Król we "wSieci": Funkcjonariusze wajchowego

opublikowano: 17 czerwca 2016
Król we "wSieci": Funkcjonariusze wajchowego
fot. wPolityce.pl/wSieci

Jak ujawnił niedawno minister Macierewicz, Rosja naciskała, by zrobić porządek z dziennikarzami, którzy podważają raport MAK i sugerują zamach 10 kwietnia 2010 r.

„Seriami kłamstw strzelali po katastrofie smoleńskiej politycy i dziennikarze, funkcjonariusze Rosji w Polsce. Jedni robili to świadomie i z oddaniem, jako agenci wpływu Moskwy. Większość, jako często nieświadomi rezonatorzy, trzymali pepeszę. Rezonowanie zapewniało im obecność w mainstreamie i wśród postsowieckich elit III RP” - pisze w swoim felietonie na łamach „wSieci” Marek Król.

 

Król przypomina w jaki sposób media traktowały Antoniego Macierewicza, gdy dążył do prawdy o katastrofie smoleńskiej. Piszę również o rosyjskim nacisku na dziennikarzy w Polsce.

 

„Pepesza rozgrzewała się do czerwoności, nomen omen, kiedy trzeba było rozstrzelać Antoniego Macierewicza wraz z parlamentarnym zespołem do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej. Kiedy władzę wzięło w swe nienawistne dłonie PiS, pepesza zaczęła się zacinać. Jak ujawnił niedawno minister Macierewicz, Rosja naciskała, by zrobić porządek z dziennikarzami, którzy podważają raport MAK i sugerują zamach 10 kwietnia 2010 r.” - pisze były redaktor naczelny Wprost.

 

Publicysta pisze również o zmianie w mediach jaka nastąpiła po upadku rządu PO-PSL.

 

„Po zwycięstwie wyborczym PiS wajchowemu wypadła wajcha. Pozostali po nim funkcjonariusze wajchowego, którzy mimo wiernej służby coraz częściej tracą pracę w mediach postępaków, takich jak radio Bzdet, TVN24. Pozostały im jeno sznur od pepeszy oraz niskopłatna praca w Rynsztok FM i „GW”.” - czytamy.

 

Cały felieton Marka Króla w tygodniku „wSieci”.

 

 

 



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła