Jak najciszej zdetonować bombę

opublikowano: 23 sierpnia 2013
Jak najciszej zdetonować bombę lupa lupa

Nowy minister skarbu Włodzimierz Karpiński, chcąc oszczędzić słabnącego premiera Tuska, próbuje możliwie jak najciszej zdetonować bombę jaką są poważne opóźnienia na budowie terminalu LNG w Świnoujściu - pisze Zbigniew Kuźmiuk

Już na początku swego ministrowania, zamówił audyt w firmie Ernst& Young o stanie prac na budowie terminalu, który właśnie w tych dniach został zakończony, a jego konkluzje są w najwyższym stopniu niepokojące.

Wynika z niego, że na pewno nie zostanie dotrzymany termin zakończenia tej inwestycji czyli 30 czerwca następnego roku, a budowa najprawdopodobniej przedłuży się poza rok 2014.

A jeszcze w marcu tego roku w czasie specjalnej debaty w Sejmie jego poprzednik Mikołaj Budzanowski zapewniał posłów, że wprawdzie są drobne opóźnienia, ale inwestycja zostanie zakończona w terminie i w II połowie 2014 roku terminal przyjmie pierwsze dostawy gazu LNG.

2. Należy przypomnieć, że decyzję w sprawie budowy terminalu LNG w Świnoujściu podjął jeszcze rząd Jarosława Kaczyńskiego pod koniec 2006 roku i przygotował program jej finansowania ze środków krajowych i unijnych, ale rząd Tuska przez parę kolejnych lat się wahał czy projekt ten kontynuować.

Ba ekipa Tuska po trwających blisko 2 lata negocjacjach, zdecydowała się na podpisanie z Katarem już w połowie 2009 roku, 20-letniej umowy na dostawy do Polski 1,5 mld m3 gazu LNG rocznie.

Niestety sama budowa gazoportu w Świnoujściu została fizycznie rozpoczęta dopiero w marcu 2011, a kamień węgielny wmurował sam premier Donald Tusk.

Jak to ma w zwyczaju na zwołanej na placu budowy konferencji prasowej podkreślał, że harmonogram realizacji inwestycji został tak przygotowany aby zdążyć pod przecież już zamówione dostawy gazu z Kataru.

3. Ale od początku realizacja gazoportu szła jak „krew z nosa”. Okazało się, że lider wyłonionego w przetargu konsorcjum realizacyjnego włoska spółka Saipem ma poważne kłopoty finansowe w swoim kraju, a ponadto członkowie jej zarządu zostali oskarżeni we Włoszech o korupcję.

Później w jeszcze większe tarapaty popadł polski uczestnik konsorcjum, giełdowa spółka PBG S.A, która bardzo mocno zaangażowała się w rządowe kontrakty drogowe i w budowę Stadionu Narodowego.

Na wszystkich tych przedsięwzięciach poniosła ogromne straty, stąd ogłoszenie upadłości likwidacyjnej i coraz poważniejsze problemy z udziałem w realizacji gazoportu w Świnoujściu.

Na nic zdały się kolejne wizyty ministra Budzanowskiego na budowie, mimo zapewnień kolejnych dyrektorów spółki Polskie LNG S.A., będącej inwestorem w imieniu Skarbu Państwa (ostatni z nich to były asystent europosła Sławomira Nitrasa z Platformy), że prace są terminowo realizowane, w rzeczywistości było niestety inaczej.

4. Teraz nowy minister skarbu przy pomocy audytu chce wcześniej ogłosić, że w zasadzie nic się nie stało, a opóźnienie półroczne czy roczne przy tego rodzaju projektach to nic nadzwyczajnego.

Tyle tylko, że II połowie 2014 roku do Polski zaczną płynąć gazowce z Kataru ze skroplonym gazem, a nie mając terminalu nie będziemy wstanie tego gazu odebrać.

Co więcej, za dostawy trzeba będzie płacić, a ponieważ roczna wartość kontraktu to około 550 mln USD, to koszty zakupu poniesie PGNiG i w oczywisty sposób rozliczy to na każde przedsiębiorstwo i każde gospodarstwo domowe w Polsce korzystające z dostaw gazu.

Tak wygląda w rzeczywistości dywersyfikacja dostaw gazu do Polski w wykonaniu rządu Tuska i zatrudnianych przez tę ekipę fachowców z reguły „kolegów Platformy”.

Zbigniew Kuźmiuk



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła