Czytasz i klikasz - bądź blisko Polski gdziekolwiek jesteś!

Podsumowanie tygodnia Warzechy

opublikowano: 5 stycznia 2014

Akcja tygodnia. Jakaś polityczna akcja jest zawsze, czasem mniej, a czasem bardziej spektakularna. W tym tygodniu akcja była bardzo spektakularna, bo była okazja: pijak i narkoman zabił w Kamieniu Pomorskim siedem osób, jadąc swoim BMW.

Pan premier natychmiast zwołał kryzysowe spotkanie ministrów. Za moment pewnie wypowie wojnę pijanym kierowcom, tak jak wcześniej handlarzom dopalaczy, kibolom i pedofilom. I z równie potężnym oraz przerażającym skutkiem.
Przedstawiciele partii prześcigali się w pomysłach, co by tu można pijakom za kierownicą zrobić. Niestety, najradykalniejsze, co byli w stanie wymyślić to konfiskata samochodu. W dodatku z tą świetną ideą wystąpiła jednocześnie będąca w zaniku Solidarna Polska (choć może w obliczu jej ostatnich działań adekwatniejsza byłaby nazwa „Solidurna”) i PiS w osobie europosła Wojciechowskiego. Teraz powinien rozgorzeć spór o to, kto był pierwszy.
Zadziwiające, że nikt nie zgłosił pomysłu, aby – po pierwsze – obniżyć normę alkoholu za kierownicą do zera, a po drugie, aby za jej przekroczenie na miejscu wbijać na pal, ćwiartować, łamać kołem i wyłupiać oczy. A przecież byłyby to kary bardzo skuteczne, bo raz poćwiartowany pijak po lampce wina więcej by już za kierownicę nie wsiadł.

Pożegnanie tygodnia
Zakończyło swoją działalność dowództwo Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie istniało od ponad 60 lat. Teraz Marynarką Wojenną będzie się dowodzić z Warszawy.
To ciekawa koncepcja. Jeszcze ciekawiej by było, gdyby dowództwo Marynarki Wojennej umieścić na przykład na Kasprowym Wierchu. Byłoby bezpiecznie, bo daleko od morza, no i nikt z oficerów by się przypadkiem nie utopił. Najwyżej spadłby te marne kilkaset metrów w dół.
I żeby było jasne: całkowicie nie na miejscu są marne dowcipy tych, którzy twierdzą, że dowództwo w Gdyni można było spokojnie rozformować, bo też i Marynarki Wojennej właściwie nie ma. Otóż jest i nawet przybywają jej nowe jednostki. W maju 2013 r. przybyła na przykład luksusowa łódź motorowa za 2,7 mln złotych. Jak wyjaśniała pani wiceminister obrony, łódź służy do „rekonesansów w polskich portach” a w trakcie tychże rekonesansów „załoga szkoli się w manewrowaniu łodzią w porcie i na redzie w warunkach prostych i złożonych”. Teraz, w związku z dowodzeniem z Warszawy, warunki będą nawet jeszcze bardziej złożone, więc i szkolenie będzie lepsze.

Nius tygodnia
Tak po prawdzie to nius trochę przeterminowany, jak, za przeproszeniem, nieświeża kiełbasa, ale wypłynął dopiero teraz: Unia Europejska na mocy prawa, uchwalonego jeszcze w 2011 r., od września zakaże tradycyjnie wędzonych wędlin, co potężnie uderzy w polskich producentów. W trosce o nasze zdrowie, rzecz jasna, bo za wiele mają substancji smolistych. No i w trosce o dochody konkurencyjnych producentów z większych, ważniejszych i bardziej wpływowych krajów Unii.
Dlaczego rząd w tej sprawie nic nie zrobił? To chyba jasne: pan premier był zajęty walką z dopalaczami, kibolami i pedofilami (patrz notka nr 1).

Łukasz Warzecha



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła