Bez inwokacji. Byli, jedli, pili służbowo. Ale na czyjej są służbie?

opublikowano: 28 czerwca 2014
Bez inwokacji. Byli, jedli, pili służbowo. Ale na czyjej są służbie? lupa lupa
fot. PAP/ Paweł Gzell

Zgadzam się całkowicie z Bartłomiejem Sienkiewiczem, Markiem Belką, Elżbietą Bieńkowską i innymi uczestnikami biesiad, balang, poczęstunków, a pewnie także i ochlejstw, o których dowiemy się w niezbyt odległym czasie. Nie chcą oni płacić za te bankiety z własnych pieniędzy i właśnie tu się z nimi zgadzam. Za każdym razem byli w knajpach służbowo.

Wszyscy przyłapani do tej pory balangowicze tak twierdzą, identycznie będą się zaklinali następni zarejestrowani przez dociekliwych i sprytnych kuchcików. Na pewno byli oni na służbie. Ale nie była to służba Polsce. Wszystkie rozmówki przy biesiadnym stole, których treść mieliśmy możliwość poznać, były przeciwko Polsce, bo ją albo oszukiwały, albo ośmieszały. Tak, czy inaczej - rozmowy były służbowe.

Pozostaje tylko ustalić, na czyjej służbie cała ta wesoła gromadka tak skutecznie szkodzi Polsce. Bez większego trudu dowiedzieliśmy się kiedyś, u kogo służy Graś. Pora rozszyfrować całą resztę.

Tomasz Domalewski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła