Czabański: igły i widły rządowej prop-agitki

opublikowano: 26 listopada 2013
Czabański: igły i widły rządowej prop-agitki lupa lupa

Afera korupcyjna sięga rządu. Minister Sikorski jeszcze kilka dni temu zaprzeczał, jakoby korupcja przeżarła MSZ, jego zdaniem,  co najwyżej delikatnie musnęła tę naszą krynicę polityki międzynarodowej. 

Jednak, jak ujawnił wczoraj „Wprost”, o korupcję oskarżona jest dyrektor departamentu ekonomicznego Unii Europejskiej MSZ. Dyrektor departamentu, to ktoś w hierarchii urzędniczej tylko o dwa oczka niżej od ministra, a o jedno od wiceministra. Czyli bardzo wysoko. Ta afera  łączy się zatem z rządem,  seksem, firmami zagranicznymi, setkami milionów złotych. Czego trzeba więcej, żeby okupować  czołówki polskich mediów? A jednak, najwyraźniej trzeba. Bo po aferze praktycznie ani śladu (w mediach), za to o byłym rzeczniku prasowym głównej partii opozycyjnej, Adamie Hofmanie, aż się skrzy na stronach tytułowych. Super Express: „To od Pietryszyna Hofman dostawał pieniądze”. Interia.pl – „Sprawa Hofmana: wiadomo, od kogo pochodziły przelewy”. Wprost.pl – „To on pożyczał pieniądze Hofmanowi?”. TVN24.pl – „Prezes przelewa na konto Hofmana. Kulisy zawiadomienia w sprawie posła”. Gazeta.pl – „Zapomniana pożyczka? To najprostszy sposób na pranie pieniędzy”. Wirtualna Polska – „Tajemnicze operacje na koncie Hofmana. Nowe fakty”.

Czy Hofman zrobił dobrze? Oczywiście, że nie. Czy powinien odpowiadać za swoje czyny? Oczywiście, że tak. Czy media powinny o tym mówić? To wręcz ich obowiązek. Ale dlaczego tak skąpią nam wieści o aferze korupcyjne w rządzie?! Dla porównania, na Hofmanie ciąży „podejrzenie narażanie o uszczuplenie podatkowe”. Jeśli przyjąć podawaną w mediach kwotę pożyczki 100 tys. złotych, to fiskus nie dostał swoich 2 procent, czyli 2 tys.złotych (słownie: dwóch tysięcy złotych). W rządowej aferze korupcyjnej chodzi o setki milionów złotych, a może nawet więcej, jeśli podliczyć nie tylko łapówki, ale i straty poniesione przez skarb państwa w wyniku ustawionych przetargów. Samo CBA nieprzypadkowo nazywa ją największą aferą III RP, a konkurencja w tej dziedzinie nie jest mała, wspomnijmy choćby FOZZ.

Więc skąd -  że zrymuję - ta cisza  w eterze i papierze o aferze, a ten hałas o Hofmanie? Jak pisał w takich, niby tajemniczych a przecież do bólu oczywistych, sytuacjach nieodżałowany Kisiel: no, zgadnij, Koteczku, dlaczego? 

Krzysztof Czabański



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła