Merkel broni Ukrainy jak Izraela

opublikowano: 24 sierpnia 2014
Merkel broni Ukrainy jak Izraela lupa lupa
fot. PAP/EPA

 Na przyjaciół zawsze można liczyć, można wręcz na nich polegać jak na… Niemcach.

Merkel broni Ukrainy jak Izraela. To znaczy, że Putin przegrał w Niemczech

— obwieszcza w tytule swego komentarza „Gazeta Wyborcza” na temat wizyty kanclerzRFN w Kijowie. No, coś podobnego! Gdyby nie ten opiniotwórczy dziennik, pewnie nadal błądziłbym jak pijane dziecko w politycznej mgle, a dzięki niemu wszystko jest klarowne…

Kijów nie dał się sprowokować, Merkel przełknęła zniewagę, a pracownicy rosyjskiego aparatu propagandowego chyba się przeliczyli, dedukuje „GW” w kontekście prowokacji wobec szefowej niemieckiego rządu, jaką miał być nieprzypadkowy wjazd rosyjskiego „tzw. konwoju humanitarnego akurat wczoraj”. Więcej jeszcze, cytuję:

Niemieccy dyplomaci zapowiadali, że tę wizytę będzie można porównać do misji Merkel do Tbilisi w sierpniu 2008r. Wówczas w Gruzji toczyła się wojna, do Tbilisi zbliżały się rosyjskie czołgi (…) Dyplomatyczne wsparcie, jakie Gruzji udzieliła Merkel, zmusiło Putina, by zawrócił wojska.

Czyż nie pięknie? Polska, kraje bałtyckie i wszystkie inne, zaniepokojone rejteradą Władimira Putina na Ukrainie mogą spać spokojnie. Na końcu komentarza „GW” zabrakło mi tylko linku do anielskiego hymnu doksologii większej, Gloria in excelsis Deo: „Chwała na wysokości Merkel, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”…

Tylko, coś chyba u mnie z pamięcią nie tak. Zdawało mi się, że ani Merkel, ani Nicolas Sarkozy niczego w Rosji nie zdziałali w sprawie Gruzji. Więc dzięki „Gazeto” za rozjaśnienie mi w zwapnionym umyśle, komu Micheil Saakaszwili zawdzięcza, że nie zawisł „na jajach”, jak to zapowiedział „car” Putin w rozmowie z prezydentem Francji. A propos, zwracam życzliwie uwagę „GW” na konieczność poprawienia przez korektorów pisowni nazwiska tego Gruzina…

Słusznie zatem, że w komentarzu gazety nie pojawiło się nazwisko śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który nie wiedzieć czemu ma w Tbilisi popiersie i skwer jego imienia… Ta cała inicjatywa, z udziałem reprezentantów Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy to przecież był spektakl halabardników. Albo to jego głupie dramatyzowanie, że „…dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – po co to było, skoro nad wszystkim czuwała Merkel?

Dziś także czuwa. Wprawdzie, jak zauważa „GW”:

Jeszcze dwa lata temu Ukraina była dla Niemców czarną dziurą, pogrążonym w chaosie skorumpowanym państwem w sferze buforowej między UE a Zachodem,

ale to były tylko takie zagrywki taktyczne, na których nikt się nie poznał. W rzeczywistości Berlin jest „solidarny”, o czym zapewniła Merkel własnoustnie podczas jej niedawnej wizyty w Rydze. Właśnie z poczucia tej solidarności niemiecki „Der Spiegel” alarmuje w tytule swego komentarza, dotyczącego sytuacji na Ukrainie oraz wynikającego stąd niepokoju państw bałtyckich i Polski: NATO rozważa obronę rakietową przeciw Rosji”.

W skrócie chodzi o to, że „tego rodzaju żądania, wspierane przez USA, wychodzą - według informacji >>Spiegla<< - z bałtyckich krajów członkowskich i Polski”, że mają być one przedstawione na zbliżającym się szczycie NATO w Cardiff.

Jednakże większość, a przed wszystkimi Niemcy, są przeciw, ponieważ nie należy bez potrzeby prowokować Rosji. W końcu NATO przez wiele lat zapewniało Rosjan, że tarcza antyrakietowa nie będzie przeciw nim

— wywodzi „Spiegel”. Dyskusja na ten temat przeciągnie się po szczycie, przewiduje komentator, ale w innym punkcie „zwolennicy twardej linii się przebili”, a mianowicie, że stacjonowanie czterech kompanii i intensyfikacja lotów nad wschodnią granicąNATO „nie wygaśnie automatycznie z upływem roku”.

Urząd Kanclerski w Berlinie domagał się ponownego zatwierdzenia po roku akcji wojskowych przez wszystkie państwa członkowskie NATO. Ponieważ jednak na końcu Niemcy zostały z tym żądaniem same, musiały ustąpić”…

Tyle w moim komentarzu do komentarzy w Spieglu” i „GW”. Mam tylko jeszcze jedno pytanie: skąd, u diabła, skojarzenie w entuzjastycznym tytule w „Gazecie Wyborczej” o „porażce Putina”: „Merkel broni Ukrainy jak Izraela”? Nie ma jak wypróbowani przyjaciele…

 

Piotr Cywiński



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła