Miszmasz na sobotę

opublikowano: 15 marca 2014
Miszmasz na sobotę lupa lupa
Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Podobno o darmowym podręczniku rząd będzie mówić do momentu wyborów do Parlamentu Europejskiego. Potem temat umrze śmiercią naturalną.

Michał Kamiński, kiedyś spin doktor PiS, został jedynką na lubelskiej liście PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na "Miśka" szkoda słów, ale co na to biedny Stefan Niesiołowski, którego Tusk wymienił na nowszy model?

*

Znany bloger Seaman (od dziś publikujący także na wSumie.pl) przypomniał wystąpienie Michała Kamińskiego z maja 2009 roku, z konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Chorzowie:

Niestety, jak państwo doskonale wiedzą, Donald Tusk jest dokładnym przeciwieństwem króla Midasa. On czego się dotknął, zamieniał w złoto. Ja nie powiem, w co zamienia się to, czego dotyka Donald Tusk, bo na sali są kobiety i dzieci .

100 procent racji, Panie Michale!

*

Janusz Korwin-Mikke, prezes Kongresu Nowej Prawicy oraz poseł Przemysław Wipler, prezes Stowarzyszenia Republikanie, ogłosili zamiar współpracy w wyborach samorządowych, które odbędą się na jesieni 2014 r. To taka polska wersja hitu "Głupi i głupszy".

*

Intelektem błysnęła ostatnio nowa szefowa MEN Joanna Kluzik-Rostkowska, która zdradzała w TVN24 szczegóły prac nad darmowym podręcznikiem:

Autorami podręczników są zawsze ludzie, którzy są autorami podręczników. (...)Podręcznik jest przygotowywany od podstaw. Podstawą każdego podręcznika jest podstawa programowa

- snuła swój wywód minister edukacji.

Książkę przygotują autorzy, a wydrukuje drukarnia

- tłumaczyła zawiłości prac nad podręcznikiem pani minister.

A wszystko okraszone standardowym: "Proszę dać mi szansę." Rozczulająca.

*

Czyli oficjalna rządowa wersja, dotycząca darmowego podręcznika wciąż brzmi: dajcie nam szanse, zdążymy na czerwiec. Jednak pojedyncze przecieki, wychodzące z MEN brzmią nieco inaczej. Podobno o darmowym podręczniku rząd będzie mówić do momentu wyborów do Parlamentu Europejskiego. Potem jednak dojdzie do wniosku, że trzeba to zrobić porządnie lub resort finansów ogłosi, że jednak  nie ma pieniędzy i akcja zostanie przeniesiona na rok kolejny. Biorąc pod uwagę, że nikt nawet jeszcze podręcznika nie zaczął pisać, wszystko  trzyma się kupy.

*

Wygląda na to, że nie ma takiej głupoty, której nie mogłaby wypowiedzieć Małgorzata Tusk, która uparcie udziela wywiadów i kompromituje męża. Ostatnio komentując swoją autobiografię stwierdziła:

Ostygł mój zapał do napisania kolejnej książki. Już nie siedzę codziennie i nie myślę o tym. Ale pozostało to moim marzeniem. Wydać, na przykład książkę o Sopocie. Kto wie, może wpadnie mi jeszcze do głowy jakiś sensacyjny wątek?

Brzmi jak groźba. Premierze, miej się na baczności.

*

Wiele osób zadawało sobie ostatnio pytanie: gdzie też się podział Daniel Olbrychski i czemu zaniechał zabrania głosu w sprawia działań Rosji wobec Ukrainy. A tymczasem aktor w najlepsze baluje w rosyjskiej stacji telewizyjnej Pierwyj Kanał. Swoją osobą uświetnił show „W naszych czasach ”, w którym opowiadał jak bardzo kocha obecną żonę i jak ją poznał i uwiódł. Odlew z ciała Olbrychskiego powinien spocząć w Sevres obok wzorca metra. Z tym, że aktor powinien zostać podpisany: "Kabotyn. Wzorzec."

*

Kolejna transseksualistka kandyduje w wyborach z partii Janusza Palikota. To Ewa Hołuszko, która do 2000 roku znana była jako Marek Hołuszko, były działacz antykomunistyczny. Transseksualistka wystartuje w wyborach do Europarlamentu z 9. miejsca z okręgu Warmia i Mazury oraz Podlasie. Warto dodać, że Ewa Hołuszko jest ojcem trzech synów. Tylko czekać jak na listach Palikota pojawi się Mariusz Trynkiewicz i mama Madzi.

*

Podobno Donald Tusk ma tak dość wpadek Bartosza Arłukowicza, że chętnie pozbawiłby go stołka ministra zdrowia i wysłał do europarlamentu. Po decyzji o wstawieniu na listy wyborcze byłej szefowej MEN  Krystyny Szumilas ten pomysł nie dziwi. Po prostu najwięksi  dewastatorzy uciekają od odpowiedzialności.  Jedyny plus z tego taki, że w Polsce zostanie mniej nieudaczników.

*

W związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego twardy orzech do zgryzienia ma europosłanka znana jako Róża Thun. Niestety Państwowa Komisja Wyborcza nie zgodziła się, by polityk widniała na karcie do głosowania pod tym nazwiskiem. Musi pojawić się jej pełne nazwisko, które brzmi: Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein. Pani Róża poprosiła więc o pomoc artystów i celebrytów. Na jej profilu w serwisie YouTube  pojawił się film, w  którym artyści starają się jak najlepiej wymówić to trudne nazwisko. Na pomoc pani poseł ruszyli m.in.  Andrzej Grabowski, Krzysztof Zanussi, Władysław Bartoszewski, Adam Ferency czy Maciej Stuhr. Ten ostatni jest zabawniejszy jak opowiada o dzieciach przywiązywanych przez Polaków jako żywe tarcze pod Cedynią. Znacznie zabawniej byłoby poprosić parę znanych osób, by to nazwisko nie tyle wymówiły, co zapisały. Pierwszy mógłby spróbować pan prezydent Komorowski. To dopiero byłby kabaret!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła