Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

Jeden tekst z „Sieci” poleca Michał Karnowski

opublikowano: 3 czerwca 2013
Jeden tekst z „Sieci” poleca Michał Karnowski lupa lupa

Sytuacja młodych w Polsce, ale i całej Europie, nie jest do pozazdroszczenia. W większości krajów naszego kontynentu, z wyjątkiem Niemiec, które zachowały przemysł, ponad połowa ludzi wchodzących na rynek pracy nie może znaleźć dla siebie oferty. 

W Polsce frustracja wynikająca z bezrobocia często łączy się z poczuciem, że przecież nie tak miało być. Bo przez lata obiecywano, że studia, tytuł magistra, to czynnik dający niemal pewność osobistego powodzenia. Tymczasem na rynku są setki tysięcy młodych ludzi, wykształconych, ambitnych, bez szans na karierę. Przyczyna podstawowa to koślawy rozwój kraju, który nie inwestuje w produkcję, w motory napędowe innowacji, w prawdziwy postęp. Obecne władze dużo o tym mówią, ale to tylko imitacja. To sprawy bardzo ważne i dużo im na łamach „Sieci” poświęcamy uwagi.

Jest jednak i drugi powód tej frustracji młodych – fikcyjne studia. Studenci niby pracują, ale często to udawanie nauki. Opisała to w ostatnim numerze „Sieci” w poruszającym reportażu Maja Narbutt. Wszystkim to odpowiada, młodość na uczelni bywa piękna, rodzice płacą w przekonaniu iż inwestują w dzieci, ale finał jest gorzki. Bo nikt źle wykształconych ludzi nie potrzebuje. Niestety, gdy można dostać dyplom za nic lub niewiele także dyplomy wypracowane ciężką pracą są niewiele warte. Jak tego uniknąć?

W najnowszym wydaniu „Sieci” publikujemy bardzo ciekawe porady doktora Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa, doświadczonego naukowca akademickiego. Wskazuje on jak uniknąć pułapki studiów fikcyjnych i jak wybrać dobrą uczelnię. Doktor przygotował też specjalny formularz ułatwiający odpowiedź na pytanie czy dana uczelnia warta jest naszego zainteresowania.

Oto jedna z jego porad:

Najwięcej prawdy ujawnia wizytacja niezapowiedziana. Zbadaj i główny kampus, i konkretny wydział, instytut czy inną jednostkę organizacyjną prowadzącą kierunek, którego wybór bierzesz pod uwagę. Nawet najlepsza uczelnia może mieć bardzo nierówne jednostki organizacyjne, a ogólnie słabsza – bić konkurencję w niektórych dziedzinach.

Obejrzyj strefy oficjalne i studenckie. Postaraj się porozmawiać z władzami, wykładowcami i studentami. Biuro rekrutacji nie może służyć za główne źródło informacji. Zbierz także opinie z przewodników i mediów papierowych oraz internetowych, pamiętając przy tym, jak łatwo słowem i obrazem tworzyć pozory. Też potrafisz. Nie wystarczy ci wizyta wirtualna w miejscu, gdzie być może spędzisz kilka lat życia realnie i które określi cię na zawsze.

Serdecznie polecam ten tekst w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”!

Michał Karnowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła