Graczyk: Putin idzie naprzód

opublikowano: 19 kwietnia 2014
Graczyk: Putin idzie naprzód
kremlin.ru

Porozumienie genewskie wywołało u niektórych zaskoczenie, niekiedy pomieszane z wdzięcznością wobec Rosji.

Dlatego, że Rosja w ogóle zgodziła się na ugodę z Ukrainą i że dokument genewski przewiduje wycofanie się prorosyjskich (i wspomaganych przez Rosję) separatystów z budynków publicznych na wschodniej Ukrainie, a zatem wydaje się zmierzać do sławetnej „deeskalacji” - pisze Roman Graczyk w felietonie dla wPolityce.pl.

Już słowo „deeskalacja” budzi moją nieufność. To modne, a więc nadużywane, słowo zdaje się też opisywać obniżenie napięcia w stosunkach z Rosją jako wartość samą w sobie – to nonsens. Ale, co ważniejsze, moją nieufność budzi spolegliwa postawa ministra Ławrowa w Genewie.

Zauważmy: równolegle do rozmów w Genewie odbywał się doroczny show telewizyjny prezydenta Putina, w którym ten bez żenady powiedział, że Ługańsk, Charków i Odessa za czasów przedrewolucyjnych należały do Rosji i nie wiadomo, dlaczego za Lenina podarowano je Ukrainie. A także, że ma nadzieję, że nie będzie musiał interweniować na Ukrainie, ale martwi go, że sytuacja tam jest na skraju wojny domowej, a tamtejsze władze wysyłają wojsko przeciw obywatelom broniącym swych praw.

Te słowa prezydenta Rosji pozwalają, moim zdaniem, właściwie zinterpretować nastawienie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych do porozumienia.

 CAŁY FELIETON ROMANA GRACZYKA ZNAJDZIESZ TUTAJ



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła