Debata o rządach PiS

opublikowano: 22 lipca 2016
Debata o rządach PiS lupa lupa
fot. wSieci

Ugrupowanie Kaczyńskiego grzeszy mniej niż kiedyś.

Prezydent Andrzej Duda sprawuje swój urząd już niemal rok, za trzy miesiące minie pierwsza rocznica wyborów parlamentarnych, które wyniosły do władzy rząd Prawa i Sprawiedliwości. To nie jest jeszcze okres pozwalający na podsumowania, ale z drugiej strony na tyle długi, że umożliwia już refleksję nad tym, co w tym czasie nowa władza osiągnęła i ku czemu Polskę kieruje. Artykułami Łukasza Warzechy i Bronisława Wildsteina otwieramy mającą służyć takiej refleksji debatę – piszą redaktorzy o nowym cyklu artykułów na łamach tygodnika „wSieci”.

Siedem grzechów „dobrej zmiany” – to tekst, w którym Łukasz Warzecha wylicza wady partii rządzącej. Niektóre z nich wynikają ze złamania własnych zobowiązań albo sprzeniewierzenia się kształtowanemu w czasie kampanii wizerunkowi. Inne są programowo wpisane w działalność partii rządzącej, a zaliczenie ich do kategorii grzechów to moja autorska decyzja. Wszak dla liberalnego konserwatysty PiS nie jest partią pierwszego wyboru. Warto też zaznaczyć, że choć genezy wielu grzechów można by spokojnie szukać w okresie pierwszego rządu PiS w latach 2005–2007, to jednak w większości przypadków jakieś wnioski ugrupowanie Kaczyńskiego wyciągnęło i grzeszy mniej niż kiedyś – wyjaśnia we wstępie autor.

Dziennikarz na temat „pychy” pisze: Przykładem mogą być ustawy o służbie cywilnej albo o IPN. Drugi to zwykła arogancja, taka jak w przypadku Beaty Mazurek doradzającej samotnej matce, żeby ustabilizowała sobie sytuację życiową, jeśli chce się załapać na program 500+. Pycha to także połajanki posłanki Pawłowicz pod adresem organizacji pozarządowej, która kiedyś punktowała PO, ale teraz — jako że władza się zmieniła — żąda ujawnienia kosztów i treści spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Viktorem Orbánem, więc już jest zła. To również niedopuszczenie do wysłuchania publicznego w sprawie projektu ustawy antyterrorystycznej, mimo że mowa jest o bardzo czułej materii dotyczącej wolności i prywatności obywateli.

Jako trzeci grzech polityczny Łukasz Warzecha uznał „etatyzm i brak zaufania do obywateli”. Na ten temat pisze m.in.: Symboliczna może być tutaj sprawa likwidacji meldunku, komunistycznego przeżytku, co zapowiadała swego czasu PO, ale nigdy nawet nie zbliżyła się do realizacji tej zapowiedzi. Tymczasem wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński już kilka miesięcy temu oznajmił, że likwidacji meldunku nie będzie. To bodaj najwyraźniejszy przykład sytuacji, gdy państwo powiada obywatelowi: nie ufamy ci, że zadeklarujesz nam prawdę, musimy cię sprawdzać i dlatego zostawiamy wynalazek komunistów nieznany na Zachodzie.

Czwartym grzechem rządów PiS jest natomiast „szybkie przepychanie zasadniczych zmian”. PiS działa w tempie zaiste imponującym – zauważa autor. – Szkoda, że regulacje absolutnie zasadnicze dla działania państwa — ustawy o policji, prokuraturze, antyterrorystyczna, mała, a przede wszystkim niedoszła duża ustawa medialna, Kodeks postępowania karnego, ustawa o ziemi i inne — są forsowane w stachanowskim tempie, często jako projekty poselskie, aby skrócić ich ścieżkę legislacyjną, choć faktycznie to projekty rządowe. Nie tylko nie odbywają się wysłuchania publiczne, lecz także nie ma niemal śladu debaty publicznej.

Bronisław Wildstein w tekście „Przełamać oligarchię” pisze natomiast: Podwójne – prezydenckie i parlamentarne – zwycięstwo wyborcze PiS to przełamanie monopolu, z jakim mamy do czynienia w III RP. I to jest powód wściekłej nagonki jej dominujących ośrodków na świeżo wybrane władze.

W artykule autor pisze o wielopłaszczyznowej konfrontacji nowej władzy z establishmentem III RP. Pisze m.in.: Nowa władza musi borykać się nie tylko z potężnymi wrogami, którzy w obronie swoich interesów nie cofają się przed niczym. Wyzwanie, przed którym stoi, to zmiana paradygmatu, na którym zbudowana została III RP. Była to koncepcja państwa słabego czy wręcz obumierającego, które miało jakoby roztapiać się w Unii Europejskiej, a w każdym razie podporządkować się możniejszym i „płynąć w głównym nurcie”. […] Wyrasta z niego słabe państwo, które nie jest w stanie spełnić swoich podstawowych zobowiązań, a jednocześnie jest uległe wobec silnych, stanowi dla nich wygodne żerowisko, chociaż równocześnie jest brzemieniem dla zwykłych obywateli. Bronisław Wildstein zauważ także, że Odbudowa silnego państwa jest więc ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza że napotyka przeciwdziałanie potężnych wewnętrznych i zewnętrznych przeciwników. Prowokuje także inne zagrożenie. Państwo, aby być silne, musi być ograniczone. Proces jego odbudowy generuje niebezpieczeństwo wykroczenia poza właściwe mu ramy i próby podjęcia zbyt wielu niemożliwych do realizacji zadań. Widzimy to dziś w podejściu nowej władzy do gospodarki. Potrzeba korekty polityki gospodarczej, inicjowania i stymulowania nowych procesów nie oznacza, że państwo ma zastąpić prywatną inicjatywę obywateli. […] Niezbędna pomoc dla tych, których transformacja wypchnęła na margines, nie powinna przekształcać państwa w maszynę służącą wyrównywaniu dochodów. Niestety tendencje takie widać w postawie nowego rządu.

Dziennikarz zauważa także: Wojna, którą totalna opozycja wydała demokratycznym władzom, niezwykle utrudnia wyważone działania i taki jest zresztą jeden z jej celów. Chodzi o to, aby zamknąć władzę w obozie jej stronników i wykopać rów między nią a resztą społeczeństwa. Gdyby ta strategia przyniosła owoce, to prawdopodobna w takim stanie rzeczy porażka wyborcza obecnie rządzących mogłaby oznaczać koniec marzenia o pluralizmie.

„Debata o rządach PiS” we „wSieci”, w sprzedaży już od 18 lipca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła