Każdy prezent władzy jest zatruty

opublikowano: 23 czerwca 2015
Każdy prezent władzy jest zatruty lupa lupa
Fot. PAP/Leszek Szymański

Im więcej nowych zapowiedzi ogłosi Platforma tym mocniej potwierdzi wszystkie zarzuty opozycji.

Ewa Kopacz pochwaliła się, że od 1-go października „wykonała” blisko 80 proc. obietnic. I że do wyborów wykona 100 proc. Widocznie nie były to obietnice poważne, skoro ich realizacja postępuje w tak stachanowskim tempie. No i chciałoby się powiedzieć pani premier: niech pani wykona ponad 100 proc., bo po wyborach nie będzie już pani miała okazji.

Ani jako premier, ani jako szef partii. Bo już teraz cele polityczne w imieniu Platformy ogłasza wicepremier Siemioniak. To on ogłosił w gazecie Michnika, że PO będzie walczyła o 1/3 mandatów w Sejmie, tak by powstrzymać próby zmiany konstytucji.

Pani premier - tak oszczędnie obdarzana komplementami przez świat - pochwaliła się sama:

- Czasem ludzie mówią o mnie „Kopacz jest taką normalna kobitą”.To dla mnie najlepszy komplement - powiedziała w TVP Info. Nie ma pewności, czy ludzie mówiący o „normalnej kobicie” kpią, czy też realnie chwalą. A może sugerują, że nie każdy miły człowiek powinien być premierem?

„Normalność” szefowej rządu i PO jest pewnie realna, ale ze stabilnością już gorzej. Tak jak podczas ostatniego przemówienia na konwencji - wielu obserwatorów miało wrażenie, że uśmiechy pani premier niebezpiecznie często przeradzały się w niekontrolowane grymasy ironii i zagubienia. Tak to bywa, gdy w pogoni za młodym elektoratem coś pójdzie nie tak.

Stabilność polityczna też wątpliwa.

- Będę prosić wyborców - postawmy na kontynuację - apeluje pani premier. Ale już na uwagę, że na zrealizowanie wszystkich obietnic i zaspokojenie potrzeb wyborców PO miała aż osiem lat, Kopacz stwierdziła:

„Ale ja nie jestem 8 lat premierem.”

Dziwna to kontynuacja, której punktem zero ma być ledwie jesień ub. roku.

Mnie osobiście „punkt zwrotny” Platformy cieszy. Im więcej nowych zapowiedzi ogłosi Platforma, im bardziej będzie się chwaliła „nową twarzą”, tym mocniej potwierdzi wszystkie zarzuty opozycji. Przede wszystkim ten, że można było rządzić lepiej, efektywniej, uczciwiej. I dlatego każdy prezent władzy dla społeczeństwa jest dziś zatruty.

I jeszcze to porzucanie Sikorskich i Rostowskich… Nie dość, że kradli, kłamali i nic nie robili, to jeszcze nie potrafią godnie przeżyć klęski.

A w tle kolejne taśmy, wyraźnie nadciągające.

„Normalna kobita” wkrótce wróci do swoich normalnych zajęć, premierostwo i tak odjedzie. Ale pytanie zasadnicze pozostanie: czy warto psuć naturalny uśmiech dla ułudy?

No i pozostanie żal, że w państwie polskim każdy, ale to każdy, może być premierem czy marszałkiem Sejmu. To poczucie degradacji będzie niestety trwałe. Trzeba będzie lat, by naprawić straty.

Jacek Karnowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła