Niemen we "wSieci": Miałam żal do Boga

opublikowano: 4 listopada 2016
Niemen we "wSieci": Miałam żal do Boga

"Jako chrześcijanka nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem dobra, bo dobra mogę być wyłącznie dzięki Bogu, gdyż  nie znalazł i uratował, a ja dzięki łasce przyjęłam to. Mam w sobie sporo nieładu w sensie np. tzw. konfliktów wewnętrznych. Dużo jest we mnie do naprawienia. Ale ład moralny mam na bank, co nie jest moją zasługą, lecz kochającego Boga. Właśnie z tej miłości Bóg chce, żeby człowiek miał właściwe priorytety, żeby wzrastał w rodzinie, miał właściwe relacje" - mówi Natalia Niemen w wywiadzie z Dorotą Łosiewicz na łamach tygodnika "wSieci".

Córka Czesława Niemena tłumaczy czym jest dla niej wychowanie dzieci.

"Po pierwsze, to przyprowadzenie dzieci do Boga. Pokazanie im Jezusa i wskazywanie, jak za nim iść. Po drugie, nauczenie ich, by widziały drugiego człowieka, a nie tylko czubek własnego nosa. By umiały służyć innym. Mnie i mężowi zależy na tym, aby synowie nie byli skoncentrowani na sobie, ale starali się widzieć potrzeby innych. Chłopców trzeba też uczyć bycia mężczyznami. Czyli wychowując, niezwykle czujnie trzeba szukać balansu pomiędzy
łagodnością a stanowczością" - powiedziała.

Mówi też o wstrząsie jakiego doznała po śmierci ojca. W dniu śmierci taty, Niemen była w ciąży z pierwszym dzieckiem.

"Mój brak cierpliwości był wynikiem stanu emocjonalnego po śmierci taty. Wstrząsnęła mną nie tyle sama śmierć (choć ta oczywiście dogłębnie), ile niezwykle trudne były dla mnie okoliczności, w jakich tata zmarł. Byłam wówczas w piątym miesiącu ciąży z pierworodnym. Doświadczyłam niebywałego zderzenia śmierci i życia. Z jednej strony za chwilę miało się pojawić nowe, wyczekane życie, a z drugiej strony kochane życie zgasło" - powiedziała.

Opowiada też o swoich problemach z depresją.

"Gdy się dowiedziałam, że tata nie żyje, usiadłam na podłodze i zaczęłam ryczeć. Jakaś siła kazała mi rozpaczać i nie mogłam nad tym zapanować. Z drugiej strony głośno odezwał się instynkt macierzyński, który kazał mi chronić dziecko. I zaraz pojawiła się kolejna myśl, że nie będę w stanie go ochronić, bo przecież będę cierpieć. Zaczęła
się depresja" - czytamy.

Mówi, że jej ojciec nie ufał lekarzom co doprowadziło go do przedwczesnej śmierci.

"Raczej byłam zła na Boga, że do tego dopuścił. Wierzyłam, że tak się nie stanie. Miałam do Niego żal, że na to pozwolił. Było mi też oczywiście żal, że tata nie weźmie wnuka na ręce. Dzisiaj miałabym prawo być zła na tatę, gdyż przeróżnymi decyzjami w swym życiu doprowadził do swej przedwczesnej śmierci. Przykład? Ojciec świadomie nie chodził do lekarzy, bo uważał ich za „konowałów”. Miał traumę z dzieciństwa. Uważał, że lekarze źle leczyli jego ojca, który też zmarł na raka, również w wieku 64 lat" - stwierdziła.

"Chcesz mieć kiedyś niebo? Walcz dzielnie w tym życiu, podążając za Jezusem Chrystusem. Ale niebo będzie później i warto pokornie przyjąć wszystko to, co daje nam życie, starając się jednocześnie walczyć o poprawę siebie samego, czasem także innych. Bóg jest zawsze chętny w tym nam pomóc" - mówiła Niemen.

Cały wywiad z Natalią Niemen w najnowszym numerze tygodnika "wSieci".



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła