Niepełnosprawne dzieci, kanonizacja JP II - kampanię można zrobić na wszystkim

opublikowano: 30 marca 2014

Biedni ci politycy, ulitujmy się nad nimi – w tym roku kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego przypadła na wyjątkowo trudny czas i będzie niezwykle krótka.

Biedni ci politycy, ulitujmy się nad nimi – w tym roku kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego przypadła na wyjątkowo trudny czas i będzie niezwykle krótka.

Podpisy pod listy partyjne trzeba zarejestrować w połowie kwietnia – już widzę te masy Polaków, którzy w Niedzielę Palmową mają czas i ochotę na podpisywanie się pod listami kandydatów…

A zaraz potem Wielkanoc – z punktu widzenia polityka czas absolutnie stracony. Przez ponad tydzień nikt nie będzie interesował się wyborami. I kiedy już, już wszyscy mogliby się polityką zająć wypada kanonizacja bł. Jana Pawła II – wydarzenie historyczne, które przyćmi wszystko inne. No i jak, jak tu prowadzić kampanię?!

To może zaraz potem? Hm, ale zaraz potem zaczyna się tygodniowy „weekend majowy”. Po nim do wyborów zostaną trzy tygodnie. Mało. My się możemy cieszyć, ale drodzy państwo, trochę empatii! Przecież te bidule gotowe zostawić rodzinę i Ojczyznę, skazać się na pięć lat życia na walizkach – wszystko by Polsce służyć – będą mieli zbyt mało czasu, by nam pokazać wszystkie swe walory.

Dlatego ruszyli już. Kliczko, Majdan, Ukraina, 1 września zaatakuje nie Wehrmacht (to budzi skojarzenie z dziadkami), ale Armia Czerwona – na tym jedzie i jechać będzie Platforma Obywatelska. To ciut wygodniej niż sporządzać bilans swych dokonań.

Rodziców niepełnosprawnych dzieci zaprosiła do Sejmu Solidarna Polska. Akurat tuż przed wyborami. Że nie zajmowali się tym wcześniej? Cóż, kiedyś trzeba zacząć, prawda? Palikot piekli się, że ziobryści ukradli mu show, więc wraca do starych antyklerykalnych happeningów. Pani od nazwania papieża Franciszka ch… milczy, ale to tylko do czasu. Za to na kanonizację Jana Pawła II pojadą do Rzymu wszyscy inni – takiej okazji przepuścić nie można.

Tylko PiS się pogubiło i drepta w kółko. Pomysłu nie ma, nie wie o czym gadać, a ich specjaliści od kampanii… Cóż, pewnie próbują sobie przypomnieć ministrem w jakim resorcie był Rostowski.

Otóż odpowiedź przyniosło życie – nieważne czego, ważne gdzie. A Rostowski był ministrem w Bydgoszczu.

Robert Mazurek

Zobacz także: "Sieci": Wybory prezesa


 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła