Archiwum

Wydanie nr 22/2021 (444)

NA POCZĄTEK

6
SYGNALISTA NADAJE NIEOFICJALNY PRZEGLĄD TYGODNIA
8
KSIĄŻĘ CAMPUS KRZYSZTOF FEUSETTE
9
ŚLEPY ZAUŁEK DOROTA ŁOSIEWICZ
10
ŚWIATOWE ŻYCIE REDAGUJE KONRAD KOŁODZIEJSKI
12
TSUE LIKWIDUJE TURÓW… JAN PIETRZAK
12
PRAWDA NIGDY NIE LEŻY POŚRODKU DOMINIK ZDORT
13
LAPUERTA I THUN BRONISŁAW WILDSTEIN
14
WALIZKA ANNY POPEK MICHAŁ KORSUN
16
OGNIEM NA WPROST ANDRZEJ RAFAŁ POTOCKI
17
DOBRO DZIECKA NACZELNYM DOBREM MARTA KACZYŃSKA-ZIELIŃSKA
18
POWAGA HABITU TOMASZ ŁYSIAK

TEMAT TYGODNIA

20
Z BRONISŁAWEM WILDSTEINEM ROZMAWIA JAKUB AUGUSTYN MACIEJEWSKI

KRAJ

24
ZA PLECAMI HOŁOWNI STANISŁAW JANECKI
28
Z MICHAŁEM MOSKALEM ROZMAWIA MICHAŁ KARNOWSKI
32
STONOGA WRACA DO ARESZTU. KTO SIĘ BOI JEGO ZEZNAŃ? WOJCIECH BIEDROŃ
34
KLASA ŚREDNIA, CZYLI KTO? KONRAD KOŁODZIEJSKI
37
„PASZPORTOWCY”, CZYLI NOWA KLASA WOLNEJ SZLACHTY JAN ROKITA
40
Z ALINĄ PETROWĄ-WASILEWICZ ROZMAWIA GORAN ANDRIJANIĆ
42
JASIA NIE DOCZEKAŁA SIĘ TATUSIA MARCIN WIKŁO

ŚWIAT

44
REJS NR FR 4978, CZYLI SAMOBÓJSTWO DYKTATORA MAREK BUDZISZ
48
WYWIAD, KTÓRY ZMIENI OBLICZE BBC? ALEKSANDRA RYBIŃSKA
50
SPÓR O SOBÓR WATYKAŃSKI II GRZEGORZ GÓRNY

SIECI KULTURY

57
WIELE TWARZY CLINTA JOLANTA GAJDA-ZADWORNA
60
NAJPIERW MIŁOŚĆ, POTEM PRAWDA ROBERT TEKIELI
61
WOJNA CYWILIZACJI ROBERT TEKIELI
62
CZYTANIE JAKO SPORT EKSTREMALNY WOJCIECH STANISŁAWSKI
64
STRAŻNIK ŁADU MORALNEGO JERZY BIERNACKI
67
CAŁY CHOPIN NA 14 PŁYTACH ADAM CIESIELSKI
68
ZAREMBA PRZED TELEWIZOREM PIOTR ZAREMBA

SPORT

70
REKORDY LEWANDOWSKIEGO CEZARY KOWALSKI

GOSPODARKA

72
Z WOJCIECHEM DĄBROWSKIM ROZMAWIA MACIEJ WOŚKO
76
CYFROWY ŁAD JUŻ ZA TRZY LATA BARTOSZ ŻYCIŃSKI
78
Z MICHAŁEM KUCZMIEROWSKIM ROZMAWIA BARTOSZ ŻYCIŃSKI
82
KIEDY GABINET LEKARSKI PRZENIESIEMY DO DOMU? DEBATA „GAZETY BANKOWEJ”
86
Z ŁUKASZEM GREINKEM ROZMAWIA PIOTR FILIPCZYK

KUCHNIA

88
MOJE SZLAKI: MIŚ I TYGRYSEK JOLANTA GAJDA-ZADWORNA
89
SŁODKO-SŁONY/WILCZYM OKIEM ANNA MONICKA, PRZEMYSŁAW BARSZCZ

NA KONIEC

90
MISTRZOWIE CENZURY, CZYLI JAK HISTORIA KOŁEM SIĘ TOCZY HANNA KARP
92
PATRZĄC NA PRZYRODĘ ALINA CZERNIAKOWSKA
94
DEKALOG A WOLNOŚĆ LECH MAKOWIECKI
94
ŚWINIA W RAJSTOPACH PIOTR CYWIŃSKI
96
U TRACONA WIARYGODNOŚĆ JAN POSPIESZALSKI
97
O SPÓŹNIONYCH PRAGNIENIACH LESZEK DŁUGOSZ
98
QUASI-PSYCHOTERAPIA? KATARZYNA I ANDRZEJ ZYBERTOWICZOWIE
okładka
 
 

Cena kłamstw

Długi, przeciągły krzyk protestu Jany Szostak, młodej rewolucyjnej Białorusinki trzymającej napis „SOS”, nie stał się symbolem dramatu. Może dlatego, że był zbyt teatralny, ale bardziej z tego powodu, że symboli prawdziwych dramatów i tragedii tam aż nadto, nie potrzeba przedstawień. A może jej jednoczesne zaangażowanie w akcje spod znaku błyskawic w Polsce nakazuje obserwatorom dystans. Podobnie jak fakt, że jej akcje firmował na konferencji prasowej Rober Biedroń, który przy tej okazji rzucił zdanie o „ostatnim reżimie w Europie”, czyli – jego zdaniem – Białorusi.

Uderzyło mnie to sformułowanie. Ostatnim? A Polska? A Węgry (choć jednak Warszawa i Budapeszt to inne modele)? Czy nie taki przekaz szedł z tych środowisk przez ostatnie lata? I idzie nadal?

Sprawa jest poważna. Padają dziś słowa mocne, ważne, często prawdziwe. O reżimie, prześladowaniach, brutalnych aresztach, sterowanym sądownictwie, drakońskich wyrokach politycznych, końcu wolnych mediów, odwracaniu się od Europy.

Słychać narzekania, że Europa nie słyszy, świat nie bierze tego wystarczająco serio.

Mówią to ci sami ludzie, którzy dokładnie tych samych określeń używali przez ostatnie sześć lat na opisanie rzekomej sytuacji w Polsce. Posłowie PO i Nowoczesnej, lewicy postkomunistycznej, a nawet PSL. Media z nimi związane. Fundacje Sorosa. Kramkowie i dziwne organizacje.


Alarmowali świat nieprawdziwie, w imię politycznego interesu, licząc na wywołanie tym jakichś sankcji, kary i obalenie demokratycznego rządu w Warszawie. Nawet można powiedzieć arcydemokratycznego, z wyjątkowo silnym mandatem społecznym, bo wybranego wbrew oligarchii, potężnym mediom, grupom interesu.


Czyniący ten fałszywy alarm popełnili dwie zbrodnie przeciw wspólnocie demokratycznej. Kłamali na temat sytuacji w Polsce. I jednocześnie zdewaluowali znaczenie słów, które powinny być zarezerwowane na sytuacje krańcowe, a nie używane w tej skali do politycznej jatki.


Jak dziś świat ma odróżnić prawdziwe ofiary prawdziwego reżimu od fakturowego Kijowskiego, wulgarnej Lempart i słynnego Diduszki udającego ofiarę manifestacji, by fotka ładnie wyszła? A przecież oni wszyscy mieli być ofiarami „reżimu w Warszawie”.


Jak oddzielić pana Piniora od ludzi skazywanych na podstawie skręconych spraw karnych, tzw. kryminałek?

Jak czytać doniesienia o brutalnym zamykaniu ostatnich niezależnych redakcji, skoro pan Michnik opowiada światu bzdury o cierpieniach swojej gazety – choć działa ona w szklanym pałacu, a wydający ją koncern dysponuje setkami milionów złotych?

Jak ufać reportażom o cierpieniu represjonowanych, skoro niemieckie media – na wasze, demokraci, zlecenie – produkowały takie same z Warszawy, także z podobno prześladowaną panią Różą Thun, trwożliwie przemykającą przez naszą stolicę nocnym tramwajem?


Ostrzegaliśmy na tych łamach wielokrotnie, że zakłamane nadużywanie syren alarmowych świata demokratycznego w tak niskim celu ma swoją cenę. Dziś niestety płacą ją pośrednio Białorusini. A polskim najdemokratyczniejszym demokratom mało kto wierzy.


I nawet się nie dziwię, że Donald Tusk nie ma teraz nic do powiedzenia. Jeżeli widział „kolejny polski grudzień” w czasie próby puczu sejmowego w roku 2016, nikt mu nie uwierzy, gdy poruszy temat dramatycznego białoruskiego lata.

Na szczęście są ludzie stojący przez te lata po stronie prawdy o Polsce, którzy dzisiaj stają także po stronie prawdy o Białorusi. I ich słowo coś znaczy.

A my, kibicując marzeniom Białorusinów o wolności, uważajmy jednocześnie, by nie pomagać wyłącznie tęczowym grupom, by nie odcinać zwykłych Białorusinów od Polski i Zachodu, by nie zrobić krzywdy mieszkającym tam Polakom i katolikom. Ludzie podpowiadający nam działania emocjonalne i superradykalne niekoniecznie mają dobre intencje.

W tygodniku „Sieci”: Wstydźcie się!

01.01.1970

W najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci” mocna rozmowa o świecie, w którym oszczercy rozpaczają, że prawda nie jest szanowana, a złodzieje płaczą nad brakiem szacunku do prawa własności – Bronisław Wildstein mówi o wielkich manipulacjach gazety Adama Michnika i innych dominujących środowisk III RP.

Czytaj więcej

Wstydźcie się!

01.01.1970

Widzieliśmy twarz zatłuczonego człowieka. Czy zwłoki po sekcji mają asymetrycznie zdeformowaną twarz? Czy mają wgnieciony łuk brwiowy, jakby ktoś przyłożył człowiekowi twardym przedmiotem? Dlaczego esbecja sprowadzała śledztwo na fałszywe tory – bo gdyby to był wypadek, to po co mieliby to robić? – O wielkich manipulacjach gazety Adama Michnika i innych środowisk III RP, dotyczących polskiej historii Jakubowi Maciejewskiemu opowiada na łamach tygodnika „Sieci” Bronisław Wildstein.

Czytaj więcej

Rejs nr FR 4978, czyli samobójstwo

01.01.1970

Dlaczego Łukaszenka zdecydował się na tak ryzykowną akcję? Wersja o szaleństwie tracącego kontakt z rzeczywistością wystraszonego białoruskiego satrapy jest pociągająca, ale nie wytrzymuje krytyki – pisze na łamach tygodnika „Sieci” Marek Budzisz.

Czytaj więcej

PiS traktuje młodych poważnie

01.01.1970

Nigdy w historii polskiej polityki nie było tak kompleksowej oferty jak ta PiS, odpowiadającej na potrzeby młodych ludzi, oferty rozwiązywania ich problemów, a także pomagania w wyzwaniach, przed którymi stoją w swoim życiu – Michał Karnowski rozmawia na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” z Michałem Moskalem, szefem gabinetu politycznego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącym Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj więcej

Klasa średnia, czyli kto?

01.01.1970

Bogatsza część klasy średniej często narzeka na słabą jakość usług publicznych, zwłaszcza edukacji i służby zdrowia. Teraz wreszcie będzie miała okazję, aby wyłożyć parę złotych więcej z własnej kieszeni i to zmienić – pisze na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” Konrad Kołodziejski.

Czytaj więcej

Stonoga wraca do aresztu. Kto się boi jego zeznań?

01.01.1970

Wszystkimi zarzutami, które ciążą na Zbigniewie Stonodze, można obdzielić kilkudziesięciu groźnych przestępców. Oszustwa, groźby karalne, przekręty finansowe i kryminalny hejt – to jedynie wierzchołek góry lodowej. Jak to się stało, że przez lata unikał aresztu, mimo że sądy skazywały go aż 28 razy? Z czyjej ochrony korzystał?

Czytaj więcej
 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła