Cała sprawa wydaje mi się brudną grą

opublikowano: 16 marca 2015
Cała sprawa wydaje mi się brudną grą
Fot. wSieci

"Jeśli w SKOKach były nadużycia popełniono przestępstwo".


 

wPolityce.pl: Jak Pani ocenia to, co działo się w zeszłym tygodniu wokół SKOKów? Zarzuty wysuwane pod adresem Grzegorza Biereckiego i Kas są w Pani ocenie wiarygodne? Mamy do czynienia z działaniami nieetycznymi lub przestępczymi, czy raczej bezpodstawnymi atakami?

Prof. Grażyna Ancyparowicz: Trudno mi ocenić czy mamy do czynienia z działaniami nieetycznymi. Dla mnie działaniami nieetycznymi jest przede wszystkim tworzenie atmosfery wokół SKOKów, która ma na celu osłabienie renomy całego sektora. To jest nieetyczne. W SKOKach jest 2,5 miliona ludzi, którzy zawierzyli swoje pieniądze SKOKom, wybrali zarządy, które ich zdaniem dobrze będą pilnować tych pieniędzy. Trudno dziś oceniać, co działo się w poszczególnych SKOKach, bowiem to tego potrzebna jest szczegółowa dokumentacja poszczególnych instytucji. Patrząc jednak na dane makroekonomiczne, widać, że dopóki SKOKami rządziła Kasa Krajowa, póki działała ustawa z 1995 roku, SKOKi rozwijały się dynamicznie i nic im nie szkodziło. Kierownictwo Kasy Krajowej zaś było wysoko oceniane w Polsce i na świecie. Grzegorz Bierecki był przecież we władzach Światowej Rady Związków Kredytowych.

Zmiany regulacji prawnych mogły osłabić pozycję SKOKów?

Do wejścia w życie nowej ustawy, która de facto weszła w życie w 2012 roku, nic nie wskazywało na to, by w SKOKach były jakieś duże nieprawidłowości. Zapewne jakieś były, ale ich skala nie była duża. Wyniki były dobre. Jednak w pewnym momencie weszło w życie nowe prawo, a potem kolejne nowelizacje tej ustawy. Szczególnie dotkliwe były nowelizacje z 2013 roku. I okazało się, że cały sektor SKOK jest jakąś dziwną konstrukcją, która funkcjonuje choć ma fatalne wyniki finansowe.

Może jednak SKOKi nie miały tak dobrej kondycji, jak Pani sądzi, a zmiana ustawy pokazała prawdziwy obraz Kas?

Oczywiście mogły się zdarzać jakieś drobne nieprawidłowości. Jedak wiem, że jeśli jakaś instytucja funkcjonuje prawidłowo i z dnia na dzień jej wyniki się pogarszają, to może nie być przypadek. Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę przygotowania do likwidacji przedsiębiorstw, czy całych branż, to może oznaczać, że rządzący nami liberałowie znów mogli uchwalić takie prawo, które udowodnia, że mamy do czynienia z bankrutem. To widać w bardzo różnych dziedzinach, ostatnio słychać takie podejrzenia dotyczące przejęcia polskiej ziemi i polskich lasów. W tych przypadkach również uchwala się ustawy, licząc, że nikt ich nie zauważy i w majestacie prawa doprowadzi się firmy czy branże do bankructwa. A potem nagle pojawi się jakiś inwestor i kupi upadłe podmioty.

Tak w Pani ocenie było właśnie ze SKOKami? Jak ich sytuacja zmieniła się po wejściu w życie kolejnych przepisów?

SKOKi, mimo wyśrubowanych norm ostrożnościowych, wciąż mają bardzo duże nadwyżki depozytów nad udzielonymi kredytami. Są SKOKi, w których ta relacja sięga nawet kilkudziesięciu procent. Takie dane były we wrześniu 2014 roku. Weźmy jednak pod uwagę, że SKOKi nie mogą korzystać z żadnych instrumentów finansowych na rynku bankowym. Oni mogą jedynie pożyczać pieniądze swoich członków, z tego mają zyski. Jednak co można było zrobić, by doprowadzić do kryzysów w SKOKach? SKOKom podniesiono bardzo znacząco współczynniki adekwatności kapitałowej. One obecnie są zbyt wysokie, biorąc pod uwagę udział SKOKów w rynku.

 

Więcej na portalu wPolityce.pl



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła