Pojęcia "bękart wersalski" może użyć wyłącznie człowiek, który Polski nienawidzi

opublikowano: 13 grudnia 2013
Pojęcia "bękart wersalski" może użyć wyłącznie człowiek, który Polski nienawidzi lupa lupa

Paweł Polok, szef Ruchu Autonomii Śląska w Rybniku, były kandydat do Senatu, nie wytrzymał nerwowo. Po orzeczeniu Sądu Najwyższego, który orzekł, zgodnie z prawdą, że narodowość śląska nie istnieje, nazwał Polskę "wersalskim bękartem".

Dobrze, że nie wytrzymał. Dzięki temu wiemy, co RAS-owcy myślą o Polsce naprawdę. Wiemy, że autonomia, której żądają, to tylko etap. Śmieszny w porównaniu z celem prawdziwym.

Polok sięgnął po sformułowanie więcej niż złowieszcze. To ta fraza, forsowana przez Berlin i Moskwę podczas międzywojnia, zapowiadała mord dokonany przez Niemców i Sowietów na II Rzeczypospolitej, a zarazem mord na polskiej elicie. Mord dokonany na Wschodzie, w Katyniu i łagrach, i na Zachodzie, w małych miasteczkach, gdzie na rynkach rozstrzeliwano inteligencję (na podstawie list przygotowanych przez mniejszość niemiecką) i w obozach koncentracyjnych.

Pojęcia "bękart wersalski" może więc użyć wyłącznie człowiek, który Polski nienawidzi.

Ale sięgnięcie po to sformułowanie przez ważnego człowieka RAŚ sugeruje nam coś jeszcze: otóż tym ludziom nie chodzi o Śląsk. Oni po prostu nie chcą Polski. Wolą, żeby "ich ziemia" należała do Niemiec, tak jak w czasach przed poczęciem"wersalskiego bękarta". Boli ich nie przynależność Śląska do jakiegoś państwa, ale konkretna przynależność - do Polski.

Od dawna wzywamy władze RP, by zagrożenie separatystyczne na Śląsku potraktowały stosownie. To zadanie dla służb państwa, tych najpoważniejszych, także służb specjalnych. Służby może i by się zajęły, gdyby nie fakt, że to obecne władze RAŚ wzmacniają, a nawet kreują. To Platforma zaprosiła Gorzelika do współrządzenia województwem, to ona oddała mu we władanie kulturę i historię.

Czy teraz, po słowach o Polsce jako "bękarcie wersalskim", rząd otrzeźwieje? Czy zobaczy, że to naprawdę "ukryta opcja"?

Podejrzewamy, że nie. Oportunistyczna władza będzie ustępowała. Podobnie jak ustąpić mogą sądy, dziś stawiające tamę groźnemu szaleństwu (chwała im za to!). Potrzebna jest presja oddolna. Taką presję zbudować mogą tylko organizacje społeczne i polskie media.

Media próbujemy budować. Każdy może pomóc.

Jacek Karnowski



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła