdyby nie Marcelo, który wkopał piłkę do własnej bramki. Tego się po nim nie spodziewałem. Raczej mógłbym zakładać – a znam to „ziółko” nieźle z meczów Realu Madryt - że poturbuje nieźle jakiegoś napastnika z drużyny przeciwnej, nadepnie na stopę swoimi korkami, walnie łokciem w twarz albo w grdykę, po czym zrobi minę „aniołka-niewiniątka”, sugerując sędziemu, że zrobił to niechcący, albo, że to nie on, albo wreszcie, że tak naprawdę, to jego nie ma na placu gry. I nie rozumie, czemu sędzia gwizdnął przewinienie na jego konto i chce mu jeszcze wlepić mandat w postaci żółtej kartki. Innym jego ulubionym sposobem, jest sfaulowanie przeciwnika połączone z wytrenowanym spektaklem w roli ofiary, która powalona na ziemię wije się z bólu, jakby za chwilę miała skonać na oczach tysięcy widzów.

Takich zawodników na tych mistrzostwach pojawi się wielu, wystarczy tylko zwrócić uwagę na rzekomy spryt takich boiskowych cwaniaczków, a w istocie oszustów, którzy pod wpływem chuchnięcia w ich stronę, padają na murawę, jak trawa ścięta kosą. Kiedyś tego rodzaju zachowanie nazywano grą nie fair. Teraz takie upadki wchodzą w skład, jeśli nie strategii, jeśli nie taktyki, to w zestaw planowanych posunięć. Znam jednego z najwybitniejszych piłkarzy na świecie, który stosuje to nagminnie. Nie zdradzę jego nazwiska, żeby nie narazić się jego fanom. Mogę tylko napomknąć, że gra on w jednej z drużyn europejskich mających swoją siedzibę na Półwyspie Iberyjskim. Prawie jestem pewien, że co najmniej raz sprokuruje on w tym turnieju podstępnie uzyskany rzut karny, a próbować swojej sztuczki będzie kilka razy.

Będzie robił to samo, co tak skutecznie zastosował we wczorajszym meczu napastnik Brazylii Fred. Trudno jednak obarczać winą japońskiego sędziego, który podyktował rzut karny, zamieniony przez Neymara na drugi gol dla Brazylii, co dało drużynie gospodarzyprowadzenie 2:1. A przede wszystkim wpłynęło na pozbycie się olbrzymiego napięcia dojmującego i paraliżującego piłkarzy Brazylii.

Dlaczego nie winiłbym sędziego? Stał on bowiem w miejscu, w którym widział rękę obrońcy chorwackiego na barku brazylijskiego zawodnika stojącego tyłem do Chorwata. I tej samej chwili padającego Brazylijczyka. Na podjęcie decyzji miał sekundę. Albo karny, albo żółta kartka dla Freda za fingowanie faulu ze strony Chorwata.

Cała nadzieja tylko w tym, że Chorwaci wyjdą z grupy. Cały świat widział, że w pierwszym meczu zostali skrzywdzeni. Mają jednak niesłuszne pretensje o nieuznanie im bramki, którą strzelili. Niezależnie od tego, że bramkarz brazylijski był źle ustawiony do złapania górnej piłki, napastnik Chorwacji Olić, skoczył mu na plecy. Faul był oczywisty.

A dziś wieczorem główne danie: Hiszpania – Holandia. Nieśmiało stawiam na swoją ukochaną Hiszpanię, mimo, że ambasadorem Polski w Madrycie jest Tomasz Arabski.

Jerzy Jachowicz



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła

Szanowny Czytelniku

Chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych osobowych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 r., zgodnie z instrukcjami, o których mowa poniżej.

Od 25 maja 2018 r. zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane w skrócie również jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). RODO obowiązywać będzie w identycznym zakresie we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, i wprowadza wiele zmian w zasadach regulujących przetwarzanie danych osobowych, które będą miały wpływ na wiele dziedzin życia, w tym na korzystanie z usług internetowych. Przed przejściem do serwisu naszym celem jest zapoznanie Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz przepisami, które niebawem wejdą w życie, tak aby dać Ci szeroką wiedzę i bezpieczeństwo korzystania z naszych serwisów internetowych Prosimy Cię o zapoznanie się z podstawowymi informacjami.

Co to są dane osobowe?

Podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach, instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu udostępniania personalizowanych treści i reklam, bezpieczeństwa oraz analizowania ruchu na naszych stronach.

Kto będzie administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorami Twoich danych osobowych będzie Fratria sp. z o.o., a także nasi Zaufani Partnerzy, tj. firmy i inne podmioty, z którymi współpracujemy przede wszystkim w zakresie marketingowym. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie pod niniejszym linkiem „Zaufani Partnerzy”.

Po co są nam potrzebne Twoje dane?

Aby dostosować reklamy do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi.

Twoje uprawnienia

Zgodnie z RODO przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych osobowych i ich przetwarzania przez nas i Zaufanych Partnerów. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych, możesz ją w każdej chwili wycofać. Przysługuje Ci również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego – GIODO. Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.

Zgoda

Wyrażenie przez Ciebie zgody jest dobrowolne. W każdym momencie możesz również edytować swoje preferencje w zakresie udzielonej zgody, w tym nawet wycofać ją całkowicie, klikając w ustawienia zaawansowane lub wyrażając zgodę i przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa, jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz na naszych stronach internetowych). Jeśli chcesz się zgodzić na przetwarzanie przez Fratrię sp. z o.o. i jej Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zebranych w związku z korzystaniem przez Ciebie z naszych stron i aplikacji internetowych, w tym ich przetwarzanie w plikach cookies itp. instalowanych na Twoich urządzeniach i odczytywanych z tych plików danych, możesz w łatwy sposób wyrazić tę zgodę, klikając w przycisk „Zgadzam się i przechodzę do serwisu”. Jeśli nie chcesz wyrazić opisanej wyżej zgody lub ograniczyć jej zakres, prosimy o kliknięcie w „Ustawienia zaawansowane”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na „Polityce prywatności”.

×

Ustawienia zaawansowane

Aby dostosować reklamy i treści do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi, podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych.

Aktywna zgoda

Zgadzam się na przechowywanie w moim urządzeniu plików cookies, jak też na przetwarzanie w celach marketingowych, w tym profilowanie, moich danych osobowych pozostawianych w ramach korzystania oferowanych przez Wydawnictwo Fratria sp. z o.o. oraz zaufanych partnerów usług Wydawnictwa. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w ramach korzystania z oferowanych przez Wydawnictwo Fratria zaufanych partnerów usług. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na Polityce prywatności.