Naród pokorny i wielki

opublikowano: 26 września 2013
Naród pokorny i wielki lupa lupa

Podobnie jak w sierpniu, tak i w kolejnych miesiącach 2013 r. winniśmy przeżywać ważne wydarzenia z naszej historii. Co je łączy? Przecież były tak odmienne: unia horodelska z 1413 r., czyli cierpliwa próba łączenia się państw i społeczeństw szlacheckich, tak różnych z urodzenia, wiary, tradycji, prawa i cywilizacyjnych możliwości. 

Mimo olbrzymich tendencji odśrodkowych powstająca cierpliwie przez setki lat unia (od Krewa do Konstytucji 3 maja) chroniła wszystkie narody i grupy etniczno-wyznaniowe I RP przed marginalizacją, bo szanowała niedoskonałości i wielobarwności każdego partnera (nawet Kozaków). Jak wspominał Jan Paweł II, federacyjna koncepcja Polski Jagiellońskiej staje się – dzięki rozpoznaniu przez Zachód – inspiracją dla dzisiejszych obrońców wartości, działających na rzecz rzeczywistej unii europejskiej; odsiecz wiedeńska (1683 r.), po której król Jan III Sobieski pisał do papieża, odwołując się do juliuszowej maksymy: „Venimus, vidimus, Deus vicit”. Nie był to jedynie akt pokory złożony przez zwycięskiego króla, ale przecież także (a może przede wszystkim) świadectwo celu wiedeńskiej wyprawy: obrony cywilizacji chrześcijańskiej wyrastającej ze starożytnego dziedzictwa; 1 i 17 września 1939 r. to nieudana próba obrony młodego państwa wyrastającego po 1918 r. z wieloletniego wysiłku pokoleń oraz krzywdy doznanej przez Polaków, szczególnie od sąsiadów: Niemców i Rosjan. Wydarzenia z września 1939 r., które nie stały się epizodem z racji zaniedbania Zachodu, otworzyły nową księgę dziejów: historię panowania antyludzkich systemów na terenie Starego Kontynentu; 25 września 1953 r., czyli aresztowanie Prymasa Polski, Kardynała Stefana Wyszyńskiego. To dzień świadectwa dokonanego przez arcybiskupa warszawsko-gnieźnieńskiego, dzięki któremu w przestrzeni publicznej nie mogło zapanować totalne kłamstwo. Prymas nie potępił ordynariusza kieleckiego za czyny, których ten się nie dopuścił, a za które został skazany przez posiadające autorytet państwa instytucje prokuratorsko-sądowe. Propaganda komunistyczna potrafiła zatruć nie tylko bliskich czytelników krajowych gazet, ale także wolny świat – naiwnie wierzący w wyroki sądów. Prawda, choć zamknięta w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i w Komańczy, istniała jednak – choćby na Jasnej Górze, gdzie księża paulini i panie z „ósemki” wystawili portret uwięzionego sternika Kościoła w Polsce; 16 października 1978 r. – wybór papieża Jana Pawła II to początek zwycięstwa narodu, którego niezwykła historia skłaniała potrzebujących do szukania, po raz kolejny, ratunku. W tym przypadku Kościół Powszechny głosami kardynałów odnalazł w doświadczeniu Polski i Polaka z Krakowa szansę na przezwyciężenie trosk katolików, nad wyraz doświadczanych przez niechętne chrześcijaństwu otoczenie, totalitarne czy liberalne – w zależności od miejsca na ziemi; 19 października 1984 r. męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, który zginął, głosząc dobrą nowinę zwyciężającą zło. Już Państwo wiedzą, co łączy te rocznice? Jesteśmy narodem, którego światlejsi przedstawiciele od wieków stali na straży systemu wartości, fundamentu Starego Kontynentu. Jesteśmy narodem, który musi fascynować, bo umiłował wolność i suwerenność. I odnajdywał te wartości z pokolenia na pokolenie dzięki sile jednostek prawdziwie wolnych i suwerennych. Mieliśmy, rzecz jasna, w swych dziejach zaprzańców i zdrajców, pysznych i głupich. Dopóki jednak to nie im oddajemy cześć i honory, nadal jesteśmy.

Jan Żaryn, redaktor naczelny



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła