Andrzej Dera: Nie wierzę w stonogi...

opublikowano: 10 czerwca 2015
Andrzej Dera: Nie wierzę w stonogi... lupa lupa
fot. wikipedia CC BY-SA 3.0 pl

Ja nie wierzę w krasnoludki i nie wierzę w stonogi… Zbigniew S. to jest dla mnie zwykły słup — mówi Andrzej Dera w rozmowie z portalem wPolityce.pl.


wPolityce.pl: O co chodzi najnowszej odsłonie afery taśmowej? Ujawnienie akt śledztwa to wypadek przy pracy, czy jakaś rozgrywka?Jak jest pana teoria?

Andrzej Dera, Solidarna Polska: To fundamentalne pytanie. Ja nie wierzę w krasnoludki i nie wierzę w stonogi… Zbigniew S. to jest dla mnie zwykły słup, który zrobił coś, co było dla niego atrakcyjne. Natomiast moim zdaniem nie jest ani zleceniodawcą, ani tym, który był w stanie to zrobić. To musiał zrobić ktoś na poważne zlecenie. Dostęp do akt miały tylko określone osoby. Z tego, co mi wiadomo praktycznie tylko adwokaci. Więc ktoś to zrobił celowo. Ktoś gra tymi taśmami od dłuższego czasu…

O co?

To jest pytanie, czy to jest wewnętrzna rozgrywka Platformy, co mogłaby sugerować pewna rozgrywka medialna i wypowiedzi niektórych jej polityków, czy może rogrywa tę sprawę ktoś spoza naszego układu, komu zależy, by w Polsce był chaos.

Ktoś, kto pisze cyrylicą, jak mówił Donald Tusk?

To jest oczywiście tylko gdybanie, ale można się domyślać komu zależy na chaosie w naszym kraju. Natomiast ewidentnie widać grę taśmami. Wszystkie wcześniejsze przecieki, samo nagranie - to przecież jest ewidentna robota służb. Bo to się przecież tak samo nie nagrywa, ani nikt postronny nie jest w stanie tego zrobić… To robili profesjonaliści, to robiły służby. Dzisiaj pytania są dwa: kto i w jakim celu nagrywał, oraz jeszcze fundamentalne - o czym ci panowie rozmawiali.

Zbigniew S. w ten sposób tłumaczy własnie swój gest - jako akt desperacji i buntu przeciw sposobowi prowadzenia tego śledztwa…

To oczywiście dla niego wygodna argumentacja, bo w ten sposób staje się trybunem ludowym. Ale w tym sensie, rzeczywiście ma rację. To jest bulwersujące, że w natłoku tych spraw zapomnieliśmy  o istocie tej afery, o tym ,o czym rozmawiają politycy PO. Bo przecież nie o pogodzie, ale o poważnych dealach, które mają znamiona czynów przestępczych - o tym jak wyprowadzić pieniądze ze spółek, jak załatwić pieniądze, żeby uzyskać efekt polityczny, jak zmieniać ministrów. To są rzeczy skandaliczne.

 

Cała rozmowa na portalu wPolityce.pl



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła