Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

Hazard Camerona

opublikowano: 29 lutego 2016
Hazard Camerona
Fot. wSieci

"Polityka Londynu przypomina styl średniowiecznych monarchów brytyjskich".

 



David Cameron prowadzi politykę w sposób, w jaki w dzisiejszej Europie nikt w zasadzie nie odważyłby się jej prowadzić. Przypomina ona pod pewnym względem styl średniowiecznych monarchów brytyjskich – pisze Jan Rokita na łamach nowego wydania tygodnika „wSieci”.

 

Jan Rokita w artykule podsumowuje osiągnięcia Davida Camerona podczas szczytu brukselskiego. Wskazuje, iż podstawą wszelkich działań premiera Wielkiej Brytanii na arenie Unii Europejskiej są wewnętrzne konflikty jego partii. Faktem jest, że brytyjscy torysi potrafili przekształcić własny przewlekły wewnątrzpartyjny spór w wielki problem międzynarodowy, którym musiała się zająć cała Europa. Na tym właśnie polega nietuzinkowość Davida Camerona jako gracza albo lepiej powiedzieć — hazardzisty politycznego. […] Najpierw zatem zapowiedział przeprowadzenie referendum w sprawie dalszego członkostwa kraju w Unii, potem zaś, aby je wygrać, urządził wielki międzynarodowy spektakl, szantażując całą Europę tym, że jeśli nie udzieli mu teraz wsparcia, to Anglia rozpocznie proces demolki i dekompozycji wewnętrznej UE.

 

Autor artykułu komentuje także porozumienie brukselskie i zauważa, że: nie zakłada żadnego nowego traktatu, co więcej, prawnicy kombinują nawet, jakby je wprowadzić w życie bez jakichkolwiek ryzykownych politycznie zmian w treści traktatów europejskich. W żadnym razie nie zmienia też ono dotychczasowej natury Unii, o czym najlepiej świadczy to, że podczas brukselskich negocjacji jedyną drażliwą i trudną do rozwiązania kwestią stała się metoda ograniczenia rozdętych ponad miarę brytyjskich świadczeń dla cudzoziemskich robotników. Problem ów jest zapewne niebłahy dla pracujących na Wyspach Polaków czy Rumunów, prestiżowy również dla premier Szydło, ale z perspektywy przyszłości UE drugo-, jeśli nie trzeciorzędny.

 

Jan Rokita wskazuje na swoisty sukces Camerona, który ostatecznie będzie widoczny w czerwcu po wygranym przez niego referendum, ale także na korzyści, jakie wyniosła Polska: Jednak już dziś można z pewnością powiedzieć, że brytyjski premier zyskał nie tylko istotne gwarancje dla rekinów finansowych z City (co było jego zamiarem), lecz niejako przy okazji załatwił rzecz absolutnie kluczową dla przyszłych polskich interesów w UE. Jest jasne, że Polska nie zamierza w przewidywalnej perspektywie dołączać do strefy euro, więc obowiązek negocjowania również z nami każdorazowych ustaleń Berlina i Paryża, chociażby w takich sprawach jak swoboda świadczenia usług czy minimalne stawki podatkowe, wypełnia jeden z podstawowych celów polskiej polityki europejskiej, wyraźnie postawiony jeszcze w czasach rządu Tuska.Z tego właśnie powodu, nie zaś ze względu na takie czy inne zasiłki na dzieci polskich emigrantów, porozumienie brukselskie jest ze wszech miar korzystne dla Polski.

 

Więcej o Davidzie Cameronie i porozumieniu brukselskim we „wSieci”, w sprzedaży od 29 lutego br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.





 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła