Korsun chilli Korsun

opublikowano: 9 października 2013
Korsun chilli Korsun lupa lupa

„Ja pracuję w fikcji” – chwali się Agnieszka Holland. Moim zdaniem również w niej żyje.

Nie powinien komentować rzeczywistości ktoś tak od niej oderwany. Holland, która myśli głównie o niebieskich Oscarach, nie tylko myli role, lecz także gubi wątek. Choć jak sama mówi: „kiedy ma się w sobie choć odrobinę wrażliwości, drąży się do odgadnięcia tajemnicy i sensu zdarzeń”, tej „odrobiny” już jej niewystarcza, by zrozumieć dążących do ustalenia okoliczności katastrofy prezydenckiego Tu-154. Za to świetnie rozumie, dlaczego „Tusk nie radzi sobie z atakami za Smoleńsk”, i że „tak samo został załatwiony Wałęsa, który musi od 20 lat udowadniać, że nie jest agentem”. Podsumujmy: Holland uważa, że pretensje do rządu za posmoleński horror są bezpodstawne, a „Bolek” to… fikcja. Zresztą temu ostatniemu wybacza wszystko. M.in. jego pomysł, by osoby o orientacji jej córki trzymać za murem, bagatelizuje i tłumaczy konserwatyzmem.
Nie odpuszcza natomiast komisji Macierewicza i uważa ją za źródło choroby Polski. Z kolei nasz kraj traktuje tylko jako „przystanek w podróży”, tym bardziej więc dziwi, że chce tu być autorytetem od czegoś więcej niż castingów. A apetyt ma. Holland tak komentuje nominację jej „Gorejącego krzewu” na czeskiego kandydata do Oscara: „Czesi pokazali, że można być prorokiem nie w swoim kraju”. To fajnie, bo w Polsce nim nie jest.

Autor tekstu: Paweł Korsun
Autor ilustracji: Michał Korsun



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła