Kołodziejski w "Sieci": Turbulencje w LOT

opublikowano: 8 listopada 2018
Kołodziejski w "Sieci": Turbulencje w LOT lupa lupa

Kłopoty LOT wynikające z akcji strajkowej podjętej przez grupę związkowców mają swoje źródło w czasach, gdy nasz narodowy przewoźnik stał na krawędzi bankructwa. Urzędujący wówczas premier Donald Tusk zarzekał się, że jego rząd nie będzie wspierał LOT z powodu jego „pięknej tradycji”. Dlatego dzisiejsza troska Platformy o sytuację w firmie jest przejawem politycznego cynizmu – pisze Konrad Kołodziejski.

Konrad Kołodziejski opisuje obecną sytuację LOT-u: Polskie Linie Lotnicze LOT są postrzegane jako jeden z symboli sukcesu obecnego rządu. Wyciągnięte z poważnych tarapatów stały się dziś poważnym graczem w naszej części Europy, skutecznie rywalizując na regionalnym rynku z czołowymi przewoźnikami, w tym przede wszystkim z grupą Lufthansy […]. Nic dziwnego, że ten wzrost LOT może budzić niepokój wśród konkurencji. Tym bardziej że jeszcze kilka lat temu wydawało się, że linia nie przetrwa kłopotów finansowych.

Autor omawia również genezę problemów, z którymi borykał się LOT: O alternatywie dla LOT zaczęto poważnie myśleć w 2008 r. – rok po przejęciu władzy przez koalicję PO-PSL. Wtedy bowiem LOT zanotował gigantyczną stratę finansową wynoszącą 732 mln zł. Strata ta została wygenerowana przede wszystkim przez fatalną w skutkach decyzję zarządu o wykupie tzw. opcji paliwowych.

Tak Kołodziejski opisuje losy LOT-u: W mediach pojawiały się coraz bardziej krytyczne artykuły o LOT jako o bankrucie, który drenuje budżet […]. Mało kto przy tym zwracał uwagę, że ewentualny upadek LOT oznacza poważne kłopoty dla gospodarki. Dopiero po bankructwie OLT rząd postanowił ratować LOT, któremu udzielono pomocy publicznej. Choć jeszcze i potem, na początku 2013 r., Donald Tusk nie ukrywał niechęci do wspierania narodowego przewoźnika. Po otrzymaniu pomocy ze strony państwa LOT […] musiał wprowadzić drakoński program oszczędnościowy, likwidując m.in. wiele połączeń i wprowadzając nowe zasady wynagradzania, co – według związkowców – doprowadziło do obniżki pensji o prawie 30 proc. To właśnie w tamtych czasach należy szukać źródła obecnego konfliktu w LOT.

Autor omawia też kulisy sporu: 

Spór, który tlił się od 2016 r., wybuchł z pełną mocą, gdy w marcu podano informację o premiach, które rada nadzorcza LOT wypłaciła członkom zarządu. Ogłoszono referendum strajkowe, które jednak zostało uznane za nielegalne […]. Czarny PR rozwinął się na dobre, gdy w czerwcu została dyscyplinarnie zwolniona z pracy Monika Żelazik, szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego […]. Po stronie protestujących (choć na tle ogółu wszystkich pracowników LOT jest to relatywnie niewielka grupa) opowiedziało się OPZZ oraz antypisowskie media i opozycja. Kłopoty przedsiębiorstwa stały się wdzięcznym pretekstem do uderzenia w całą ekipę rządową.

Kołodziejski tak podsumowuje akcję strajkową w LOT: Obie strony sporu w LOT mają swoje racje […]. W tej sytuacji niezbędna jest odpowiedzialność obu stron konfliktu, wzajemne ustępstwa i powściągnięcie zbyt rozbudzonych ambicji. Dlatego tak trudno jest o kompromis. Zawieszenie protestu i przywrócenie do pracy zwolnionych dyscyplinarnie pracowników […] jest więc krokiem w dobrym kierunku. Jeśli negocjacje skoncentrują się teraz na sprawach pracowniczych, to istnieje szansa na happy end. Ale może się też okazać, że – tak jak w przypadku protestu rodziców osób niepełnosprawnych – górę weźmie logika plemiennej wojny. Wtedy stracą wszyscy.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 5 listopada br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła