Kwintesencja PEERELU

opublikowano: 15 sierpnia 2013
Kwintesencja PEERELU lupa lupa

Z autorką książki „Rejs na krzywy ryj, Jan Himilsbach i jego czasy”, Anną Po ppek, rozmawia Tomasz Zbigniew Zapert.

Przedstawiamy fragment rozmowy:

„Data urodzenia nieznana, data śmierci podważalna, imiona rodziców hipotetyczne, pochodzenie niepewne, życiorys podejrzany” – biografia Jana Himilsbacha obfituje w zagadki – pani też nie udało się ich rozwikłać.

I chyba już nikomu to się nie uda. Jan Himilsbach nie żyje, nie miał rodziny, dzieci. Przed swoimi znajomymi i przyjaciółmi ukrywał swoją przeszłość, zasłaniając się barwnymi, niekoniecznie prawdziwymi historyjkami. Podobno stworzył ok. 400 różnych wersji życiorysu. Kiedy „Basica”, jego żona, pytała rozbawiona: „Jasiu, ale po co to robisz?”, odpowiadał: „A dlaczego stale miałbym pieprzyć to samo? To byłoby nudne…”. Wychowanie w skrajnie trudnych warunkach, w mińskich slamsach w czasie II wojny światowej, nauczyło go na całe życie zasady: „Tisze jediesz, dalsze budiesz”.

Jeden z pani interlokutorów mówi, że „nikt nigdy z Himilsbachem na trzeźwo się nie spotykał”. Jeśli przesadzał, to chyba minimalnie… 

To prawda, ale całe tamto pokolenie, które przeżyło wojnę, nie wylewało za kołnierz. Pili wszyscy: robotnicy, chłopi, inteligencja… Ba, krążyło powiedzenie – skądinąd niepozbawione słuszności – „Kto nie pije, ten kapuje”. Wielu twórców, np. Stanisława Grochowiaka, alkohol przedwcześnie wysłał na tamten świat. Krążą do dziś legendy o potwornym pijaństwie Himilsbacha. Według mnie nie odróżniał się zanadto od swoich kolegów poetów czy malarzy, stałych bywalców knajp z tzw. szlaku (od pl. Trzech Krzyży do pl. Zamkowego).Wystarczy wspomnieć, jaką agresję wyzwalał alkohol w Romanie Śliwoniku, Andrzeju Brychcie czy Ireneuszu Iredyńskim. Himilsbach przynajmniej, tak twierdzą moi rozmówcy, nie był zanadto zapalczywy po alkoholu.

Na Lechu Wałęsie, bohaterze najnowszego obrazu Wajdy, Himilsbach poznał się, że tak powiem, od pierwszego wejrzenia…

Może pomogła w tym wrodzona intuicja chłopaka z marginesu społecznego? Nie musiał korzystać z „Who is who?”, żeby ocenić człowieka. Od początku nie lubił Wałęsy, uważał go za koniunkturalistę i kiepskiego aktora.

Pełen zapis rozmowy znajdą Państwo w tygodniku "wSieci" dostępnym w kioskach od 5 sierpnia.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła