Dziedziczmy dumę, nie wstyd

opublikowano: 5 września 2013

Kim jesteśmy? O tym decydują nasza pamięć i nasze codzienne wybory - pisze w niezwykle ważnym eseju w Tygodniku "wSieci" prof. Andrzej Nowak, historyk Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wśród nich szczególnie ważny jest wybór dziedzictwa. To nie tylko wybór przeszłości, która ukształtowała nas, naszą kulturę, język, nasz moralny styl – akceptacja tego dziedzictwa lub bunt przeciw niemu.

To także wybór na przyszłość: czy chcemy kontynuować, poszerzać to dziedzictwo, jakie dali nam nasi ojcowie, nasze matki, czy raczej je odrzucić? I w imię czego: wygody, świętego spokoju, poklasku innych? W imię szacunku dla siebie samych? A może w imię szacunku dla tego, co nam rodzice i ich rodzice, wcześniejsze pokolenia zostawiły w spadku?

Prof. Nowak pisze, że wątpliwości wokół kampanii wrześniowej 1939 roku to nic innego, jak właśnie odrzucenie dziedzictwa naszych ojców, którzy postanowili bronić swojej Ojczyzny, rodzin i domów.

II wojna mitem? Płynnym jak „ponowoczesność” dla tych, którzy chcieliby ukryć pod jej falami swoje złe wybory, czasem nawet swoje zbrodnie na służbie największych w historii oprawców? Nie, tego właśnie nie możemy dać sobie wmówić. To nasz najpierwszy obowiązek: nie dać się odepchnąć od rdzenia rzeczywistości, jaki tworzą uparte fakty i najbardziej uparte wśród nich – ofiary.

Ustalona niegdyś liczba 6 mln obywateli II RP, którzy ponieśli śmierć w tej wojnie, jest dziś weryfikowana. Coraz częściej próbuje się nie tylko jakby przeciwstawiać przypadające na tę liczbę prawie 3 mln Żydów – obywateli II RP, ale wyraźne staje się także dążenie, by winą za śmierć tej połowy ofiar obarczyć drugą, polską. Obalić polskie krzyże, zmusić je do milczenia, do wstydu. To jakby do wszystkich tych rzeczywistych polskich krzyży, polskich ofiar II wojny, dodać jeszcze jeden – najcięższy może: hańby. Tak nie wolno! - pisze prof. Nowak, znajdując również nawiązanie do czasów współczesnych.
Jeśli teraz, w III RP, powraca się do wzorów najgorszej propagandy z lat stalinowskich, z lat 1945–1955, kiedy o Wrześniu wolno było pisać i mówić tylko z pogardą, z szyderstwem o polskim bohaterstwie w służbie wolności, oznacza to – dokładnie tak, jak właśnie pod rządami Bieruta, Radkiewicza i Bermana – próbę zdeptania najgłębszego sensu polskiego dziedzictwa. Tego, które stanowi przywiązanie do wolności i gotowość do jej obrony. Można stanąć po stronie tego dziedzictwa albo przeciw niemu. Jeśli stajemy po stronie wolności, jesteśmy zobowiązani do jego obrony – przeciw kłamstwu. Sami musimy pisać swoją historię, by nie pisali jej za nas inni.

Jak powinniśmy to robić? Udanymi filmami fabularnymi, być może powieściami, być może nowoczesnymi muzeami, które będą zdolne porwać swoją narracją polską młodzież, a może i zagranicznych odbiorców (po wsparciu tłumaczenia i reklamy, jeśli „towar” – czyli powieść, film, muzeum – będzie na to zasługiwał swym poziomem). Jeśli mamy nadzieję na odzyskanie reprezentacji Polski w Polsce, a potem Polski w świecie, to warto przygotowywać się do tego serio - pisze prof. Andrzej Nowak.

Pełen artykuł znajdą Państwo w najnowszym numerze tygodnika "wSieci"! 

Zapraszamy również do odwiedzania "wSklepiku.pl"!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła