Orbán porusza

opublikowano: 7 października 2013
Orbán porusza lupa lupa

Dlaczego Viktor Orbán tak bardzo porusza tych Polaków, którzy martwią się o przyszłość Ojczyzny? Czy dlatego, że uosabia tęsknotę za polityką odważną i skuteczną jednocześnie?

 To z pewnością ważna przyczyna. Po latach dominacji obozu traktującego Polskę jak teren do eksploatacji z przyjemnością patrzymy na bratanków, którym się udaje. Bo skoro oni mogą, to możemy i my. Zwłaszcza że warunki są bardzo podobne. Słuchając węgierskiego premiera, mamy przecież wrażenie, że mówi o Polsce. Wystarczy zmienić parę nazwisk, podmienić szyldy partyjne, wszystko inne zgadza się niemal co do joty.

Ale jest coś jeszcze. Orbán potwierdza nasze przeczucie, że kraju postkomunistycznego nie da się zmienić trochę. Kosmetyka i drobne reformy nic nie dają w sytuacji, gdy to spadkobiercy komunistów dyktują reguły gry – biznesowej, społecznej i medialnej. Zmiany muszą być głębokie, muszą obejmować właściwie wszystkie sfery, i muszą trwać lata. Nowy porządek musi się uleżeć – tak solidnie, by jego wrogowie zrozumieli swoją ostateczną przegraną. Orbán zrozumiał rzecz w naszej części świata fundamentalną: żadna importowana ideologia nie wyciągnie krajów postkomunistycznych z zacofania. Wszystko, każdy krok do przodu, trzeba z trudem wywalczyć. Normalność i przyszłość nie przyjdą z zewnątrz, muszą narodzić się w każdym kraju osobno.
O tym, jak walczy węgierski premier, piszemy w specjalnym dodatku na stronach 59–65.

Jacek Karnowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła