Cywiński: minister nauki prostaczką

opublikowano: 28 grudnia 2014
Cywiński: minister nauki prostaczką lupa lupa
fot. profil L. Kolarskiej-Bobińskiej na FB

Kolarska-Bobińska dołączyła do chóru tych, którzy postponują wszystkich i wszystko.

Ani studia, ani uniwersyteckie praktyki na renomowanych uczelniach, tytuły profesora czy ministra nie uczynią z prostaka salonowca. Odwrotnie, owszem, jest to możliwe.

Nawet stypendysta Stanford University czy Business School of Carnegie-Mellon University może zburaczeć. Udowodniła to właśnie Lena Kolarska-Bobińska, z urzędu minister nauki i szkolnictwa wyższego. Pani minister zaćwierkała świątecznie na Twitterze:

 W trosce o zdrowie dziennikarzy w 2015 cala Polska odchudza red. Semkę.

 Może sama przejadła się właśnie, może wypiła za dużo i to przed południem, bo swój wpis puściła w świat o godz. 11.50 – nie wiem. W każdym razie, gdy już otrzeźwiała, wystukała na komputerowej klawiaturze przeprosiny, że „nie miała nic złego na myśli”, tylko „ostatnio dużo czytała o cukrzycy i stąd to skojarzenie”. Można by to skwitować porzekadłem: „kto z kim przystaje, takim się staje”, prof. Kolarska-Bobińska dołączyła do chóru tych, którzy postponują wszystkich i wszystko, co nie służy i jest niestrawne dla platformiano-ludowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Tym razem dostało się - jak napisał „Fakt” - „słynącemu z otyłości prawicowemu publicyście” (sic!). I w tym właśnie tkwi sedno sprawy: nie, żeby Piotr Semka miał coś mądrego do powiedzenia, do przekazania, żeby napisał coś konstruktywnego, bredzi dyrdymały, a jeśli coś ma w tym jakąś wagę, to jedynie on sam w sensie fizycznym.

Profesor-minister Kolarskiej-Bobińskiej, która „ostatnio dużo czytała o cukrzycy”, zabrakło odwagi, by rzucić np. hasło: „cała Polska odchudza Annę Komorowską”, dla dobra pani prezydentowej oczywiście, która z powodu otyłości ma poważne problemy z chodzeniem, że o rujnowaniu w szerokim świecie stereotypu o urodzie Polek nie wspomnę. Widzi to każdy, prócz minister Kolarskiej-Bobińskiej. Jasne, na panią prezydentową napadać nie należy, przecież słynną z otyłości prawicową publicystką nie jest…

Piotr Semka przekonał się na własnym ciele w dosłownym znaczeniu, czym kończy się krytykowanie kancelistów prezesa rady ministrów i jedynie słusznej władzy. Gdyby jej nie zaczepiał, może byłby sympatycznym „pornogrubasem”, jak swego czasu poseł Stefan Niesiołowski nazwał był sejmowego kolegę Ryszarda Kalisza.

Oprócz wagi, jest między kolegą redaktorem a panią minister jeszcze jedna, istotna różnica. Piotr Semka, jeśli zechce, może się odchudzić, Kolarska-Bobińska pozostanie prostaczką, niezależnie od uniwersyteckich dyplomów, praktyk na renomowanych uczelniach i tytułów z urzędu!

Piotr Cywiński



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła