Paskudna prowokacja policji!

opublikowano: 19 czerwca 2015
Paskudna prowokacja policji!
fot. wPolityce

Czymże jest aktor bez publiczności? Nikim! A na rozgłos trzeba sobie zapracować. Daniel Olbrychski pracuje. Ciężko pracuje! Zawsze ciężko pracował. Za komuny na przykład, tyrał wręcz bokami, na ringu, w słońcu, w błocie i słocie, malował, polował, fechtował, szpiegował, oj było tego.

W prawie dwustu filmach wystąpił, nawet w stanie wojennym. A ile się przy tym nacierpiał! To go Wołodyjowski szablą w ciemię zdzielił, to znów na pal go nabili…, a przy tym śpiewał jeszcze, i na ekranie, i na dywanie, od Opola do Sewastopola…

Tylko dla was bitwy przeżyliśmy, tylko dla was z wojny powrócimy, dziewczyny, dziewczyny…

— ech, łza się w oku kręci. Z Marylką Rodowicz to śpiewał i jej po cichu ślubował, ale że ambitny i waleczny był jucha, nie mógł iść na zmarnowanie. W świat pojechać musiał, by ojczyznę sławiać. I sławiał! Obok Angie Jolie nawet posiedział. Czyli ma swój wkład w wyzwolenie Najjaśniejszej, a my po prostu ran jego niegodni całować! Teraz też walczy. Nie tak dawno wbijał do głów pospólstwu naszego ciemnogrodu, które nie fechtowało w błocie i słocie, i w świecie nie bywało, jakie to szczęście, że ma PO-lskie władze i jak mu będzie, jeśli tę władzę przejmie - cytuję - „bolszewia” z PiS. Z łamów tygodnika „Wprost” wbijał, pisałem o tym, ale nigdy za wiele przypominania jego zaangażowania na rzecz PO z topieli:

„Choć już mnie troszkę prawa rączka boli od trzymania za włosy, żeby nie utonęła. Momentami czuję, że już za dużo wody nabrała, za dużo sfuszerowała”

— zwierzał się Olbrychski, ale nic to, niech boli, będzie trzymał! Wie, że gdy puści, będzie - znów cytuję - „jak za Lenina”. Sam nie wiem, jak on to robi i z podziwu nie wychodzę! Tu trzyma, żeby tego PiS do władzy nie dopuścić, a tu ma czas jeszcze, by udzielać się w „Klanie”, a i w spocie „Biedronki” zagrać. Ma się rozumieć, też z pobudek patriotycznych, bo oni sprzedają wszystko, co polskie… Patriotów u nas wielu, ale żaden z nich nie stanie przy Danielu.

Chwała ci, mości Olbrychski! Wiem, że łatwego życia nie masz. Bo zazdroszczą ci różne padalce i ryją. Nie tylko u nas ryją, w świecie też. Nawet Watykan chciał mu ukraść show: czy to przypadek, że kardynalskie konklawe akurat wtedy musiało wybierać Pontifexa Maximusa Franciscusa, gdy Olbrychskiemu wręczano w auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego tytuł doktora honoris causa…? Podziwiam „Jędrusia”, że zachował zimną krew i nie ruszył z szablą na portret Jorge`a Marii Bergogliego jak na fotosy w Zachęcie. A walnąć potrafi…!

Doprawdy, nie ma lekko nasz Kmicic-Biedronka. PiS będzie miał prezydenta, a może - o zgrozo! - premierkę, więc dziś nawet mundurowi chcą mu się przypodobać. Bo, czy to przypadek, że właśnie teraz złapali Olbrychskiego za kierownicą pod wpływem? Podobno przyrzekł w duchu papieżowi, że nie weźmie alkoholu do ust i chciał dotrzymać słowa, skoro jednak Watykan wykręcił mu taki numer… W maliny go wpuściłł, jak Radziwiłł, który wymógł na nim przysięgę na krucyfiks, że niby dla dobra Rzeczpospolitej…, więc jak tu nie wypić?

Wszystko przez tego cholernego „Kaczafiego”. A można było „zajebać PiS komisją specjalną”, jak radził inny wielki patriota Radosław Sikorski, niestety, nikt go nie posłuchał i teraz pan marszałek sam jest w tarapatach.

„Wybory samorządowe to nie tylko wybór lokalnych władz, to także wybór Polski o jakiej marzymy i w jakiej chcemy żyć”

— apelowała parę miesięcy temu premier Ewa Kopacz, kobieta mądra i przewidująca, niestety, ciemny naród słuchał jej tylko jednym uchem. Na PSL głosował. W Gdyni na przykład ludowcy zdobyli słownie tysiąc sto procent głosów więcej. Teraz znów są wybory i apel pani premier jest nader aktualny, że powtórzę:

„Wszystkim, którzy w destabilizacji porządku demokratycznego widzą swój interes mówię: nie wygracie, bo wolna Polska należy do obywateli”.

Nie wiem tylko, czemu Ewa Kopacz zwraca się do członków własnej partii, którzy „widzą swój interes”, per „wy”. Fakt, niektórzy ją zawiedli, ale na Olbrychskim może polegać jak na Babiniczu. Szkoda byłoby go stracić. W końcu grzywnę 5 tys. złotych za jazdę „po pijaku” można mu wyrównać jakąś rólką, a na wiece wyborcze, jak np. w gdańskim Teatrze Wybrzeża, gdzie Olbrychski wspierał ubiegającego się o reelekcję prezydenta, może go dowozić żona. Gdyby pani Krystyna akurat nie miała czasu, nasz dzielny Kmicic może dotrzeć na oklep, nawet pod wpływem. Dziś liczy się każda szabla! Panie Danielu, nie takie upokorzenia i trudy Pan przeżywał, głowa do góry, hej, szable w dłoń, łuki w juki, a łupy wziąć w troki, hajda na koń…

Piotr Cywiński



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła