Powrót masonów

opublikowano: 24 września 2014
Powrót masonów lupa lupa
Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie / "wSieci"

- Wystawa w Muzeum Narodowym to jedna wielka laurka na cześć wolnomularstwa, o czym informuje już sam jej tytuł „Pro publico bono” – pisze Grzegorz Górny.

Publicysta „wSieci” przybliża niezwykłą wystawę w Muzeum Narodowym, odkrywającą prawdę o wpływie wolnomularstwa na historię Polski.

Według dziennikarza projekt „Masoneria. Pro publico bono” jest wydarzeniem naprawdę wyjątkowym.

„Do tej pory bowiem w oficjalnym obiegu kulturowym na temat wolnomularstwa dominowała następująca narracja: masoni nie istnieją, a nawet jeśli istnieją, to nie są wpływowi; a nawet jeśli są wpływowi, to nie szkodzą; a nawet jeśli szkodzą, to niechcący. Tymczasem ekspozycja przygotowana przez prof. Tadeusza Cegielskiego, wielkiego mistrza honorowego Wielkiej Loży Narodowej Polski, pokazuje ogromny wpływ tej tajnej organizacji na dzieje naszego kraju” - czytamy w tygodniku.

Górny ujawnia, że do Loży należeli przedstawiciele najznamienitszych rodów Rzeczypospolitej: Czartoryscy, Radziwiłłowie, Poniatowscy, Potoccy, Sapiehowie.

„W jej szeregach znajdujemy tak wybitne postaci świata kultury jak twórca polskiej sceny narodowej Wojciech Bogusławski, autor naszego hymnu narodowego – Józef Wybicki czy kompozytor i nauczyciel Chopina – Józef Elsner. Bez masonerii nie do pomyślenia byłyby też tak doniosłe wydarzenia jak założenie Szkoły Rycerskiej, Konstytucja 3 maja, insurekcja kościuszkowska czy powstanie Legionów Polskich we Włoszech” – pisze Grzegorz Górny.

A to oznacza, że należy zastanowić się nad pisaniem historii Polski na nowo, skoro w podręcznikach nie ma mowy o wpływie na nią masonerii.

„Niektórzy historycy piszący o rozbiorach Rzeczypospolitej zwracali uwagę na problem podwójnej lojalności wolnomularzy, zastanawiając się, czy na ich postępowanie mogło wpływać to, że wielkim mistrzem masonerii był król pruski Fryderyk II. Do Ścisłej Obserwy i loży Pod Trzema Hełmami należał zresztą Stanisław August Poniatowski. Czy w jego przypadku z postawą >>pro publico bono<< da się pogodzić obecność na liście płac petersburskiego dworu jako klasycznego agenta wpływu?” – zastanawia się autor.

Również w nowszej historii naszej ojczyzny ważni jej urzędnicy należeli do wolnomularstwa:

„Za apogeum wpływów masonerii w XX stuleciu uznaje się rok 1926, gdy w rządzie Kazimierza Bartla aż pięciu z 11 ministrów, łącznie z premierem, było wolnomularzami. Rosnące znaczenie tajnej formacji zaniepokoiło jednak marszałka Piłsudskiego, dla którego kluczowa pozostawała idea państwowotwórcza. Uważał on, że sekretne bractwa mogą odebrać podmiotowość organom państwa, podporządkowując je zewnętrznym dysponentom.”

Cały artykuł Grzegorza Górnego znajdziesz w nowym wydaniu tygodnika „wSieci”, dostępnym również w formie e-wydania.

W numerze również rozmowa z historykiem prof. Grzegorzem Kucharczykiem, który wyjaśnia m.in. skąd wynika tak mocny sprzeciw Kościoła katolickiego wobec masonerii i dlaczego nie można być zarazem katolikiem i masonem.

Polecamy!



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła