Który Adam Michnik jest prawdziwy?

opublikowano: 17 stycznia 2015
Który Adam Michnik jest prawdziwy?

Nigdy, przenigdy nie uwierzę, że tak się można odmienić wskutek zamienienia więziennego zydelka na skórzany fotel, poczucia niezależności na poczucie wyższości, wreszcie pozycji przodem do władzy na pozycję przodem inaczej, jak może to się stać z redaktorem naczelnym najbardziej wyborczej gazety w Polsce, Adamem Michnikiem.

Może, oczywiście, tylko wtedy, o ile nie zatrzymamy wyżej wymienionego w pędzie ku historycznej samozagładzie, rozmieniającej już nawet nie nazwisko, ale to co z niego po ostatnim ćwierćwieczu zostało - na drobne. Coraz drobniejsze.

Ba, ale jak zatrzymać rozpędzonego prosiaczka, który wrócił z wojska (kto nie zna dowcipu, serdecznie polecam), jeśli nie wiemy nawet, gdzie tym razem pędzi? A jeśli nawet odnajdziemy go na przykład na fotelu u Tomasza Lisa, to jaką mamy gwarancję, że to jest akurat Michnik prawdziwy, nie udawany? Nie, jak ten ostatnio, z czerwonymi oczami, elektrycznym papierosem i PiS przyklejonym do języka, ale tamten mądrzejszy, bardziej opanowany, rozsądniejszy, wrażliwszy…

No, dobra z tym ostatnim przesadziłem, ale pytanie pozostaje w mocy – jak dziś rozpoznać autentycznego Michnika? Który jest prawdziwy? Ten, który dzwoni do Janusza Palikota, jako jego - jak mówi sam Palikot na łamach Michnika - „przyjaciel”, i prosi o głosowanie w Sejmie takie, a nie inne, czy może Michnik ubolewający, że nie doceniał wcześniej śp. Lecha Kaczyńskiego? Czy Michnik „przyjaciel” człowieka, który opowiadał po tragedii 10 kwietnia dowcipy o „kaczce po smoleńsku” i o tym, że skoro wyleciał do Katynia człowiek bez znaczenia, a wrócił mąż stanu, to znaczy, że Rosjanie „pomylili ciała”? Czy może ten Michnik, który pisał:
Zawsze myślałem o Lechu Kaczyńskim z szacunkiem dla Jego patriotyzmu. I te myśli towarzyszą mi od chwili, gdy usłyszałem straszną wiadomość o katastrofie lotniczej. Lech Kaczyński był człowiekiem prawym, życzliwym, rozumnym. I był człowiekiem szalenie sympatycznym czego nierzadko doświadczyłem. Takim będę Go pamiętał.

Czy można przyjaźnić się z kimś, kto o prawym i sympatycznym człowieku opowiada pośmiertnie tak straszne rzeczy, jak pudel z Biłgoraja? Ale przecież także i na inne tematy głos w debacie publicznej zabierało co najmniej dwóch Adamów Michników. I znowu - który jest prawdziwy? Ten który w 2011 roku mówił: „Część naszego społeczeństwa choruje na rusofobię i ksenofobię. Wolność jest przecież dla wszystkich – dla mądrych, głupich i dla swołoczy. Są idioci, którzy twierdzą, że nie ma niepodległej Polski, ale jest rosyjsko-niemiecki projekt. To ludzie z zoo z bezrozumnym antyrosyjskim kompleksem. Pytają: czemu Tusk pozwolił Putinowi siebie objąć? A co powinien zrobić? Strzelać do niego, wyzwać na pojedynek? U was też są ludzie, którzy nawet napisali do Polaków list: nie wierzcie Putinowi!”.

Czy może jednak te jest prawdziwy, który już trzy lata później sam się do owej „swołoczy” próbuje zapisać?

Jest spór, czy rację mieli ci, którzy od początku mówili, że ten podpułkownik KGB jest właśnie taki. Wielu moich przyjaciół Rosjan to właśnie mi mówiło, a ja się z nimi spierałem. Podejrzewałem ich, a to zwykle byli dysydenci, łagiernicy, więźniowie, że przemawia przez nich trauma. Bo przecież widziałem, że w innych krajach ekskomuniści potrafili się wpisać w demokratyczną rzeczywistość, na Litwie Brazauskas, w Polsce Kwaśniewski czy Miller. Uważałem, że Putin nie jest żadnym doktrynerem. Jednak myliłem się, wraz z wieloma ludźmi na świecie, przecież prezydent Stanów Zjednoczonych też wierzył w reset.

Kiedy zaś tylko spróbujmy rozwikłać zagadkę i prawdziwego Michnika w tłumie Michników udawanych odnaleźć, natychmiast niczym biały królik wyskoczy nam nowa zagadka. No, bo który jest prawdziwy - czy ten który walczył przed laty o wolność słowa, czy może ten, który na drodze sądowej domaga się prostowania nieprzychylnych o sobie opinii? Czy Michnik udający równego faceta, czy Michnik wywalający z pracy ludzi krytykujących lewicowy i antykościelny skręt gazety?

Michnik walczący z komuną, czy ten wzywający także byłych opozycjonistów, by się „odpieprzyli od generała (Jaruzelskiego – przyp. KF)”, a Kiszczaka nazywający „człowiekiem honoru”. Wreszcie Michnik składający Lechowi Kaczyńskiemu swoisty hołd, czy przyjaciel Palikota, który mu użycza miejsca w zawiadywanej przez siebie gazecie? No, który?

Krzysztof Feusette



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła