Janecki: Poszczujemy was Niesiołowskim

opublikowano: 17 czerwca 2015
Janecki: Poszczujemy was Niesiołowskim

Wychodzi taki Niesiołowski i uważa, że naród zdurniał, bo powinien się najeść cegłami i betonem z wielkich budów kapitalizmu.

Jak już zje cały szczaw na nasypach i mirabelki na dzikich drzewach śliwkowych…

Tyle wam nabudowaliśmy, a wy tacy niewdzięczni – budowlana inwokacja jest głównym argumentem polityków PO i była osią kampanii Bronisława Komorowskiego. Gdy swoje miłosne bluzgi kieruje do opozycji i Polaków niechętnych rządom PO Stefan Niesiołowski, wali ich po łbach wielkimi budowami III RP. Naród ma kochać partię i na nią głosować, bo ta buduje na przykład autostrady. Nikt nie dodaje, że to najdroższe autostrady w Europie, jeśli wziąć pod uwagę opłaty za przejazd w porównaniu do zarobków. A w wielu wypadkach po prostu najdroższe, no bo jak wytłumaczyć, że całoroczna winietka w Szwajcarii kosztuje mniej niż jednorazowy przejazd ze Strykowa do niemieckiej granicy.

Gdy naród słyszy, że powinien kochać PO za wielki budowy, to mu się krew burzy. Bo do ceny za przejazd trzeba jeszcze dodać rekordowe koszty budowy, w tym to, co ukradli zleceniodawcy i co wydano na łapówy. I trzeba dodać wyrolowanych podwykonawców, którym nie zapłacono, wiec wielu zbankrutowało, a pracownicy nie dostali swoich pieniędzy. To zresztą polskie osiągnięcie na Nobla z ekonomii, żeby tak budować, że ludzie nie mają pracy, firmy bankrutują, a gdy już budowy są skończone, ci, którym powinny służyć, są wściekli zamiast się cieszyć. Ale potem wychodzi taki Stefan Niesiołowski i uważa, że naród zdurniał, bo powinien się najeść cegłami i betonem z wielkich budów kapitalizmu, jak już zje cały szczaw na nasypach i mirabelki na dzikich drzewach śliwkowych. I ten zdurniały naród jeszcze powinien ubrać dzieci w jakieś elementy budowlane. Tyle że naród uważa, iż to politycy PO zdurnieli karmiąc ich i ubierając w wielkie budowy, bo przecież pracy dla przeciętnych ludzi z tej okazji jak nie było, tak nie ma.

Budowlana szajba była istotą komunistycznej propagandy, i to nawet w czasach Bieruta, o Gierku nie wspominając. Można odnieść wrażenie, że komunistów i platformersów łączy jakaś budowlana obsesja. Oczywiście nie chodzi o budowanie mieszkań, na które stać byłoby na przykład młodych, bo to jest zbyt trudne. Bierut (odbudowa miast, budowa przemysłu), Gomułka (1000 szkół na tysiąclecie i podobne akcje) czy Gierek (Huta Katowice, Port Północny itp.) zawsze się odwoływali do wielkich budów. Nie do budów i konstrukcji przełomowych technologicznie czy wybitnych estetycznie, lecz po prostu „z metra”. Byle dużo i byle stało. Każda konferencja Donalda Tuska podsumowująca jakiś etap rządów PO epatowała wielkimi budowami. Nie produktami, markami czy technologiami, które podbijają świat, tylko budowami. Bo to oczywiście łatwizna zbudować coś „z metra”, natomiast znacznie trudniej stworzyć genialną technologię czy globalną markę. Ale tym sobie rządy PO nie zawracają głowy, podobnie zresztą jak nie robili tego komuniści. Za Gierka szczytem technologii był maluch (zwany „kaszlem”) i autobusy Berliet, za Tuska i Kopacz to montownie pralek, lodówek czy telewizorów i centra logistyczne wielkich firm, traktujące polskich tubylców jak niewolników.

Tubylcy mają być wdzięczni władzy PO, że daje im nie tylko montownie, centra logistyczne i hipermarkety, ale i wielkie budowy. Tyle że tubylcy te wielkie budowy mają tam, gdzie „pan może pana majstra w d… pocałować” - jak bezpretensjonalnie mówił Wiesław Gołas w słynnym skeczu kabaretu Dudek – „Ucz się Jasiu!”. Stalin czy Breżniew też dawali ludziom sowieckim wielkie elektrownie wodne, a potem atomowe, huty, kopalnie i setki fabryk zbrojeniowych. I to miało im wystarczać, a jak się komuś nie podobało, to szedł do łagru, a w najlepszym razie do psychuszki. Za oświeconych, budowlanych rządów PO oczywiście tego nie ma, ale za to są bluzgi miłości Stefana Niesiołowskiego i pouczenia innych polityków PO, którzy nie mogą zrozumieć, jak można nie kochać władzy mającej budowlaną szajbę. Ale nawet z tą szajbą są kłopoty, o czym świadczy choćby niekończąca się budowa bardzo Polsce potrzebnego gazoportu.

Przykłady z przeszłości i współczesne dowodzą, że jeśli władza, jest zamordystyczna, głupia czy nieudolna, to te swoje złe cechy zasłania wielkimi budowami „z metra”. Nie zrobiliśmy dla was miliona potrzebnych rzeczy, ale za to zbudowaliśmy wam współczesne piramidy – mówią rządzący z PO, wspierani przez tych PSL. I spróbujcie się, gnojki, nie cieszyć, to napuścimy na was Stefana Niesiołowskiego, który was odpowiednio nazwie i wam nabluzga jako ciemnocie, wstecznictwu i psycholom. Te piramidy próżności władzy po części są oczywiście potrzebne i użyteczne, ale to nie powinno wyczerpywać wszystkiego, co władza ze swojej wielkiej łaski gotowa jest zrobić dla ludzi. Te piramidy pełnią podobną funkcję jak ekrany przy autostradach i drogach ekspresowych. Gdyby się uprzeć, można dowieść, że są potrzebne, ale bez nich właściwie nic by się nie zmieniło. To znaczy zmieniłoby się tyle, że kumple władzy nie zarobiliby setek milionów złotych i nie odpalili z tego odpowiedniej prowizji swoim dobroczyńcom u władzy. Ale pieniądze wydane na piramidy w postaci np. ekranów nie trafiają do nauki czy na przełomowe technologie i wynalazki.

Władza może się za wielkimi budowami chować i walić nimi po łbach oponentów, tylko dla nowoczesnego państwa, wzrostu gospodarczego, dobrobytu, jakości życia czy dla przyszłych pokoleń nie ma to praktycznie żadnego znaczenia. Na dłuższą metę to są zmarnowane setki miliardów, bo przecież te piramidy trzeba jeszcze utrzymywać i remontować, co czyni tę zabawę właściwie perpetuum mobile a rebours. W tym wszystkim jedno jest zaskakujące: ludzie uważający się za nowoczesnych i światowych używają metod z czasów najgorszego totalitaryzmu dla zapanowania nad społeczeństwem i do kontrolowania jego aspiracji. Wtedy liczyły się tylko wielkie budowy, zaś człowiek był zaledwie nawozem historii. Dlatego Stefan Niesiołowski jest tak bardzo uroczy, gdy używając retoryki Mołotowa i Goebbelsa obsobacza oponentów władzy, zarzucając im, że nie podziwiają wielkich budów i równie wielkich budowniczych z PO. Ale tak to już jest z nadgorliwcami, że nie rozumieją nawet tego, jakimi metodami walczą. Bo to, że nie rozumieją, o co walczą, to pewne.

Stanisław Janecki



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła