"By, by lewackie pie"?

opublikowano: 28 września 2014
"By, by lewackie pie"? lupa lupa
fot. PAP/Leszek Szymański

Koniec Ruchu Palikota/Twojego Ruchu został już przypieczętowany.

Spadek w sondażach, druzgocąca porażka w wyborach do PE. Odejście ikony palikotowej rewolucji Anny Grodzkiej i teraz największy cios padający ze strony człowieka, który bez Palikota zajmowałby się nadal jedyniesprzedażą torebek (oskarżany o ich podrabianie).

Janusz Palikot niemal tracił swój klub poselski, nasz rzecz jedynie koła poselskiego po tym jak 12 posłów wyszło z partii. Obok niego zostało już tylko 14 posłów. Odejście jeszcze jednego z nich zakończy byt partii Palikota  w Sejmie. Jak informowaliśmy na portalu,  na lidera grupy posłów odchodzących z partii kreowany jest Artur Dębski. Posłowie, którzy odeszli (wśród nich osoby takiego pokroju jak Penkalski i Kotliński) sugerują, że problemem w TR są finanse partii.Jeden z posłów, którzy odeszli powiedział „Polityce”, że Palikot już od dawna gra na siebie i utrzymuje dobre relacje z Bronisławem Komorowskim. Już sama reakcja tych, którzy zostali przy dawnym „mesjaszu lewicy” jest znamienna i pokazuje panujący tam popłoch.

Posłowie, którzy przeszli z Twojego Ruchu do SLD, pili. (…) SLD zbiera po nas tych, których chcieliśmy się pozbyć

— powiedział Robert Biedroń stacji TV Republika. Oczywiście upojenie Palikotem zamienione na upojenie Leszkiem Millerem pasuje mentalnie do posłów z TR, ale jednak wątpię, by Robert Biedroń w poetycki sposób chciał podkreślić dramat sytuacji „odnowicieli lewicy”.

Janusz Palikot musi pogodzić się z tym, że przepadł jako samodzielny byt na scenie politycznej. W zderzeniu w politycznym dinozaurem, jakim jest Leszek Miller został zmasakrowany, zgnieciony i wypruty do cna. Budowany na nihilizmie, antyklerykalizmie i libertynizmie Ruch rozsypał się, gdy SLD zaczął przejmować antykościelną narracją, a do elektoratu anarchistyczno-libertariańskiego po ponad dwóch dekadach prób w końcu trafił Janusz Korwin-Mikke. Czy to jednak oznacza, że idee, na których swoja pozycję zbudował przepadły razem z nim?

W żadnym razie. Janusz Palikot jest jednocześnie beneficjentem zmian obyczajowych w Polsce, jak i ich kreatorem. Jaskiniowy antyklerykalizm, pogarda dla tradycji, polskości, wartości chrześcijańskich objawiły się z całą mocą na Krakowskim Przedmieściu po 10/04, ale widoczne były wcześniej, choć przygasły wraz z porażką „Nie” Urbana. Palikot bezczelnie sięgnął jednak po do cna destrukcyjną siłę i wprowadził ją do mainstreamowego dyskursu. Budując pozycję na nienawiści, najniższych instynktach i pogardzie dla wielkiej części Polaków - podsycił uczucia, które były w jakimś stopniu wstydliwie skrywane. Na długo mu politycznego paliwa nie starczyło. Jednak palikotowa narracja, przekroczenie wszelkich barier przyzwoitości, zagościło na stałe w przestrzeni publicznej. To po jego politycznym sukcesie okładki tygodników kierowanych przez niegdyś samozwańczego arbitra dobrych manier Tomasza Lisa sprowadziły szacowne tytuły jak „Wprost” i „Newsweek” do miana polityczno-hejterskich tabloidów. Nawet na ustach celebrytów pojawiła się zaś niewidoczna wcześniej z taką intensywnością nienawiść do wszystkiego, co kojarzy się z tradycją. Przykładem na to było wsadzanie w gówno polskiej flagi.

Eliminowanie z rządu, niegdyś konserwatywno-liberalnej PO, konserwatystów, promowanie przez rządzących najróżniejszych lewackich eksperymentów i w końcu przesunięcie się głównego nurtu debaty publicznej skrajnie na lewo, to dowody na stałe zagoszczenie w Polsce idei, na których Palikot zbudował swoją krótkotrwała potęgę. Te idee nie znikną jak zbieranina Palikota, którą poza osobistymi interesami i nienawiści do „brzuchatych biskupów” nie łączyło nic. Sprawny polityk jak Leszek Miller i pompowani przez media bezideowi liderzy z POumiejętniej zagrają na strunach, które zdarły palce samego Palikota. I chciałoby się parafrazując klasyk Dona McLeana zaśpiewać „bye, bye lewackie pie”. Niestety wojna kulturowa, która ominęła nasz kraj 4 dekady temu dopiero się rozpoczęła. I choć „TR” jest rzeczywiście „TR-upem”, to jego lider ma swoje miejsce w panteonie lewackich rewolucjonistów made in Poland. Kto wie, może nawet odrodzi się przy jakimś poważniejszym graczu. Poważniejszym i znacznie bardziej niebezpiecznym.


Łukasz Adamski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła