Nawet Jakub Sobieniowski milczy

opublikowano: 18 grudnia 2014
Nawet Jakub Sobieniowski milczy lupa lupa

Nawet ci, którzy pałują opozycję za mówienie o zafałszowanych wyborach, wiedzą, że były one zafałszowane.


Na zdjęciu: wynik w badaniach exit polls, opracowany na podstawie deklaracji co dziesiątego wyborcy wychodzącego z lokalu wyborczego, wykazał 17-procentowe poparcie dla PSL. Po kilku dniach dane oficjalne skorygowały go o 6 procent w górę. Tyle dokładnie odebrano PiS. W efekcie koalicja PO-PSL zachowała władzę w sejmikach i kontrolę nad miliardami złotych


No dobrze, przyjmijmy na chwilę, że wyniki wyborów samorządowych nie były zafałszowane. Że głosy się liczy tak, jak liczyła je PKW. Że faktycznie ponad dwa miliony głosujących Polaków wrzuciło do urn nieważne głosy, a co czwarty z tych, którzy nie zrobili takiego błędu, naprawdę głosował na Polskie Stronnictwo Ludowe. Przyjmijmy też, że wszystkie te wyborcze skandale to taka nasza wschodnia norma, zwracanie na nie uwagi to odmęty szaleństwa, a prawdziwa demokracja to najwyżsi sędziowie urządzający wraz z apolitycznym panem prezydentem połajanki opozycji. I z takim pozytywnym nastawieniem poszukajmy wspólnie dowodów na wymarzoną normalność.


CZYTAJ TEŻ KONIECZNIE: Zgubione 130 tys. głosów i protokoły podpisywane in blanco. Czyli naoczny świadek o kulisach pracy śląskiej komisji wyborczej

Czy jest takim dowodem sposób rozpatrywania skarg na przebieg wyborów? Rozpatrując jedną z nich, dotyczącą książeczki do głosowania, Warszawski Sąd Okręgowy zażądał od wnioskodawcy 3585 kopii protestu, bo uznał, że powinien ją dostać każdy z przewodniczących obwodowych komisji wyborczych na Mazowszu. Naprawdę, możemy ufać, że żadna nieprawidłowość się nie prześlizgnie!


Ale nie traćmy nadziei! Może inną postawę zaprezentowała koalicja rządząca? Przecież wątpliwości obywateli, nawet jeśli przyjąć, że oszalałych, co do uczciwości wyborów, powinny oznaczać czerwony alarm dla demokracji. I oto największa partia opozycyjna zgłosiła zmiany w ustawach wyborczych. Cóż uczyniono? Przyjęto propozycję poważnej rozmowy o kamerach, przejrzystym liczeniu głosów, przezroczystych urnach? Niestety nie, odrzucono w pierwszym czytaniu! No, ale nie oceniajmy zbyt pochopnie, pewnie projekt był za słony.


Skoro politycy zawodzą, to może świat ekspertów i mediów stanął na wysokości zadania? Szokująco wysoki wynik PSL powinien przecież skłaniać do poważnych, pogłębionych analiz. Może mieli świetną kampanię? Może Janusz Piechociński ma utajoną charyzmę? Może niespotykany skok poparcia to wynik jakiejś wyjątkowej strategii ludowców? Osobiście nie znam nikogo, kto wierzyłby w wynik PSL, ale może inni znają? Niestety, cisza całkowita. Jakoś nikt na serio tego wyniku nie bierze, nikt nie analizuje, nie komentuje. I nikt nie pyta dlaczego w kolejnych sondażach poparcia dla partii politycznych zieloni znów trochę tylko nad progiem wyborczym.

 

Nawet Jakub Sobieniowski milczy, nawet jego uczeń Krzysztof Skórzyński nie ma nic do powiedzenia. Krzyczą tylko i wyszydzają tych, którzy nie chcą kupić tych tak ordynarnie wydrukowanych wyborów. Byle szybciej zapomnieć, przyklepać, skupić się na innych sprawach…

Cały tekst na wPolityce.pl



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła