Prawica, środowiska niepodległościowe straciły wzór i autorytet

opublikowano: 14 lutego 2014

Od kilku dni należało się tego spodziewać, mimo prób zaklinania rzeczywistości. Zbigniew Romaszewski, legendarny działacz opozycji antykomunistycznej, były wieloletni senator, Kawaler Orderu Orła Białego, zmarł w warszawskim szpitalu. Nagły wypadek sprawił, że od kilku dni musiał być utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej.

Polska prawica, środowiska niepodległościowe straciły wzór i autorytet. Nie taki z pierwszych stron kolorowych programów telewizyjnych, ale prawdziwy autorytet, człowieka, który żył Polską, który przez lata walczył o przyzwoite i normalne państwo. Patriotę, człowieka z Polską w sercu.

Z senatorem Romaszewskim rozmawiałem kilkakrotnie. Chętnie udzielał naszym portalom krótkich komentarzy. Zawsze wypowiadał się z rozwagą i troską o Polskę. Pamiętam, jak w połowie stycznia denerwował się, że Polska daje się opluwać przez amerykańską prasę ws. więzień CIA. Liczył, że głos ws. doniesień o tajnych więzieniach CIA zabierze premier, bo – jak mówił – nie można dawać tak oczerniać swojego kraju. Oczekiwał, by szef rządu zajął jasne stanowisko w tej sprawie. Pytał również przy okazji, dlaczego amerykańskie media nie drążą tak skrupulatnie kwestii tragedii smoleńskiej.

Los sprawił, że z senatorem Romaszewskim rozmawiałem również kilka dni przed tym, jak trafił do szpitala. Przeprowadzałem z nim wywiad do miesięcznika „wSiecii Historii”. Jak się okazało ostatni wywiad...

Przez ponad godzinę omawialiśmy sprawy problemów i dokonań polskiego państwa. Wspominał walkę o dekomunizację, lustrację, mówił jakie widzi problemy i czym powinna się zająć obecna opozycja, gdy przejmie władzę. O problemach stojących przed Polską mówił wiele razy, ale zawsze z nadzieją, że uda się – mimo trudności – dokonać zmian na lepsze.

W czasie rozmowy widać było, że żyje sprawami publicznymi. Był na bieżąco z wydarzeniami – wspominał o nagonce na Antoniego Macierewicza, powrocie WSI do politycznych gier, o problemach demograficznych i mieszkaniowych, o potrzebie zmian społecznych i przywróceniu społecznej solidarności, w końcu o patologii w tworzeniu prawa. Był aktywny publicznie choć już od kilku lat nie był aktywnym politykiem.

Zbigniew Romaszewski to człowiek, którego będzie w Polsce brakowało. Człowiek, który przez całe życie nie zdradził tego, o co walczył. Mimo wielkich zasług był skromny, nie pchał się na świecznik. Wprawdzie za symbol współczesnej Polski może uchodzić fakt, że z polityki wypchnął go były komunista Marek Borowski, nie widać było choć cienia frustracji, że już nie działa w polityce.
Choć można było odczuć, że brak racjonalności i przyzwoitości w polskim życiu publicznym mocno go irytuje...

Stanisław Żaryn



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła