Podsłuchy – wolność słowa - dziennikarstwo

opublikowano: 17 lipca 2014
Podsłuchy – wolność słowa - dziennikarstwo lupa lupa
fot.sxc.hu

Oświadczenie dwóch stowarzyszeń dziennikarskich piętnujące publikowanie rozmów polityków pochodzących z podsłuchów jest dość osobliwe.

Towarzystwo Dziennikarskie (w którego imieniu oświadczenie podpisał Seweryn Blumsztajn) i Stowarzyszenie Dziennikarzy RP (reprezentowane przez Jerzego Domańskiego) stwierdza, że takie praktyki są dopuszczalne jedynie wyjątkowo i że w redakcja „Wprost” rozciągnęła ten wyjątek na sprawy, gdzie nie było takiego uzasadnienia.

Trochę dziwne jest w tym kontekście stanowisko największego stowarzyszenia dziennikarskiego, SDP, które ustami swojej wiceprezes Agnieszki-Romaszewskiej Guzy stwierdza, że nie podpisało oświadczenia, mimo, że się z nim zgadza co do meritum, bo źle rozłożone są akcenty. Moim zdaniem, jeśli akcenty są źle rozłożone, to i meritum rzeczy się gubi. Trzeba było po prostu powiedzieć, że oświadczenie TD i SDRP jest złe, nie zgadzamy się z nim i kropka. Zawsze można wydać własne i wtedy publiczność będzie wiedziała, gdzie jest zbieżność SDP-u ze stowarzyszeniami Blumsztajna i Domańskiego, a gdzie jest różnica.

Moim zdaniem podstawowy problem z tym oświadczeniem jest taki, że to nie dziennikarze powinni sami sobie wyznaczać granice wolności słowa, choć powinni respektować granice wyznaczone np. przez sąd. Nawoływanie dziennikarzy przez stowarzyszenia dziennikarskie do samoograniczenia jest jednak czymś dziwacznym. Niech każdy robi to, co do niego należy: służby specjalne niech chronią ministra spraw wewnętrznych przed podsłuchem, prokuratura niech ściga dziennikarzy, gdy nadużywają wolności słowa, a dziennikarze niech walczą raczej o większą niż mniejszą wolność słowa. Jasne, że niekiedy przekraczają tę granicę (nikt dokładnie nie wie, gdzie ona jest, ale wszyscy się zgadzamy, że jest, bo żadna wolność nie jest nieograniczona) i wtedy powinni się cofnąć.

Takie przekroczenie jest – zgoda – wyjściem z roli dziennikarza. Ale wyjściem z roli stowarzyszenia dziennikarskiego jest pouczanie dziennikarzy, że pozwalają sobie na zbyt wiele.

Roman Graczyk



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła