Jesteśmy skazani na Saipem?

opublikowano: 3 sierpnia 2014
Jesteśmy skazani na Saipem?
Fot. Youtube.pl/Terminal LNG

Czy można terminal LNG dokończyć z innym partnerem?

Stefczyk.info: „Rzeczpospolita” donosiła niedawno, że firma Saipem budująca polski gazoport ma wiele kontraktów i powiązań z rosyjskim kapitałem. Czy to może mieć znaczenie dla polskiej inwestycji? Czy opóźnienia mogą mieć drugie dno?

Tomasz Chmal: Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, jednak takiej możliwości nie wykluczam. Ciekawi mnie głównie, czy w momencie wyboru kontrahenta osoby decydujące miały świadomość tych powiązań? Czy osoby decyzyjne miały świadomość, że ta firma ma duże portfolio zleceń ze strony rosyjskiej? I druga szalenie ważna sprawa przy tej okazji: czy istnieje możliwość wycofania się ze współpracy z Saipemem? Czy można tę inwestycję dokończyć z innym partnerem? Czy to jest możliwe od strony technicznej? To jest ważne dla przyszłości budowy. Możliwe jest odstąpienie od umowy przez tę firmę, czy zerwanie umowy przez spółkę Polskie LNG. Pytanie, co wtedy. Czy ktoś inny jest w stanie dokończyć tę budowę?

Czy to w ogóle możliwe, żebyśmy byli skazani na jednego wykonawcę? Czy może się zdarzyć, że tej budowy nikt inny nie dokończy?


To jest możliwe. To nie jest droga, którą wiadomo powszechnie jak budować. Tu mamy do czynienia z wysoką technologią. Jeśli jakaś firma ma swoje patenty czy stosuje własne rozwiązania, którymi nie będzie się chciała dzielić, to może być trudne. To trzeba sprawdzić. W energetyce atomowej występuje taka sytuacja, że inwestycji rozpoczętej przez jednego kontrahenta nie skończy inny. Trzeba zadać pytanie, jak to wygląda w przypadku terminala LNG. O tej sprawie również należało myśleć przy podpisywaniu umowy, trzeba było mieć świadomość, że być może potrzebny będzie plan B. Osoby decyzyjne powinny sprawdzić, czy inwestycję może dokończyć ktoś inny.


Czego można się obecnie spodziewać? Czy problemy dotyczące terminala można przezwyciężyć?

Może się okazać, że problemy obecnie wynikają z chęci Włochów, by podbić stawkę i uzyskać dodatkowe środki. Obecny kryzys może być próbą zastraszenia i wymuszenia kolejnego aneksu. To może być element pewnej gry medialnej, która może się odbywać. Oczywiście wątek rosyjski warto mieć w pamięci. O tym trzeba było myśleć w 2010 roku. Obecnie możemy jedynie spekulować. Mleko się rozlało.


Cała rozmowa na Stefczyk.info



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła