Gadowski: czy Polacy stali się narodem tchórzy?

opublikowano: 8 stycznia 2015
Gadowski: czy Polacy stali się narodem tchórzy?
Fot. wPolityce.pl

„Przez cały okres PRL byliśmy tresowani, że każde działanie może się skończyć źle”.

 

 

 

„Wielu komentatorów rozpływa się nad „wyjątkową cierpliwością polskiego społeczeństwa”, które znosi wszelkie nieprawości oraz kompromitacje rządzących i… siedzi cicho jak mysz pod miotłą” - pisze w swoim felietonie Witold Gadowski.

 

 

Na łamach „wSieci” odnosi się do wydarzeń z Belgii. „Spokojni Belgowie, kiedy tylko dowiedzieli się o planach podniesienia wieku emerytalnego, zawrzeli, na ulicach Brukseli zapłonęły samochody. Francuscy farmerzy potrafią wlać hektolitry gnojówki do budynków parlamentu, a u nas propagandowe media fanzolą o „europejskich standardach”, o „obywatelskiej dojrzałości”. Czy my zatem jesteśmy najbardziej uległym i kulturalnym ludem na kontynencie?” - zastanawia się autor.

 

 

Publicysta pyta „czy Polacy stali się narodem tchórzy?” „Nie, problem jest o wiele głębszy, masy naszych rodaków stały się po prostu zakładnikami pewnego procesu, który trwa od lat. Jak zrobić z człowieka bezwolną kukłę? Na to pytanie odpowiedź daje nam amerykański badacz Martin Seligman, który już w latach 70. stworzył pojęcie „wyuczonej bezradności”. Teorię oparł na doświadczeniu polegającym na tym, że psy zamykano w klatce, w której nie mogły uniknąć bolesnych szoków elektrycznych. Po pewnym czasie zwierzęta kończyły walkę i bezradnie kładły się na podłodze. Przeniesione do innej klatki, z której łatwo mogły uciec przed bólem, nie podejmowały żadnych działań, tylko biernie leżały” - wskazuje.

 

 

Dodaje, że „przez cały okres PRL byliśmy tresowani, że każde działanie może się skończyć źle, potem 25 lat III RP jedynie wzmacniało w nas poczucie, że aktywność pogarsza naszą sytuację”.

 

 

Gadowski wskazuje, że „'wyuczona bezradność' w konsekwencji doprowadza do poczucia, że nie widzimy związku pomiędzy działaniem a poprawą naszej sytuacji. Biernie znosimy kolejne szoki tłumimy agresję do wewnątrz”.

 

 

Swój tekst kończy uwagą: „Czytasz to i się burzysz? Zatem nie wszystko stracone”.

 

 

Cały tekst w tygodniku „wSieci”.

 

olk

 



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła