Kreować samotnego, wykorzenionego człowieka, a później biadać nad jego samotnością - to potrafi tylko "Gazeta Wyborcza"

opublikowano: 6 grudnia 2013

W czwartek na pierwszej stronie orzekła:

Jesteśmy zamknięci na nowe przyjaźnie. Prawie połowa Polaków od trzech lat nie poznała nikogo, kto stałby się dla nich bliski. Ojcowie nie są dla nas ważni, a seks uprawiamy na zimno, bez bliskości z partnerem.

Taki obraz wyłania się, twierdzi "Wyborcza", z badań TNS Polska.
"Wyborczej" tradycyjnie nic się z niczym nie łączy. Neurotyzacja całych pokoleń nie wiąże się z otwartością na innych ludzi. Zwalczanie wiary i rozmywanie dekalogu nie sieje zagubienia. Masowa produkcja agresywnych bojowniczek feministycznych nie wpływa na rodzinę i na ojcostwo. Promocja seksualnej swobody ma się nijak do "zimnego seksu". Promowanie modelu rodziny z jednym dzieckiem (najwyżej) i rodzin "patchworkowych" nie skutkuje społecznym egoizmem, a w konsekwencji samotnością. Rozbijanie podstaw kulturowych wspólnoty narodowej, niszczenie kanonu, też nie pogłębia rozbicia społeczeństwa.
Nad życiem seksualnym Polaków "GW" ubolewa szczególnie:
Jesteśmy tak sfrustrowanie i zestresowani, że seks służy nam jedynie do rozładowywania napięcia, a nie budowania relacji.
Zapewne promowana przez polskich lewicowych liberałów banalizacja tej sfery, połączona z "obalaniem tabu", problem jeszcze pogłębia, ale znów: refleksji nad własnymi czynami brak.
W świecie "Wyborczej" nic się z niczym nie łączy, nic nie ma skutków. Nawet promowanie gender - a więc czysto bolszewicka próba rozchwiania nawet podstawowej tożsamości człowieka (by łatwiej nim manipulować) - nie wpływa, zdaniem "GW", na problemy w dorosłym życiu.
Kto więc winien? Oczywiście rodzina. Polska rodzina. To przez nią "prawie połowa Polaków w ciągu ostatnich trzech lat" nie poznała nikogo, kto stałby się im bliski.
"Nie dziwię się - mówi ["GW"] prof. Skarżyńska. - W moich badaniach z 2011 r. prawie połowa 52 proc. dorosłych Polaków pamiętało z dzieciństwa, że "rodzicie uczyli mnie przede wszystkim ostrożności w stosunkach z ludźmi" oraz "ostrzegali mnie przed ludzką chciwością, zazdrością, złośliwością".
Zapewne rodzice powinni uczyć nieostrożności w stosunkach z innymi ludźmi, zalecając naiwność w świecie kapitalizmu bez państwa prawa, budowanego od 23 lat w Polsce.
Z pewnością w sferze relacji międzyludzkich mogłoby być w Polsce dużo lepiej. Rzeczywiście, mamy niski stopień wzajemnego zaufania. Jak jednak może być wysoki, skoro najpierw zaborcy, później komuniści, a teraz liberalny establishment przede wszystkim pilnują Polaków, żeby nie podskoczyli? Ktoś, kto nie czuje się u siebie, kto czuje się stale poddany tresurze, raczej nie ufa. I dobrze, że nie ufa.
"GW" zdaje się jednak mieć receptę na problem. Na wszystkie problemy. Tę samą, co zawsze.
Oto na tej samej stronie, na której ubolewa nad "Polską bez ojca", poleca rozmowę z prof. Janem Woleńskim, który stwierdza:
Filozofia mogłaby zastąpić w szkole religię. Jestem za. Kiedyś był nawet pomysł, żeby księża uczyli filozofii. Dziś to Kościół naciska, żeby filozofii nie było w szkołach, bo boi się konkurencji.
Ach, gdyby nie Kościół, wszyscy Polacy złapaliby się za ręce i zamieszkali w jednej, wielkiej komunie współczesnych hipisów. Nowych bliskich poznawaliby nawet nie raz na trzy lata, ale raz na trzy dni.
Oczywiście, kolejne badania na zlecenie "GW" wykazałyby, że to świat, w którym już nikt nikomu nie ufa, nawet w gronie najbliższych. Ba, nawet sama "Wyborcza" nie wzbudza już zaufania hipisów.
My wiemy, że tak by się skończyło już dziś, ale "Wyborcza" musiałaby się przekonać sama. To środowisko ma tak od zawsze - najpierw czyni zło, a później mówi: chcieliśmy dobrze.
Dobrze, że teraz forsują swoje już tylko na miękko, bez krwi. Choć przemoc w tym, oczywiście, nadal jest.

Jacek Karnowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła