Ostatni zajazd w Warszawie

opublikowano: 20 września 2013
Ostatni zajazd w Warszawie lupa lupa
sxc.hu

Kancelaria Prezydenta ma przede wszystkim do zrealizowania zadania, które nie są nigdzie zapisane. Pierwsze to przygotowanie reelekcji Bronisława Komorowskiego. Drugie to zapewnienie mu takiej kontroli nad armią, sprawami wojskowymi i kwestiami bezpieczeństwa, jakie na mocy tzw. małej konstytucji (1992) oraz falandyzacji ustaw zapewniał sobie Lech Wałęsa. Trzecie to uczynienie z funkcji głowy państwa czegoś w rodzaju monarchii z czasów elekcyjnych w I Rzeczypospolitej - pisze w tygodniku „wSieci” Stanisław Janecki.

Publicysta opisuje zwyczaje panujące w Pałacu Prezydenckim i Belwederze:
"Pierwszy obywatel lubi, gdy urzędnicy, znajomi i goście odnoszą się do niego tak, jakby był przynajmniej wielkim hetmanem koronnym w rodzaju Jana Zamoyskiego, Jana Sobieskiego czy Jana Klemensa Branickiego. (…) prezydent często przybiera pozy bohaterów historycznych obrazów, na które podczas rozmów zerka."

A Bronisław Komorowski docenia tych podwładnych, którzy na „hetmański majestat” zwracają uwagę:

"On odwdzięcza się wielkopańskim gestem, czyli np. rubaszną rozmową, co ma znamionować duży poziom zadowolenia z podwładnego i akceptacji dla niego. Oczywiście wszyscy wiedzą, że to teatr, jednak chętnie biorą w nim udział, skoro można na tym zyskać."

Janecki ujawnia, że większość dokumentów lądujących na prezydenckim biurku nie jest przez głowę państwa czytana.

"Może z wyjątkiem tych z klauzulami najwyższej tajności, czyli pochodzących z tajnych służb i z MSZ, ale one są akurat obszerne, przegadane i celowo rozdęte, żeby sprawiać wrażenie, iż funkcjonariusze i urzędnicy ciężko pracują. Przebicie się przez te dokumenty wymaga więc ogromnego samozaparcia, na co prezydent najczęściej nie ma czasu ani ochoty."

„wSieci” pisze też o „pogaduchach” o starych czasach, na których prezydent spędza długie godziny, najczęściej w towarzystwie doradców - Tadeusza Mazowieckiego, Henryka Wujca, Jana Lityńskiego, Tomasza Nałęcza.

"Przybiera to czasem groteskowe formy, ponieważ podlizujący się gospodarzowi znajomi przypisują mu pozycję i dokonania, które były udziałem Geremka i Kuronia."

Stanisław Janecki przedstawia również dylematy pierwszego obywatela związane z reelekcją i planami Donalda Tuska oraz strategię otoczenia prezydenta dotyczącą wojska:

"Zaplecze Bronisława Komorowskiego usilnie pracuje nad tym, żeby mógł on odgrywać wobec armii rolę Józefa Piłsudskiego, choć oczywiście ani nie ma po temu kwalifikacji, ani charyzmy i pozycji marszałka. Doradcy ds. wojskowości wyraźnie proponują podlizywanie się armii, dlatego Komorowski z różnym nasileniem manifestuje, że jego doktryna obronna różni się od rządowej."

Cały artykuł „Ostatni zajazd w Warszawie” w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła