Czabański: zaciskanie rosyjskiej pętli

opublikowano: 17 grudnia 2013

Jak pokazuje historia, Rosjanie najchętniej prowadzą politykę faktów dokonanych, a przemoc jest normalnym dla nich instrumentem działania także w polityce zagranicznej. Najnowsze informacje o rozmieszczeniu na granicy z Polską  i wzdłuż granic z państwami bałtyckimi rakiet  Iskander-M przystosowanych do przenoszenia ładunków atomowych są tego kolejnym przykładem.

Rakiety Iskander-M, zwane na Zachodzie rakietami SS-26 Stone, są – według Rosjan –  odpowiedzią na rozmieszczenie w Europie amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Rzecz w tym, że o ile tarcza ma charakter obronny i jej zadaniem jest  zniszczenie ataku rakietowego przeciwnika, to rosyjskie Iskandery są bronią ofensywną o zasięgu około 500 kilometrów. Rozlokowane w okręgu kaliningradzkim  obejmują swą niszczycielską siłą całą Polskę, państwa  bałtyckie, a nawet sięgają okolic Berlina. Nic więc dziwnego, że alarm w tej sprawie podniósł kilka dni temu niemiecki „Bild”. Za nim podały to niektóre polskie media.  Doniesienia medialne zmusiły ministra Sikorskiego do kilku słów komentarza. Minister – jak doniosła korespondentka „Gazety Wyborczej” w Brukseli, Anna Widzyk - uznał, że wieści są „przesadzone”. Na czym miałaby polegać ta przesada, nie wyjaśnił.

W „Gazecie Polskiej Codziennie” prof.Andrzej Nowak, znawca Rosji,  zauważa, że doniesienia „Bilda” pojawiły się na kilka dni przed wyznaczoną na 19 grudnia wizytą w Warszawie Siergieja Ławrowa (ministra spraw zagranicznych Rosji). -  To nie jest przypadek – komentuje profesor Nowak. – Tak Kreml rozmawia z sąsiadami, zwłaszcza tymi, których chce zastraszyć. Tak było też w 2009r. Premier Donald Tusk spotkał się z ówczesnym premierem FR Władimirem Putinem, podczas, gdy armia rosyjska ćwiczyła atak nuklearny na Warszawę.

Taka jest rzeczywistość polityki zagranicznej rządu Tuska. Lęk przed Moskwą pozbawia ten rząd  elementarnego choćby poczucia godności. Jak Moskwa robi nieprzyjazne gesty, to może by raz kiedyś okazać niezadowolenie, odwołać jakąś oficjalną wizytę? No, ale o czym ja mówię?! Przecież do takich działań potrzeba suwerennych polityków…

Krzysztof Czabański



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła