Grzybowska: mają nas szanować

opublikowano: 13 lutego 2016
Grzybowska: mają nas szanować lupa lupa
fot. PAP/Radek Pietruszka

Wizyta premier Beaty Szydło w Berlinie i jej rozmowy z kanclerz Angelą Merkel dotyczące najważniejszych elementów wzajemnych relacji między RP i RFN, nie była festiwalem popularności, ale wymianą poglądów na temat problemów współczesnej Europy, współczesnego świata. Świata, którym rządzą interesy wielkich mocarstw i wielkiej finansjery.

 

W Europie układ sił jest nierówny, choć 28 państw należy do Unii Europejskiej, wspólnoty równych podmiotów narodowych. Tak się tylko zdaje. Równość polega tu bowiem na wyznawaniu wspólnej, narzuconej z Brukseli i przyjętej przez społeczeństwa europejskie ideologii poprawności politycznej. Tej ideologii przeszkadza przywiązanie do wiary chrześcijańskiej, zwłaszcza katolicyzmu, do tradycyjnych wartości i obyczajów. Do niedawna wszystko szło jak z płatka. W Polsce przez osiem lat rządziła Platforma Obywatelska, spadkobierczyni Okrągłego Stołu, którego głównym motywem było dostosowanie się do ideologii Zachodu, czyli wyższości relatywizmu moralnego nad prawdą i przyzwoitością. Postkomuna III RP bez zahamowań przyjmowała obyczajowość laicką, której celem było i jest nadal wyeliminowanie z życia narodów przywiązania do wiary chrześcijańskiej.

Przez całe dziesięciolecia od upadku w Polsce komuny byliśmy obserwowani przez elity i media naszych europejskich partnerów, a wejście w 2004 roku do UE rozpoczęło marsz tęczowych ugrupowań przez Polskę i dyktat Brukseli poprzez dyrektywy i zarządzenia. Nie tylko w Polsce, również w pozostałych krajach wspólnoty rola parlamentów narodowych została sprowadzona do ozdobnych girland, bez szemrania zatwierdzających unijne zakazy i nakazy. To się może podobać w Belgii, Holandii albo Luksemburgu, bo kraje Beneluksu zależą od Niemiec i Francji, gospodarczo i kulturalnie, ale przestaje się podobać młodemu pokoleniu unijnych Europejczyków, którym coraz bardziej ciąży unifikacja myśli, poglądów i decyzji. Jesteśmy ponoć równi, oczekuje się od nas solidarności, lecz jest to solidarność z brukselskim aparatem urzędniczym, powołanym a nie wybranym w powszechnych wyborach. Ani przewodniczący Komisji Europejskiej Jean -Claude Juncker, ani przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, ani komisarze UE nie podlegają kontroli wyborców. Owszem zostali wybrani, ale spośród własnego grona eurokratów. Polska została ubezwłasnowolniona za zgodą elit kierujących się naiwną wiarą, że oddanie gospodarki w ręce kapitału zagranicznego przyczyni się do wzrostu dobrobytu społeczeństwa i poczucia wartości własnej obywateli, awansowanych na Europejczyków. Pod szczególną obserwacją znajdowała się w latach 2005 -2007 partia Prawo i Sprawiedliwość, ale ku radości Zachodu upadek jego rządu przywrócił władzę postkomuny i dobrą opinię o III RP za granicą. Wedle zasady: im gorzej w gospodarce tym lepiej w polityce. Podporządkowanie się Warszawy Berlinowi i Brukseli gwarantowało sukces ekspansji niemieckiej na wschód, zawłaszczanie przemysłu, handlu i mediów. Skolonizowaniu III RP wraz z jej siła roboczą sprzyjało pogłębiające się ubóstwo całych warstw społecznych, a co za tym idzie masowa emigracja zarobkowa do krajów bogatych. I praca za niską płacęw zagranicznych firmach.

Naszych zachodnich partnerów nie obchodzi 500 plus, ani reformy usprawniające funkcjonowanie państwa, ich obchodzi niedopuszczalne i niespotykane w UE zwycięstwo partii konserwatywnej i jej samodzielne rządy. To prawdziwy szok dla elit lewacko - liberalnych, wszystko jedno jak się nazywają chadeckie, liberalne itd. Razi przede wszystkim dbałość prezydenta i rządu o pozycję Polski na arenie międzynarodowej, o nasze narodowe interesy, o większe znaczenie w Unii Europejskiej. Premier Beata Szydło powiedziała to w Berlinie jasno i wyraźnie: "Będziemy budować silną Europę, silną Unię Europejską, unię ojczyzn, suwerennych państw wzajemnie się szanujących, mających pewność, że wspólnie dążą do budowania bezpiecznej Europy, dobrobytu własnych obywateli i dobrej przyszłości państw. To jest w naszym wspólnym interesie. W interesie wszystkich Europejczyków".

Europejskie mocarstwa nie muszą nas lubić, ale muszą zacząć nas szanować, nasz kraj i kraje naszego regionu, które uwolniwszy się od wspólnoty komunistycznej bronią swojej niezawisłości, o którą walczyły i która jest skarbem narodów. Nie ustaje nagonka zachodnich, a szczególnie niemieckich mediów na Polskę katolicką, która stanowi wyrwę w obowiązującej ideologii lewackiej. Nie ma się czym przejmować, bo jak wiadomo, karawana idzie dalej. A ta ideologia zaczyna się kurczyć i nawet robić bokami, bo są granice pomiatania człowieczeństwem i sprowadzania ludzi do bezmyślnych konsumentów byle czego. Ludzie budzą się z letargu, chcą być traktowani jak ludzie.

 

Krystyna Grzybowska



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła