Koszmarny ZUS w koszmarnym państwie

opublikowano: 19 sierpnia 2014
Koszmarny ZUS w koszmarnym państwie lupa lupa

To oczywiście bardzo ważne, że oficjalna instytucja zaprotestowała publicznie przeciwko cynicznej działalności państwa. Przeciwko bezczelnemu zdzierstwu, którego w imieniu państwa dokonuje ZUS.

Zwrot jakiego użył szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w otwartym liście do Donalda Tuska jest jak najbardziej usprawiedliwiony. Co więcej w pełni uzasadniony:„Jesteście gorsi od mafii”.

Gangsterzy żądają haraczu w zamian za fikcyjną ochronę biznesu, ale ustalają określoną stawkę tygodniową lub miesięczną, uprzedzają i wyznaczają pierwszy termin płatności od jakiejś przyszłej daty. ZUS zachowuje się gorzej niż gangsterzy. Korzystając z parasola jaki daje mu jego status instytucji państwowej, znienacka atakuje właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw. Powtarzam – właścicieli, czyli konkretnych ludzi,  a nie jakieś abstrakcyjne małe i duże przedsiębiorstwa. W imieniu władzy rozkazuje właścicielom: - „Płacicie haracz za przeszłe lata albo będziecie mieć kłopoty z prawem za uchylanie się od obowiązków finansowych”. Tyle tylko, że ten nowy haracz urodził się w głowach urzędników ZUS stosunkowo niedawno. Wcześniej też brali haracz, ale przez lata mówili do właścicieli mniej więcej tak:

Jesteście w porządku, płacicie tyle, ile powinniście. Wszystko jest zgodne z przepisami. Choćbyśmy chcieli więcej, nie możemy z was wyciskać, bo nie pozwala na to litera prawa.

Dziś przychodzą, nie mówią nawet przepraszamy, lecz żądają, oznajmiając:

Dawajcie natychmiast, nic nas nie obchodzi, skąd weźmiecie pieniądze. Jak nie jesteście w stanie zapłacić dodatkowego haraczu, który teraz przyszedł nam do głowy, zamykajcie swoje interesy. Że ludzie, których zatrudniacie, stracą pracę nie interesuje nas. My musimy mieć pieniądze i to z odsetkami za zwłokę. Że co? Że nie mieliście pojęcia o konieczności płacenia dodatkowego haraczu każdego roku przez ostatnie pięć lat? A kogo to obchodzi? Przecież nie nas, ani premiera Tuska. Ani ministra finansów. Wszyscy oni potrzebują na gwałt pieniędzy. My też. Tak więc zinterpretowaliśmy stare przepisy, żeby pieniądze nam wszystkim od was się należały.

W takim stylu i z takiej pozycji rozmawiają urzędnicy z właścicielami małego i średniego biznesu, dzięki którym gospodarka naszego państwa nie stoczyła się na samo dno. Pasożytnicza warstwa państwowych urzędników robi wszystko, abyśmy to dno osiągnęli. Nie robią jednak tego samodzielnie. Na to są zbyt tchórzliwi. Mają pozwolenie władzy, to pewne. A ściśle rządzącej partii i jej wodza, którym potrzebne są pieniądze, aby dalej utrzymać się przy władzy. Jakim kosztem, nie ma dla nich znaczenia. Choćby rozłożeniem gospodarki na obydwie łopatki.

Jak wygramy wybory, wyciągniemy coś z UE i z trudem, ale przeżyjemy. Jeśli wygra PiS, też dobrze. Gospodarka go zadławi

— kalkulują szefowie Platformy.

Otwarty list, sprzeciwiający się bezprawnym sposobom państwa na uzyskanie dodatkowych dochodów do pustej kasy, ma ważne znaczenie dla opinii publicznej. To jednak nie wystarcza. Nie łudźmy się. Nie przy tej władzy.

Moim zdaniem, jedynym skutecznym środkiem ukrócenia tych sposobów jest zaskarżenia postępowania ZUS do Trybunału Konstytucyjnego. Do tego powinien dążyć Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jak najszybciej. I wymóc na Trybunale, aby do czasu rozstrzygnięcia, zawiesić możliwość egzekucji finansowych z przepisu, wykorzystywanego przez ZUS do zbierania dodatkowego haraczu.


Jerzy Jachowicz



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła