Mamy taśmy Amber Gold

opublikowano: 15 października 2017
Mamy taśmy Amber Gold

W nowym numerze tygodnika „Sieci” o tym, jak Marcin i Katarzyna P. okłamywali nawet najbliższych.

Marcin i Katarzyna P. nie mieli skrupułów. Nie mówili prawdy ani pracownikom Amber Gold,  ani współpracownikom, ani nawet najbliższej rodzinie. Przesłuchaliśmy dziesiątki nagrań,  które ABW uznała za tak mało istotne, że nie sporządziła z nich stenogramów. Tygodnik „Sieci” publikuje zapisy tych wstrząsających rozmów.

Dopiero z tego materiału wyłania się obraz bezwzględnych kłamców, którzy nawet w obliczu walącej się piramidy finansowej myśleli tylko o tym, jak jeszcze wyciągnąć pieniądze od nieświadomych niczego klientów. Skąd taka desperacja małżeństwa P., które mając świadomość zbliżającego się końca przekrętu, tak parło do kolejnych oszustw? Z podsłuchanych rozmów wynika, że Marcin  i Katarzyna liczyli się z poważnymi kłopotami… – piszą  w najnowszym tygodniku „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło.

Dziennikarze tygodnika „Sieci” ujawniają obszerne fragmenty rozmów, szczególnie tych zignorowanych przez ABW i przypominają, że Agencja od początku działała w sprawie Amber Gold fatalnie:

– Mimo że (24 maja 2012 roku) szef ABW pisze jasno, iż mamy do czynienia z piramidą finansową, że nie ma żadnego złota w skrytkach Amber Gold i wreszcie, że zagrożone są oszczędności tysięcy Polaków, nie wykonano podstawowej czynności, jaką jest założenie podsłuchu Marcinowi i Katarzynie P. – twórcom przekrętu, z którego przez kolejne miesiące mogli bezkarnie wyprowadzać miliony złotych. Gdy w końcu (ponad dwa miesiące później), po upadku linii OLT Express, podsłuch założono, okazało się, że ABW nie była zainteresowana zdecydowaną większością zgromadzonego materiału dowodowego – przypominają autorzy tekstu.

Marcin i Katarzyna P. do końca kłamią. Nie mówią prawdy spanikowanym pracownikom sieci Amber Gold, bliskim współpracownikom, a nawet rodzeństwu i rodzicom. Kilka dni przed upadkiem Amber Gold, gdy jest jasne, że nikt z klientów nie odzyska pieniędzy, bo przedsięwzięcie jest wyrafinowanym przekrętem, Kasia pewnym i bezczelnym głosem wciska swojej teściowej Barbarze Stefańskiej kompletną nieprawdę.

Barbara Stefańska: Ja słyszałam po głosie Marcina, jak się w piątek wypowiadał niby telefonicznie. To już te pierwsze jego słowa jak usłyszałam, to tak jakbym go słyszała wtedy, jak to się działo… (chodzi o poprzednie wyroki Marcina P. za oszustwa finansowe - przyp. red.) Potem się uspokoił.

Katarzyna P.: Pani Basiu, to jest jakby zupełnie inna sytuacja. Tutaj nic złego się nie wydarzyło i nic złego nie zrobiliśmy, tylko ktoś teraz na siłę chce nam wmówić, że coś zrobiliśmy. Ja już nie wiem…

BS: Daj Boże… Jeszcze Magda (siostra Marcina - przyp.red.) mówi, Kaśka by Marcinowi łeb urwała, gdyby wiedziała, że robi szwindle, nie?

KP: Absolutnie, to jest w ogóle wykluczone. Absolutnie! To jest dawno i nieprawda. Już minęły te czasy…

Więcej na temat ustaleń dziennikarzy „Sieci” oraz obszerne fragmenty podsłuchanych przez ABW rozmów i komentarz do zapisów rozmów głównych bohaterów afery Amber Gold już w poniedziałek, 16 października od godz. 10.00 w telewizji www.wPolsce.pl .

W nowym numerze tygodnika „Sieci” publikujemy także tekst Wojciecha Biedronia, w którym dziennikarz ukazuje kulisy funkcjonowania Ministerstwa Sprawiedliwości i wyjaśnia, gdzie można doszukiwać się przyczyn nieporozumień między resortem a Kancelarią Prezydenta.

Zbigniew Ziobro może się nie podobać, ale czy to komuś odpowiada, czy nie, jest dziś najbardziej widocznym „ frontowcem” obozu Zjednoczonej Prawicy – pisze w najnowszym artykule w tygodniku „Sieci” Wojciech Biedroń.

Autor przekonuje, że praca ministra i sztabu fachowców pozwoliła mu nie tylko odzyskać zaufanie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale przyczyniła się do wysokiej oceny, jaką ma wobec jego działań szef PiS. Biedroń przytacza ostatnie wypowiedzi Kaczyńskiego, w których nie brakuje komplementów pod adresem Zbigniewa Ziobry.

Tygodnik publikuje także wywiad z Jackiem Saryuszem-Wolskim, z którym rozmawia Piotr Skwieciński.

– Polska będzie dalej grillowana, bo tak naprawdę grillującym idzie o to, żeby ją osłabić, po to, by nasz kraj był mniej skuteczny w zabieganiu o własne interesy – mówi poseł do Parlamentu Europejskiego. Eurodeputowany wyjaśnia, dlaczego Polska jest źle traktowana przez unijne władze, ale zauważa też, że ta nagonka słabnie. Saryusz-Wolski dostrzega zmęczenie tematem głównych aktorów i nieskuteczność podejmowanych przez nich działań.

–  Osłabną emocje. Widać to zresztą po tym, że już teraz na wysłuchania i debaty prowadzone w ramach tej kampanii przychodzi jedynie garstka zainteresowanych. Ale „wojna” się nie skończy, choć prowadzący ją dobrze wiedzą, że nie przyniesie rezultatu, bo przecież sankcji wobec Polski ostatecznie uchwalić się nie da. Bo tu wcale nie chodzi oto, żeby króliczka złapać, tylko żeby go gonić. Żeby Polskę grillować, bo to grillowanego osłabia oraz, według błędnego mniemania, pomaga opozycji. Jesteśmy w wielu sprawach trudnym i wymagającym partnerem, artykułujemy wyraźniej swoje interesy. Bycie pod ostrzałem, krytyka przeszkadzają w walce o nie, trudniej nam zdobyć sojuszników, zmniejsza się nasza soft power. No a poza tym wojowanie z Polską w różnych krajach dobrze się sprzedaje w konfliktach wewnętrznych, czego przykładem jest Francja i kampania Macrona – czytamy.

W najnowszym numerze tygodnika polecamy również tekst Stanisława Janeckiego, który opisuje zastanawiające zachowanie Donalda Tuska sprawiającego ostatnio wrażenie nieobecnego.

– Donald Tusk na upiory przeszłości oraz kryzysy w Unii Europejskiej, z którymi sobie nie radzi, reaguje milczeniem, hibernacją lub ucieczką – pisze w najnowszym numerze tygodnika „Sieci” Janecki .

Dziennikarz, który od lat świetnie orientuje się w układach panujących w sferze polskiej polityki, celnie rozszyfrowuje ostatnie zachowanie byłego premiera.

– Tusk milczy, gdyż ma się czego obawiać. Obecny przewodniczący Rady Europejskiej milczy także z tego powodu, ale nie tylko dlatego zdarzają mu się długie okresy hibernacji, szczególnie po wyborze na drugą kadencję w Brukseli – czytamy.

W nowym numerze tygodnika „Sieci” polecamy również rozmowę z księdzem Ireneuszem Skubisiem, infułatem Archidiecezji Częstochowskiej, wiceprzewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Kultury i Środków Społecznego Przekazu, honorowym redaktorem naczelnym tygodnika „Niedziela”, który mówi m. in. o problemach z „duchową jednością” współczesnej Europy.

– Wspominając genezę Unii, pamiętamy, że po II wojnie światowej znaleźli się w Europie ludzie, wielcy katolicy i chrześcijanie, którzy patrząc na gruzy swojego świata, postanowili zrobić coś dla pokoju. Dla przywrócenia ładu, który został zakłócony przez dwie wielkie wojny światowe. Do tych ludzi należeli Konrad Adenauer, Alcide de Gasperi i Robert Schuman. Nie ma przypadku  tym, że ci dwaj ostatni są dziś kandydatami do wyniesienia na ołtarze. Byli to ludzie głębokiej wiary i wielkiego ducha chrześcijańskiego. Tak powstawała Europa, która miała się jednoczyć wokół Chrystusa, która dziś zwana jest Unią Europejską. Bazą dla tego zjednoczenia miało być chrześcijaństwo, miały być wiara i Dekalog. W tym duchu działał także generał de Gaulle – wspomina ksiądz Skubiś i odnosi się do tego, jak daleko jest współczesna Unia Europejska odeszła od założeń jej twórców.

Ponadto w tygodniku przeczytać można komentarze bieżących wydarzeń pióra Andrzeja Zybertowicza, Jerzego Jachowicza, Roberta Mazurka, Witolda Gadowskiego, Piotra Skwiecińskiego, Krystyny Grzybowskiej, Andrzeja Rafała Potockiego, Krzysztofa Feusette, Marty Kaczyńskiej czy Bronisława Wildsteina.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 16 października, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej www.wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła