Janecki w "Sieci": Plan Tuska

opublikowano: 10 kwietnia 2018
Janecki w "Sieci": Plan Tuska lupa lupa

Kandydowanie byłego premiera na prezydenta będzie najpoważniejszym wyzwaniem dla PiS od wygrania wyborów przez Andrzeja Dudę.

Kandydowanie byłego premiera na prezydenta będzie najpoważniejszym wyzwaniem dla PiS od wygrania wyborów przez Andrzeja Dudę – pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika „Sieci” Stanisław Janecki.

Od objęcia funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej (1 grudnia 2014 r.) Donald Tusk zwodził partyjnych kolegów i opinię publiczną w Polsce w sprawie swego ewentualnego przyszłego funkcjonowania w krajowej polityce. Wynikało to z podszytej narcyzmem chęci występowania w roli zbawcy opozycji, który w każdej chwili może wrócić i zająć pozycję niekwestionowanego lidera. Jak i z podszytego rozrośniętym ego funkcjonowania w roli Cyncynata dla polskiego społeczeństwa.

Moment zmiany strategii Donalda Tuska nie jest przypadkowy. Czekał on z tym do pierwszych sondaży wskazujących na spadek poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. Przede wszystkim dlatego, żeby ze spadku uczynić tendencję, czyli zdyskontować to, że opozycja może się zjednoczyć oraz że ma niekwestionowanego lidera – Donalda Tuska. I że ta ewentualna zmiana tendencji będzie wiązana właśnie z przewodniczącym Rady Europejskiej, czyli w przyszłości zadziała na jego korzyść. Opozycji, a szczególnie PO, to nie przeszkadza, bo najważniejsza jest zmiana trendów, a nie konkretny powód takiej zmiany i jej patron.

Donald Tusk najwyraźniej uznał, że nie opłaca mu się już tylko denerwowanie Grzegorza Schetyny, gdyż powrót na stanowisko szefa PO nie miałby dla niego większego sensu. Byłby to rodzaj degradacji, nieprzystającej do ambicji i pozycji najważniejszego formalnie urzędnika Unii Europejskiej. Grzegorz Schetyna jest więc spokojny o swoją pozycję w partii i może otwarcie (wcześniej robił to wyraźnie z przekory i z chęci wciągnięcia Tuska w krajową politykę, ale na własnych warunkach) popierać i lansować byłego premiera na prezydenta RP. Nieprzypadkowa jest więc radość i werwa zaprezentowane tuż po świętach przez Grzegorza Schetynę. To wygląda jak ustalenie stref wpływów między odwiecznymi rywalami i zawarcie pokoju w przedpokoju prowadzącym do władzy.

Warto pamiętać, że gdy w sondażach Prawo i Sprawiedliwość wręcz masakrowało Platformę Obywatelską i resztę opozycji, Donald Tusk był w Brukseli namawiany, by wsparł opozycję jakimiś deklaracjami w sprawie swego kandydowania w wyborach prezydenckich w Polsce. Przede wszystkim przez polityków zrzeszonych we frakcji Europejskiej Partii Ludowej. Ale też, jak wynika z moich informacji, przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa (Jean-Claude Juncker miał być znacznie bardziej wstrzemięźliwy) oraz szefową unijnej dyplomacji Federicę Mogherini.

Jeszcze intensywniej do kandydowania na prezydenta Polski mieli namawiać Donalda Tuska politycy niemieccy i francuscy, z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem na czele. Chodziło o to, by opozycji w Polsce, ale też politykom w Brukseli i kilku europejskich stolicach, stworzyć jakąś nadzieję odsunięcia PiS od władzy. Te w założeniu pokrzepiające dla polskiej opozycji namowy nakładały się na działania Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości.

Więcej w nowym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 9 kwietnia, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej http://www.wPolsce.pl

 

 

Zobacz także: "Sieci": Bereza Schetyny


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła