Kontrwywiad, głupcze!

opublikowano: 21 grudnia 2013
Kontrwywiad, głupcze! lupa lupa
fot. M. Czutko

W polskich debatach raz po raz spotykamy rozżalone głosy: dlaczego my-Polacy nie potrafimy różnić się w dobrym stylu? Dlaczego spierając się w sprawach ideowych i politycznych nie robimy tego w ramach wzajemnego szacunku? Słyszę np.: przyjechali do nas Szwedzi, sympatyzujący z różnymi partiami, ale różnice między nimi nie prowadziły do agresji.

Faktycznie, często mamy kłopot z utrzymaniem na wodzy emocji i z zachowaniem dobrego stylu w dyskusji. Jak to ze zjawiskami społecznymi bywa, przyczyny są różne. Dziś skupię uwagę na jednej, bodaj czy nie fundamentalnej.


Podejrzenie

Idzie o ukryte tło polskiej polityki. Wymiar często nie w pełni uświadamiany. Otóż nierzadko niechęć, ba, nieufność, do tych Polaków, którzy inaczej patrzą na sprawy państwa, na demokrację i kapitalizm, na problem patriotyzmu, mają inny stosunek do religii, podszyta jest bardzo ciężkim podejrzeniem. To podejrzenie, iż ci, którzy mają inne poglądy niż my, że ci, którzy krytykują naszą tradycję i Kościół katolicki, nie zawsze robią to w własnym imieniu. Że część z nich to reprezentanci, ba, nawet agenci lub funkcjonariusze sił obcych. Oczywiście, w stosunku do wielu osób takie podejrzenie jest niesprawiedliwe. Sporo różnic poglądów wypływa z naturalnego w dzisiejszym świecie pluralizmu, ale…


Czysta obsesja?

Istotą systemu władzy w latach 1944-1989 było to, iż rządzili nami rządzili namiestnicy Moskwy. Reprezentanci sąsiedniego państwa o ambicjach totalitarnych, którego filarem była policja polityczna. ZSRR się skończył, PZPR i SB odeszły, ale pozostały sieci wewnętrznych i zewnętrznych powiązań i ludzie uwikłani w te powiązania. To m.in. dzięki tym powiązaniom środowiska, które przez cały PRL nigdy nie poważyły się oddać swoich rządów pod oddolny, przeprowadzony w uczciwych wyborach osąd społeczny, po r. 1989 były w stanie wygrywać demokratyczne wybory. A w dodatku Rosja nadal jest państwem policyjnym. Dlatego racjonalne jest założenie, że wśród rodaków aktywnych w życiu politycznym, biznesie, w kulturze aktywna jest agentura, stara i nowa - ZSRR i Rosji. Naszym sąsiadem jest państwo policyjne, dla którego tajne służby to jeden z podstawowych instrumentów polityki.


Fatalne zaniechanie

Budując nowy ład nie potrafiliśmy zbudować filtrów instytucjonalnych (dekomunizacja, lustracja i kontrwywiad), kulturowych (odróżnienie dobra od zła) i obyczajowych (standardy lojalności i przyzwoitości), które wyłączałyby z życia politycznego osoby i środowiska noszące na sobie np. piętno "moskiewskich pieniędzy". Pieniędzy przyjętych od wysłanników KGB m.in. przez kierującego ponownie SLD Leszka Millera.

W październiku 1996 Krzysztof Bondaryk, b. szef delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Białymstoku mówi „zakładaliśmy, że nasz Urząd może być dla Rosjan przejrzysty. Rosjanie dzięki swoim starym kontaktom towarzyskim i aktywom operacyjnym mogli kontrolować większość operacji naszego kontrwywiadu. (...) UOP był obiektem wielu agresywnych akcji ze strony służb rosyjskich, ukraińskich, białoruskich. Nasza reakcja była najczęściej taka: nie prowokować bez potrzeby, tylko obserwować i uniemożliwiać działanie. Aby to było skuteczne, szczególnie kiedy nasz wywiad jest sparaliżowany, potrzebujemy wiedzy o tym, co tu się działo przez ostatnie 25 lat. Kim i czym KGB się interesował w Polsce i do jakich spraw potrzebował pomocy SB? Jakie działania podejmował wobec polskich obywateli w kraju i za granicą? Problem ten dotyczy nie tylko SB. Także wojskowych służb specjalnych i struktur PZPR.
(…) współpraca ze służbami ZSRR przed 1989 r. nie dotyczyła paru osób, to były statystycznie ogromne liczby. (…) Mimo zniszczeń archiwów SB i służb wojskowych odtworzenie tej wiedzy jest możliwe. Na tej podstawie kontrwywiad mógłby ocenić, w jakim zakresie służby rosyjskie wracają do starych wpływów, operacji i kontaktów
(Gazeta Wyborcza, 22.10.96)

Zaniedbania te trwały przez kolejne lata. Dopiero w roku 2013 ABW wydaje opracowanie „Współpraca SB MSW PRL z KGB ZSRR w latach 1970-1990. Próba bilansu”. Ale to musztarda po obiedzie – wiele śladów już pozacierano, jedne powiązania wygaszono, inne zbudowano na nowo.

Ta słabość kontrwywiadu częściowo tłumaczy, dlaczego systematycznej dekomunizacji nie przeprowadzono, a lustracja okazała się tak ułomna. Najlepiej nawet zaprojektowana lustracja przy kiepskim kontrwywiadzie nie będzie skuteczna.

A po tragedii smoleńskiej problem wpływów Moskwy w Polsce stanął na porządku dziennym z nową siłą. Jak mamy spokojnie dyskutować z rodakami(?), którzy zachowują się tak, jak gdyby racja stanu była dla nich czymś z gruntu obcym?


Nie tylko panowanie nad emocjami

Jeśli Polacy mają ze sobą rozmawiać rzeczowo i z poszanowaniem, to musimy mieć instrumenty, wśród nich poczesną rolę odgrywa kontrwywiad, dzięki którym reprezentanci obcych interesów nie będą wpływali na naszą debatę publiczną pod inną postacią niż ta, która w wolnym społeczeństwie jest dopuszczalna – właśnie jako reprezentanci obcych interesów.

Nie ma niepodległości bez sprawnego kontrwywiadu!


Tekst ukazał się w tygodniku wSieci.

Andrzej Zybertowicz



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła