E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

Kaczyński groźniejszym terrorystą niż ten z Krakowa

opublikowano: 4 grudnia 2014
Kaczyński groźniejszym terrorystą niż ten z Krakowa lupa lupa
Fot. wPolityce.pl

Kaczyński z kolei podkłada ładunek wybuchowy pod demokrację.


 


Jak się nazywał ten facet z Krakowa, który chciał wysadzić w powietrze polski parlament wraz z najważniejszymi osobami w państwie – prezydentem i premierem? Bodajże Brunon K., z zawodu chemik. Nie udało mu się zrealizować swojego planu, gdyż wcześniej wypatrzyła go przez lornetkę ABW.

 

Ostatnio nieuzbrojonym, jak mówi się  potocznie gołym okiem, a więc bez użycia lornetki, innego terrorystę wypatrzył prezydent Komorowski. Jest nim Jarosław Kaczyński. Ten z kolei podkłada ładunek wybuchowy pod demokrację.  Czym bowiem dla Brunona K. miała być saletra dowieziona do Warszawy na wojskowym SKOCIE, tym dla Kaczyńskiego jest oskarżenie o fałszerstwo w wyborach.  Z tym, że prezydent Komorowski nie jest do końca zdecydowany, czy chodzi o wysadzenie w powietrze demokracji, czy też „przejaw cynicznej walki politycznej”, czy wreszcie „element gry partyjno-politycznej”. 

Wszystkie te myśli prezydenta są niezwykle zapładniające do tego, aby zdemaskować prawdziwe intencje Kaczyńskiego, ale zrozumieć je będzie można w chwili, gdy pan prezydent wypełni je jakimiś  konkretami. Wyłuszczy bliżej, co ma na myśli. Inaczej łatwo się w jego błyskotliwych opiniach pogubić. A to mogłoby być poważną stratą i niedopatrzeniem, gdyż nie dałoby się przygwoździć Kaczyńskiego tak, jak na to zasługuje.  Jestem pewien, że najłatwiej, a zarazem najskuteczniej można by to zrobić, gdyby potwierdziło się, że to „element gry partyjno-politycznej”.  Każdy wie, o co chodzi. Nie ma potrzeby  rozwijania tego zarzutu.  


Czytaj oryginalny artykuł na Stefczyk.info


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła