E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

Beata Szydło jak Józef Beck

opublikowano: 22 maja 2016
Beata Szydło jak Józef Beck lupa lupa
fot. PAP/ Jacek Turczyk

 Do każdego politycznego problemu można podejść na dwa sposoby. Sposób pierwszy, w Polsce uwielbiany, najczęściej stosowany i dla polityków najprzyjemniejszy, to deklarowanie, jak być powinno, co się powinno stać oraz że gdyby tak właśnie było, to problemu by nie było.

W uzupełnieniu należy też mówić, kto jest winny temu, że nie jest tak, jak lepiej, żeby było. Ten właśnie etap – wskazywanie winnego – jest niezwykle ważny. Właściwie kluczowy.

Sposób drugi, znacznie rzadszy, mniej popularny, wymagający znacznie wyższych kwalifikacji niż tylko sprawne odczytywanie SMS-ów z przekazami dnia, to pragmatyczne poszukiwanie rozwiązania istniejącego problemu. Nie ma tam miejsca na gromkie tromtadracje, wskazywanie winnych ma drugorzędne znaczenie – najważniejsze jest, że istnieje jakiś problem i należy znaleźć jego rozwiązanie dla dobra państwa.

W sprawie Trybunału Konstytucyjnego mieliśmy oczywiście w większości do czynienia ze sposobem pierwszym, z lubością stosowanym przez obie strony konfliktu. W ostatnim czasie PiS, jak się wydawało, uznał, że – oficjalnie wciąż trzymając się sposobu pierwszego – trzeba jednak po cichu zacząć się rozglądać za faktycznym rozwiązaniem problemu, który dla rządzących staje się coraz dotkliwszy, wbrew początkowym kalkulacjom.

Wiadomo, że odpowiednie uzgodnienia poczyniono z Brukselą – i te zostały następnie złamane przez Fransa Timmermansa. Z jakich powodów i kto na to naciskał – możemy się tylko domyślać. Miejmy nadzieję, że kiedyś się tego dowiemy. Wiadomo też, że istniał plan rozwiązania sprawy w Polsce. Jego częścią było spotkanie PiS z częścią opozycji oraz propozycja nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. A jednak w piątek nastąpiło choćby częściowe odejście od tej linii działania na powrót ku wariantowi pierwszemu.

Obie strony sporu zadbały o należyte wzmożenie. PiS zaproponował i doprowadził do przyjęcia uchwały o suwerenności, która – jak to bardzo celnie określił Leszek Miller – jest jedynie „strzelistym aktem politycznym bez praktycznego znaczenia” (co, nawiasem mówiąc, wynika z samego charakteru tej rangi aktu prawnego). Uchwała, której sens sprowadza się do stwierdzenia, że PiS prowadzi słuszną politykę, oraz wyjątkowo ostre jak na Beatę Szydło wystąpienie napędziły obóz wspierający rząd. Niestety, napędziły go w stopniu chwilami groteskowym, czego wyrazem było porównanie przemówienia pani premier z wystąpieniem Józefa Becka z maja 1939 roku, o co pokusił się na Twitterze poseł PiS Dominik Tarczyński. Raz, że sytuacje absolutnie nieporównywalne, dwa – że polityka Becka (opisana celnie w „Polityce Becka” Stanisława Cata-Mackiewicza) może pięknie układała się retorycznie, ale skończyła się wielką klapą cztery miesiące po pamiętnym przemówieniu, które do dziś stanowi punkt odniesienia (pozytywny) dla politycznych romantyków i (negatywny) dla politycznych realistów.

Z drugiej strony totalna opozycja w postaci PO i Nowoczesnej wpadła w tak zastawioną pułapkę, a najpiękniej wyłożyła się na niej posłanka Pomaska, drąc na mównicy projekt rzeczonej uchwały. Gdyby Pomaska dysponowała potencjałem intelektualnym nieco przewyższającym ten, jakim faktycznie dysponuje – a jest to, powiedzmy sobie szczerze, potencjał niespecjalnie imponujący – rozumiałaby, że popełnia wizerunkowe samobójstwo w oczach większości wyborców, a jej zagranie może być zaakceptowane jedynie przez najtwardszy antypisowski rdzeń. No, ale jaka Pomaska jest, każdy widzi. Podobnie jak dla każdego uważnego obserwatora widoczna jest gołym okiem degrengolada Platformy.

Pisałem już wielokrotnie, ale powtórzę to raz jeszcze: spór o TK całkowicie niepotrzebnie drenuje i marnotrawi siły i zasoby, które mogłyby być wykorzystane na inne cele. Co prawda wątpliwe, żeby Komisja Europejska sięgnęła po broń atomową, jaką jest pozbawienie państwa prawa głosu w Radzie Unii Europejskiej. Mamy tu oczywiście do czynienia z klasyczną próbą sił, ale też nie można udawać, że pozostaje to bez żadnego wpływu na sytuację państwa.

Mniej by to było niepokojące, gdyby w perspektywie było jakieś ostateczne rozwiązanie sporu, które zamknęłoby sprawę dla gremiów unijnych (nie będzie nim, wbrew opiniom niektórych, odejście z TK prof. Rzeplińskiego, nie mówiąc już o tym, że przez pozostałe do tego czasu pół roku może się stać jeszcze wiele rzeczy bardzo dla Polski niekorzystnych). Niestety, wbrew sygnałom z ostatnich tygodni na to nie wygląda.

cd na następnej stronie

 

Tymczasem – jak słusznie zauważył w Radiu Warszawa mój kolega redakcyjny Piotr Zaremba – PiS może samodzielnie zakończyć spór, krystalizując sytuację prawną i przywracając sprawność trybunału. Nie potrzebuje przecież opozycji do uchwalenia nowej ustawy ani podjęcia innych działań. Ba, mógłby na tym tylko zyskać, bo gdyby wytrącił z ręki argumenty gremiom unijnym, Nowoczesna i PO pozostałyby bez wsparcia i na gwałt musiałyby szukać innego punktu zaczepienia. PiS jednak ze swojej władzy nie korzysta. W części jest to może zrozumiałe, bo mamy do czynienia nie tylko ze sporem politycznym, ale także prestiżowym, w który każda ze stron zainwestowała bardzo wiele i trudno się teraz wycofać bez utraty twarzy. Tyle że PiS jest tu na znacznie mocniejszej pozycji. Po pierwsze – ma duży elektorat, gotów przyjąć każde rozwiązanie jako najlepsze i najmądrzejsze. Po drugie – to opozycja, nie rządzący, skupiają się z musu na jednym jedynym temacie. PiS ma szansę pozbawić opozycję punktu zaczepienia, a siebie samego – uciążliwego problemu.

Zamiast tego mamy granie na skrajnościach. To oczywiście nie wyklucza dalszych zakulisowych prac nad zakończeniem konfliktu, ale na pewno je utrudnia. Złym znakiem była absurdalna reakcja na niemądre słowa Billa Clintona o nadciągającej w Polsce i na Węgrzech dyktaturze. Słowa wypowiedziane w określonym kontekście wyborczym przez polityka niepełniącego żadnej funkcji zostały skomentowane w Polsce przez prezydenta, premiera i lidera partii rządzącej.

Sążnisty list wystosowała Reduta Dobrego Imienia, kierowana przez doradcę wicepremiera Glińskiego. Wszystko to zaczyna przypominać w sposób mało przyjemny – wracam do skojarzenia posła Tarczyńskiego – czasy, gdy główną strategią obronną Rzeczpospolitej było powtarzanie jak mantry frazy z piosenki Adama Kowalskiego:

Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic,

Bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz!

Cóż, Niemcy i Sowieci się nie przestraszyli. Dziś moglibyśmy zaśpiewać:

Brukseli walenie w nas już zbrzydło,

Bo z nami jest Beata Szydło!

Albo:

Schowajcie Niemcy łeb swój świński,

Bo wiedzie Jarosław nas Kaczyński!

Obawiam się jednak, że to trochę za mało. I, prawdę mówiąc, zamiast kolejnych uchwał o suwerenności, sejmowych teatrzyków, napinek, pojedynków na miny oczekiwałbym w końcu rozwiązania konkretnego problemu i przejścia dalej. Chyba że politycy PiS pragną, aby ich czteroletnie rządy zapisały się w historii głównie pod hasłem „awantura z prof. Rzeplińskim”. Liczę jednak, że ich ambicje są większe.


Łukasz Warzecha



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła

Szanowny Czytelniku

Chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych osobowych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 r., zgodnie z instrukcjami, o których mowa poniżej.

Od 25 maja 2018 r. zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane w skrócie również jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). RODO obowiązywać będzie w identycznym zakresie we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, i wprowadza wiele zmian w zasadach regulujących przetwarzanie danych osobowych, które będą miały wpływ na wiele dziedzin życia, w tym na korzystanie z usług internetowych. Przed przejściem do serwisu naszym celem jest zapoznanie Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz przepisami, które niebawem wejdą w życie, tak aby dać Ci szeroką wiedzę i bezpieczeństwo korzystania z naszych serwisów internetowych Prosimy Cię o zapoznanie się z podstawowymi informacjami.

Co to są dane osobowe?

Podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach, instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu udostępniania personalizowanych treści i reklam, bezpieczeństwa oraz analizowania ruchu na naszych stronach.

Kto będzie administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorami Twoich danych osobowych będzie Fratria sp. z o.o., a także nasi Zaufani Partnerzy, tj. firmy i inne podmioty, z którymi współpracujemy przede wszystkim w zakresie marketingowym. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie pod niniejszym linkiem „Zaufani Partnerzy”.

Po co są nam potrzebne Twoje dane?

Aby dostosować reklamy do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi.

Twoje uprawnienia

Zgodnie z RODO przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych osobowych i ich przetwarzania przez nas i Zaufanych Partnerów. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych, możesz ją w każdej chwili wycofać. Przysługuje Ci również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego – GIODO. Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.

Zgoda

Wyrażenie przez Ciebie zgody jest dobrowolne. W każdym momencie możesz również edytować swoje preferencje w zakresie udzielonej zgody, w tym nawet wycofać ją całkowicie, klikając w ustawienia zaawansowane lub wyrażając zgodę i przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa, jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz na naszych stronach internetowych). Jeśli chcesz się zgodzić na przetwarzanie przez Fratrię sp. z o.o. i jej Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zebranych w związku z korzystaniem przez Ciebie z naszych stron i aplikacji internetowych, w tym ich przetwarzanie w plikach cookies itp. instalowanych na Twoich urządzeniach i odczytywanych z tych plików danych, możesz w łatwy sposób wyrazić tę zgodę, klikając w przycisk „Zgadzam się i przechodzę do serwisu”. Jeśli nie chcesz wyrazić opisanej wyżej zgody lub ograniczyć jej zakres, prosimy o kliknięcie w „Ustawienia zaawansowane”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na „Polityce prywatności”.

×

Ustawienia zaawansowane

Aby dostosować reklamy i treści do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi, podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych.

Aktywna zgoda

Zgadzam się na przechowywanie w moim urządzeniu plików cookies, jak też na przetwarzanie w celach marketingowych, w tym profilowanie, moich danych osobowych pozostawianych w ramach korzystania oferowanych przez Wydawnictwo Fratria sp. z o.o. oraz zaufanych partnerów usług Wydawnictwa. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w ramach korzystania z oferowanych przez Wydawnictwo Fratria zaufanych partnerów usług. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne.

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na Polityce prywatności.