Kampania psiego swędu

opublikowano: 16 maja 2014
Kampania psiego swędu lupa lupa

Kilka dni temu mogliśmy obejrzeć w TVN-owskich „Faktach” materiał niezawodnego Jakuba Sobieniowskiego, który zarzucał Jarosławowi Kaczyńskiemu, że zamiast wydarzeniami na Ukrainie zajmuje się w podróżach po Polsce… wędlinami. 

Efekt skupienia się wokół rządu w obliczu niebezpieczeństwa został osiągnięty. Ta sztuczka się udała. Kilka dni po tym, jak premier ogłosił, że stawką europejskich wyborów jest to, czy dzieci we wrześniu pójdą do szkoły, naszą znajomą, która ma męża dziennikarza, pani ze sklepu, gdzie zaopatrują się w prasę, po raz pierwszy zagadnęła o politykę: „Co mąż mówi, ta wojna to na serio, jest możliwa?” - piszą w tygodniku "wSieci" Anna Wojciechowska i Piotr Zaremba.

Warto jednak wiedzieć, że mamy tu do czynienia z dobrze zestrojoną orkiestrą nie tylko sztabowców partii rządzącej, lecz także lwiej części mediów. Kilka dni temu mogliśmy obejrzeć w TVN-owskich „Faktach” materiał niezawodnego Jakuba Sobieniowskiego, który zarzucał Jarosławowi Kaczyńskiemu, że zamiast wydarzeniami na Ukrainie zajmuje się w podróżach po Polsce… wędlinami. Gdyby prezes PiS krzyczał w sprawie Ukrainy, byłby oskarżany o rwanie międzypartyjnego porozumienia, o nadmierną wojowniczość. Tę pułapkę zastawioną na prawicową opozycję rozumie nawet Katarzyna Kolenda-Zaleska.

PiS najpierw lojalnie żyrowało atmosferę wymuszonego braterstwa z Tuskiem, a potem próbowało tłumaczyć, dlaczego kiedy dwóch mówi to samo, nie oznacza to, że prowadzili do niedawna taką samą politykę. Ponieważ jednak aura kontrolowanej wojowniczości w oczywisty sposób sprzyjała premierowi, próbowało skręcić próbowało skręcić w kierunku tematyki krajowej.

Zobacz także: "Sieci": Lęki Tuska


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła