Chronić zwycięstwo

opublikowano: 28 kwietnia 2016
Chronić zwycięstwo lupa lupa
wSieci

Polecamy analizę Piotra Skwiecińskiego we "wSieci".

Duda jest prezydentem na skutek decyzji Kaczyńskiego. Wie o tym. Jest częścią obozu, bez reszty ukształtowanego intelektualnie przez prezesa. Jest lojalny. Ale jest też głową państwa, co powinno owocować statusem partnerskim – pisze Piotr Skwieciński.

Piotr Skwieciński komentuje temat konfliktu miedzy Jarosławem Kaczyńskim i Andrzejem Duda. Temat bardzo często poruszany przez media, a w ubiegłym tygodniu przywołany również przez „wSieci” w wywiadzie, jakiego udzielił prezes PiS. Stwierdził, że „tam [w Pałacu Prezydenckim] dbałość, by być oddzielnie, samodzielnie, autonomicznie, jest bardzo silna… Prezydent chce być samodzielny. Chyba go bardzo bolą te opowieści, że może być od kogoś zależny, jego otoczenie jakoś wyjątkowo to przeżywa”. Nie są to dobre wiadomości dla wszystkich zwolenników polskiej prawicy. Z wszystkich możliwych przyczyn – komentuje autor tego artykułu.

Autor tekstu pisze także: Premier jest emanacją partii. Partia może stawiać mu żądania, rozliczać go. Ewentualnie zmienić. Ale prezydenta – nie może. To musi uwierać kogoś przyzwyczajonego do całkowitej gestyjności wobec współpracowników. Andrzej Duda i jego otoczenie świetnie zdają sobie z tego sprawę. Pierwszy obywatel parokrotnie demonstrował lojalność i szacunek wobec przywódcy partii. Zajęcie stanowiska w każdej kwestii jest dla niego związane z dylematem, co na ten temat uważa Jarosław Kaczyński i jak to przyjmie. Podpisuje wszystkie przyjęte przez pisowską większość ustawy. Jednak to nie zmienia zasadniczego problemu. Że ten problem istnieje, widać choćby z użytego przez prezesa sformułowania „proszę mnie nie wiązać z tym, co tam [w Pałacu Prezydenckim] się dzieje” – zauważa Piotr Skwieciński.

W tekście autor szczególnie akcentuje, że: Andrzej Duda jest […] lojalny. A cały obóz Prawa i Sprawiedliwości jest przepojony (słusznym) przekonaniem, że jedność jest wartością podstawową. Że zwycięstwo jest kruche, zdobyte prawie cudem. I nie wolno zrobić niczego, co postawiłoby je w sytuacji zagrożenia. Zauważa jednak z drugiej strony, iż: Andrzej Duda przez swoje zwycięstwo, zwycięstwo nieoczekiwane, w które po ośmiu latach porażek nie wierzyło nawet wielu zdeklarowanych „kaczystów”, urósł do rangi symbolu. Na obrzeżach sceny pojawiły się nawet przejawy specyficznego kultu jego osoby. Dostrzeżony publicznie konflikt między nim a niekwestionowanym liderem obozu wprowadziłby element dezorientacji. Ogromna większość pisowców nie zachwiałaby się w lojalności wobec Kaczyńskiego. Ale nastroje by gwałtownie siadły. A nastroje to też samodzielny czynnik kształtujący sytuację polityczną.

Więcej o wzajemnych relacjach prezydenta RP i prezesa PiS we „wSieci”, w sprzedaży od 25 kwietnia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.  



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła