Ona nie ma nic z blondynki

opublikowano: 3 maja 2014
Ona nie ma nic z blondynki lupa lupa
PAP/EPA

"Le Pen nie musi niczego udawać. Mówi to, co mówiła zawsze, a coraz więcej jej rodaków myśli o nielegalnych imigrantach podobnie jak ona".

Od chwili, gdy przejęła wodze frontu narodowego, partia zmieniła się radykalnie. zniknęły antysemityzm, zapyziały kolonializm i ksenofobia kultywowane przez jej ojca Jeana-Marie le Pena. zastąpiły je walka z islamem, unijnym dyktatem i kapitalizmem. dzięki Marine le Pen front narodowy wszedł na salony. I zamierza tam pozostać

- pisze na łamach tygodnika "wSieci" Aleksandra Rybińska.

Publicystka pisma kreśli sylwetkę Marine Le Pen - nowej-starej gwiazdy francuskiej sceny politycznej, która w ostatnich tygodniach zyskuje wiele głosów i poparcia.

W swej walce z UE i międzynarodowym kapitałem Marine zna- lazła sojusznika poza granicami Francji. Rosję. Szefowa Frontu Narodowego, tak jak jej ojciec przed nią, wystąpiła z okazji aneksji Krymu dokonanej przez Rosję i rosyjskiej agresji na wschodniej Ukrainie w obronie polityki Władimira Putina

- czytamy we "wSieci".

Rybińska zastanawia się również nad oceną postaci Le Pen: 

Le Pen nie musi niczego udawać. Mówi to, co mówiła zawsze, a coraz więcej jej rodaków myśli o nielegalnych imigrantach podobnie jak ona. Czy to czyni z Frontu Narodowego „skrajnie prawicową partię?

- pyta dziennikarka.

Odpowiedź w tekście. Cały artykuł na łamach "wSieci", polecamy!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła