Gadowski: Ekopolitrucy

opublikowano: 11 listopada 2016
Gadowski: Ekopolitrucy lupa lupa

Oj, płyną już ekorubelki z Gazpromu...

Jak każdy lubię ptaszki, kwiatuszki i zdrowe jedzenie. Jak każdy też nie chcę oddychać industrialnym smogiem. Czy z tego wynika, że jestem wyznawcą ekopolitycznych ruchów? Tu właśnie tkwi sprytne wykrzywienie obrazu świata. Chcesz być zdrowy, popieraj ekologów. A oni lansują tezę, że człowiek ma się poddać przyrodzie i nic w świecie nie zmieniać. Jak zatem ma się do tego biblijne przesłanie, aby czynić sobie ziemię poddaną?

Ekopolityka, podobnie jak homopolityka, genderpolityka i kilka innych niebezpiecznych dziwactw współczesnego świata, polega na tym, że łapiemy część prawdy o stworzeniu i czynimy z niej globalne wyjaśnienie wszystkiego. W ślad za tym idzie wykrzywiony system wartości.

Kreślę te uwagi na marginesie rzeczy, które teraz wyprawiają się w naszym kraju.

Jeszcze na dobre nie ucichły echa awantury o Rospudę, a już ekopolitrucy zabierają się do ataku na rząd za decyzję w sprawie ratowania Puszczy Białowieskiej przed kornikiem drukarzem. Przewodzi im guru z ledwo zrobioną maturą — Adam Wajrak. Ekomądrala z „Gazety Wyborczej” chłoszcze i poucza ministra, który jest profesorem w dziedzinie, w której Wajrak bez żadnych studiów ogłosił się rodzimym prorokiem.

Czuję też, że niedługo rozpocznie się fala agresywnych protestów przeciwko przekopaniu Mierzei Wiślanej. Oj, płyną już na to ekorubelki z Gazpromu. Naraz zostaną zmobilizowane wszelkie możliwe „autorytety”, które natychmiast przyjadą pouczać nas w kwestii ochrony środowiska naturalnego. Znajdą jakiegoś motylka, kaczkę lub piżmaka i sowicie opłaceni przykują się łańcuchami do drzew czy kamieni. Natychmiast oczywiście ich wielkie cierpienia sfilmują wszelkie światowe agencje informacyjne.

Generalnie na ekoaktywistów spoglądam ze sporą podejrzliwością, bo jak dotąd znam ich dokonania w dziedzinie ekowyłudzactwa i ekoterroryzmu. W obu tych specjalnościach zamiast o naturze powinno się raczej dyskutować o Kodeksie karnym.

W przypadku Puszczy Białowieskiej jakoś tak się składa, że fachowcy od nauk leśnych, nawet jeden z założycieli Greenpeace Patrick Moore, potwierdzają, że działania nadzorowane przez dzisiejsze Ministerstwo Ochrony Środowiska są prawidłowe i zmierzają do zabezpieczenia bioróżnorodności na terenie puszczy. Przeciwko naszym leśnikom i przyrodnikom występują ekoaktywiści, którzy z tej działalności uczynili sobie niezłe źródło utrzymania i splendoru. Taki jest już ten dzisiejszy świat: ci, którzy głoszą pokój, szykują brutalne wojny; ci, którzy mają na czołach hasła o ochronie przyrody, w rezultacie najbardziej jej szkodzą.

Kiedy zatem ktoś angażuje mnie do ochrony pobliskiego ogrodu, idę za nim; kiedy jednak jakiś bubek agituje mnie do walki z globalnym ociepleniem albo przekonuje o zbawiennym wpływie braku ingerencji człowieka na las, przyglądam się, kto mu płaci i co tak naprawdę na tym stracę.

 

Witold Gadowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła